W ostatnich miesiącach polska policja pozwala nam łaskawie zapoznać się ze sposobami działania tej instytucji i jej pracowników. O ile zazwyczaj mamy do czynienia z represjami (w rozumieniu mundurowych "służbą społeczeństwu"), które nie pojawiają się w żadnych mediach mainstreamowych, o tyle w minionym półroczu policja najwyraźniej pragnie ukazać wszem i wobec swą arbitralność, występując otwarcie przeciw demokratycznym wartościom, zapisanym w niby-prawie naszego niby-państwa-prawa. Przypomnimy zatem o dzielnej obronie marszu nacjonalistów 11 listopada 2009 roku, gdzie siły mundurowe robiły wszystko, ażeby grupa rasistów mogła w spokoju przejść przez Warszawę, wykrzykując faszystowskie hasła. Parę miesięcy później 24 kwietnia 2010 roku policja dopuszcza się prowokacyjnej akcji w Białymstoku, po raz kolejny uderzając w aktywistów antyfaszystowskich. Mija parę tygodni i poznańska policja wkracza na teren skłotu Rozbrat, a warszawscy mundurowi przetrzymują (ostatecznie bez postawienia zarzutów) pięcioro Greków i jednego Polaka w fatalnych warunkach. Wreszcie wczoraj policyjny śmiałek zastrzelił nieuzbrojonego nigeryjskiego imigranta, który zapewne już wkrótce okaże się groźnym terrorystą, wrogiem publicznym czy Bakunin wie kim jeszcze, coby usprawiedliwić brutalność służb.
Rzecz jasna dla działaczy ruchu anarchistycznego takie zachowania to żadna nowość, ot kolejne przykłady opresyjnej roli państwowej bojówki. Na dobrą sprawę powinniśmy jednak być wdzięczni policjantom i policjantkom. Ich bezceremonialność i agresywność obnaża - również w sensie medialnym - to co aktywiści pokazują w wielu materiałach i raportach na temat tej instytucji. Działając w ten sposób sami podkopują de facto resztki przekonania o tym, iż istnieją po to by służyć społeczeństwu, a nie grupom kapitału i elitom politycznym. Zatem sami nastawiają się na celownik ludu, który w konsekwencji musi zyskać świadomość na temat niesprawiedliwości forsowanej przez służby policyjne. Wszak o ile dla większości społeczeństwa sprawy aktywistów pozostają bez znaczenia o tyle zamordowany wczoraj Nigeryjczyk jest następnym przykładem tego, że każdy z nas, ludzi starających wiązać koniec z końcem, może paść ofiarą przemocy państwowych band. Zwłaszcza, że już teraz możemy być pewni, że wersja o napaści na funkcjonariuszy przez agresywnych czarnoskórych mężczyzn pozostanie wersją oficjalną, a żaden policjant nie zostanie sprawiedliwie ukarany. W konflikcie z policją zawsze stoimy na przegranej pozycji, niezależnie od słuszności swoich racji i praw, które w teorii posiadamy.
Zabójstwo Nigeryjczyka oprócz tragedii ludzkiej (miał troje dzieci) pozostaje zatem brutalną przestrogą dla osób żyjących w błędnym przekonaniu, że wszystko jest w porządku. Przypadek ten wskazuje bowiem na oblicze służb w momencie, w którym nasze racje stają się przeciwne do racji władzy. W chwili gdy jednostka lub społeczeństwo poróżni się z władzą, nie ma miejsca na tolerancję, prawa człowieka czy demokrację. Jest za to miejsce na strach, przemoc i jak ukazuje wczorajsza tragedia - śmierć z rąk policjanta.
Ostatnie komentarze
14 tygodnie 1 dzień temu
14 tygodnie 3 dni temu
14 tygodnie 3 dni temu
26 tygodnie 1 godzina temu
26 tygodnie 2 dni temu
34 tygodnie 1 dzień temu
39 tygodnie 2 dni temu
39 tygodnie 3 dni temu
42 tygodnie 6 dni temu
43 tygodnie 6 dni temu