"Gazeta Prawna" doniosła ostatnio o przypadku bezrobotnego zarejestrowanego w oświęcimskim Urzędzie Pracy, który to pobierając "sowity" zasiłek państwowy ośmielił się sprzedać aparat fotograficzny na Allegro, co stało się podstawą szpiegowskiej akcji Urzędu Pracy. Otóż wedle prawa osoby bezrobotne mogą w ciągu miesiąca zarobić nie więcej niż 638 zł, tj. połowę płacy minimalnej. W ten prosty sposób pan Paweł Hrapkowicz za sprzedanie własnego monitora, aparatu fotograficznego i paru innych prywatnych rzeczy dorobił się kary w postaci zwrotu zasiłku wraz z odsetkami. Teoretycznie może mu nawet grozić do 3 lat pozbawienia wolności. Jak się okazało w jego przypadku Urząd Pracy sam podjął działania po uzyskaniu informacji o jego przychodach.
Trudno o lepszy przykład urzędniczego absurdu i ucisku państwa, któremu poddani jesteśmy my wszyscy. Położenie pana Pawła pokazuje nam jak wygląda autentyczna troska urzędników o swoich petentów i paranoja z jaką musi się on zmagać. Bo tak naprawdę to może spotkać każdego. Prawo ma odpowiednią ilość przepisów aby znaleźć odpowiedni paragraf. A państwo szczuje swoich pracowników przeciwko społeczeństwu, któremu winni służyć. Jeśli jednak tylko na chwilę wyciągnąć by urzędniczy nos z akt, statystyk i kodeksów można tam zobaczyć człowieka, który pozbawiony pracy stara się przeżyć. Czy sprzedaż własnych rzeczy jest naprawdę tak zbrodniczym przewinieniem? Jak przeżyć w Polsce za zasiłek dla bezrobotnych? Czy pan Paweł ma rodzinę, może ma chore dziecko i potrzebuje pomocy? Może ma inne kłopoty? Czy ktoś zadał sobie te pytania? Otóż nie, nie łudźmy się, nikogo to nie interesuje. Panią dyrektor interesują tylko przepisy, bo pełni niezwykle ważną rolę w społeczeństwie. Historia na pewno podkreśli jej rolę w budowaniu więzi międzyludzkich w Oświęcimiu. Urząd Pracy pędzi więc, aby zabrać mężczyźnie co dostał i ukarać za to, że stara sobie poradzić w trudnych warunkach. Czy Urząd Pracy to na pewno odpowiednia nazwa dla tej instytucji? Z drugiej strony mamy instytucję państwa i polityków ze swoją górnolotną konstytucją. Może oni zadaliby sobie te pytania. Nie. Państwo ma przecież swoje problemy, wizyta kogoś ważnego, na którą trzeba wydać miliony, może zakup kolejnych samolotów bojowych, które będą lądować awaryjnie na Okęciu, a może kolejna kłótnia między premierem i prezydentem, za którą zapłaci między innymi pan Paweł. W istocie bowiem społeczeństwo żyje w stałym konflikcie z władzą, choć wmawia się nam, że jest inaczej. Jednostki takie jak pan Paweł są po prostu ofiarami tego konfliktu. Państwo nie istnieje by nas wspomagać, ale by z naszej pracy funkcjonować, zagarniając coraz więcej dla siebie. Urzędy zaś nie działają w trosce o obywatela, ale w trosce o interesy Skarbu Państwa. To jest wyznacznik tego układu. Nie liczy się człowiek, lecz zimny przepis, kontrola i kara. A gdy już zabiorą wszystko mówią nam brzydko - wara!
O sprawie można przeczytać tutaj: http://praca.gazetaprawna.pl/
Ostatnie komentarze
52 min temu
6 godzin 14 min temu
14 godzin 37 min temu
1 dzień 8 min temu
1 dzień 5 godzin temu
1 dzień 6 godzin temu
1 dzień 15 godzin temu
1 tydzień 2 dni temu
1 tydzień 5 dni temu
3 tygodnie 4 dni temu