Szalony kapitalizm lat dziewięćdziesiątych

Wersja przyjazna drukarkomWersja przyjazna drukarkom

stiglitz.jpgKsiążka Josepha E. Stiglitza Szalone lata dziewięćdziesiąte to pouczająca lektura na temat ekonomii amerykańskiej, która jak powszechnie wiadomo wywiera ogromny wpływ na gospodarki pozostałych krajów. Biorąc pod uwagę fakt, że autor tej książki to były wice-prezes Banku Światowego oraz szef zespołu ekonomistów doradzających Billowi Clintonowi za czasów jego prezydentury, wydawać by się mogło, że lektura stanowić będzie propagandową pochwałę wolnego rynku. Wszak warto tu przypomnieć, że Stiglitz to także autor świetnej Globalizacji, przedstawiającej prawdziwe oblicze tego procesu. I także tutaj autor zdobywa się na niespotykaną uczciwość, analizując w przystępny sposób mechanizmy rządzące amerykańską ekonomią oraz jej wpływem na resztę świata, tłumacząc przy tym sztuczki stosowane przez przedstawicieli Wall Street, bankierów bądź managerów korporacji.

W książce znajdziemy więc dziesiątki przykładów nieuczciwości, które charakteryzowały działania takich firm jak Enron i World-Com czy skandalizującej zachłanności symbolizującej elity finansowe (np. Richard Grasso). Dowiemy się o tym jak wielkie premie wypłacają sobie managerowie wysokich szczebli oraz jak oszukuje się klientów firm finansowo-inwestycyjnych przy jednoczesnej bierności bądź korupcji urzędników państwowych, mających sprawować kontrolę instytucji finansowych. Przede wszystkim jednak, (być może nie dosłownie) książka ta stanowi swego rodzaju krytykę amerykańskiego modelu kapitalizmu, który charakteryzuje się niezmierzoną chciwością elit z Wall Street w samych Stanach Zjednoczonych (tworzących bańki, które zmieniają się w olbrzymie kryzysy). Dodatkowo model ten narzucany jest za pomocą globalizacji krajom rozwijającym się. Paradoks owego procesu polega na tym, że finansiści takich organizacji jak Bank Światowy czy Międzynarodowy Fundusz Walutowy (zdominowane przez kapitał amerykański) wymuszają na innych krajach rygorystyczne przestrzeganie zasad, których sami nie przestrzegają. Znamiennym przykładem jest tu układ NAFTA, który pod przykrywką wyświechtanych haseł o równości rujnował szanse na dobrobyt ludności meksykańskiej na korzyść amerykańskich firm. W książce Stiglitza znajdziemy też inne przykłady wyzysku biednych krajów, prowadzonego przy pomocy globalizacji, wymuszającej niesprawiedliwe dla nich rozwiązania.

Sam Stiglitz przyznaje, że jest ekonomistą i porusza się głównie w tej dziedzinie, zwracając zarazem uwagę czytelników na brak etyki, która w większości przypadków charakteryzuje działania elit. Warto tu podkreślić, że książka była pisana na początku tego wieku, toteż autor miał mylne wrażenie, że skandale lat dziewięćdziesiątych doprowadzą do większej kontroli bankierów i większej ingerencji państwa w sprawy gospodarcze. Zapewne sam się nie spodziewał, że największy kryzys (obecny trwający bodajże od 2008 roku) miał dopiero nastąpić, uwidaczniając po raz kolejny realne oblicze kapitalizmu i korupcji w szeregach polityków. Stiglitz wyraził bowiem przekonanie, iż zrównoważenie roli państwa oraz rynku sprawi, że system będzie funkcjonował poprawie. Być może wtedy, z jego punktu widzenia (ekonomisty) wydawało się to dobrym rozwiązaniem, niemniej w sensie społecznym i politycznym takie założenie musiało okazać się błędne. W obecnej sytuacji widzimy jak rządy wspomagają miliardami euro pochodzącymi od podatników banki odpowiedzialne za obecny kryzys, widzimy jak ludzie, którzy nie dopuścili się żadnych przestępstw tracą domy, a grecki rząd "sprzedaje" niezależność ludności greckiej Międzynarodowemu Funduszowi Walut. Jesteśmy zatem świadkami sytuacji, w której rządy występują otwarcie przeciwko swoim narodom, wspomagając interesy elit finansowych, odpowiedzialnych za załamanie gospodarki. Ludzie zaś stają się kozłami ofiarnymi, mającymi spłacić długi bankierów, spekulantów czy deweloperów.

Mając na uwadze te wydarzenia, podparte przykładami Stiglitza można wysunąć wniosek, że obecny model ekonomiczno-polityczny nie tylko nie służy społeczeństwom, ale żeruje na nich na rzecz określonych grup. W obliczu skandali opisanych w książce oraz aktualnej wiedzy na temat działań polityków i finansistów zawierzanie im wydaje się utopijne i nierozsądne. W istocie rzeczy zamiast pozostawiać na łasce bogatych, społeczeństwa powinny zwrócić się ku innym rozwiązaniom, które opisują tak wybitni autorzy jak choćby Edward Abramowski. Jedynie władza pozostająca w rękach samych zainteresowanych jest w stanie realizować prawdziwe potrzeby społeczne oraz indywidualne. Zaś ogólny dobrobyt może być skutkiem dobrowolnej współpracy wszystkich ludzi, opartej na etyce i rzeczywistej równości, a nie rynkowej rywalizacji oraz dominacji, dającej profity jedynie wąskim grupom kapitałowym.

Źródło