Na liście płac nie liczcie na równość

Wersja przyjazna drukarkomWersja przyjazna drukarkom

hayahy.jpgWydaje się oczywiste, że wysokość zarobków powinna być uzależniona wyłącznie od naszej efektywności, kwalifikacji, doświadczenia i wiedzy wymaganych na danym stanowisku pracy. Statystyki wprowadzają jednak kolejną istotną zmienną, którą jest płeć. W Polsce statystyczna kobieta zarabia średnio o 20% mniej od mężczyzny.

Ostatnie dostępne badania Głównego Urzędu Statystycznego z października 2008 roku wskazują, że różnica pomiędzy przeciętnym miesięcznym wynagrodzeniem brutto kobiet a mężczyzn wyniosła 23% (664,36 złotych). Z kolei przeciętne godzinowe wynagrodzenie brutto mężczyzn było o 15,6% wyższe od przeciętnego godzinowego wynagrodzenia brutto kobiet (różnica 2,61 zł). Kiedy bliżej przyjrzymy się statystykom dostrzeżemy, że tendencja ta przecina sferę pracy „wszerz i wzdłuż” - branżowo i indywidualnie. Branżowo, ponieważ zawody zdominowane przez kobiety charakteryzują się szczególnie niskimi wynagrodzeniami. Indywidualnie – kobieta zarabia mniej niż jej kolega „po fachu”, zatrudniony na tym samym bądź podobnym stanowisku pracy.

Wszystkie zawody wymienione w rankingu najgorzej opłacanych stanowisk w 2009 roku [1] mają kobiece końcówki. Jest to: szwaczka (1396 zł miesięcznie – mediana), kelnerka (1500zł bez napiwków), kasjerka i sprzedawczyni (1538zł), telemarketerka (1588zł), oraz osoba zajmująca się obsługą biur podróży (1630zł) czy sprzedażą usług i produktów (1650zł). Z wspomnianego we wstępie raportu GUS wynika, że przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w takich sfeminizowanych branżach jak edukacja oraz ochrona zdrowia i pomoc społeczna wyniosło 93% średniej krajowej (wartości te są jeszcze niższe, jeśli weźmiemy pod uwagę osobne grupy zawodowe - pielęgniarki i położne zarabiają 90% średniej krajowej, pracownice pomocy społecznej i pracy socjalnej – zaledwie 70%). Znacznie wyżej lokowały się wynagrodzenia w takich działach gospodarki zdominowanych przez mężczyzn jak: górnictwo – 163% średniej krajowej, wytwarzanie i zaopatrzenie w energię elektryczną, gaz, wodę – 132%.

Także wewnątrz poszczególnych działów gospodarki obserwujemy różnice w wysokości wynagrodzenia ze względu na płeć. W edukacji przeciętne wynagrodzenie brutto kobiet w październiku 2008 r. stanowiło 87% wynagrodzenia mężczyzn, w ochronie zdrowia i pomocy społecznej – 75%. Wg danych GUS istnieją dwa działy gospodarki, w których kobiety zarabiały więcej niż mężczyźni. To transport, gospodarka magazynowa i łączność (wynagrodzenie kobiet wynosiło o promil więcej niż wynagrodzenie mężczyzn) i budownictwo (103%).

pace_gender.jpgZ innego badania przeprowadzonego przez TEST Human Resources wynika, że wyższe wynagrodzenie od mężczyzn otrzymują inżynierki sprzedaży i przedstawicielki handlowe [2].

Różnica w wynagrodzeniach pomiędzy kobietami i mężczyznami to nie tyko specyfika Polska – problem ten ma wymiar globalny. Jako odpowiedź na tę niesprawiedliwość ruch kobiecy sformułował postulat „płacy za tą samą pracę bądź pracę o podobnej wartości”. Został on zapisany w 1957 roku w założycielskim dokumencie wspólnot europejskich – Traktacie Rzymskim, a od początku lat 70ych nierówne wynagrodzenie jest traktowane jako przejaw dyskryminacji ze względu na płeć. Po 50 latach od pierwszej prawnej próby uregulowania tej kwestii wiemy, że zapisy te nie wpłynęły znacząco na zmianę praktyki.

Dlaczego dzieje się tak, że fakt bycia kobietą lub mężczyzną różnicuje nasze zarobki? Po pierwsze jest to związane z historycznym kontekstem wchodzenia kobiet na nowoczesny rynek pracy. Miejscem przeznaczonym kobietom był dom, zadaniem – opieka nad dziećmi oraz dbanie o ognisko domowe. Kobiety zaczęły pracować nie dzięki przemianom obyczajowym, ale dlatego, by zaspokoić głód kapitalistycznej gospodarki na tanią siłę roboczą. Dodatkowo, początek aktywności ekonomicznej kobiet przypada na czasy, kiedy miały one ograniczony dostęp do kształcenia się na poziomie średnim, oraz obowiązywał je zakaz studiowania na uczelniach wyższych. Przeciętna pracująca kobieta była zatem gorzej wykształcona niż przeciętny mężczyzna - stąd zarabiała mniej. Dzięki nieocenionej walce ruchu feministycznego o prawo do edukacji sytuacja się zmieniła i obecnie w Polsce kobiety są lepiej wykształcone niż mężczyźni. Jednak uprzedzenia dotyczące wartości kobiet - pracowników trzymają się całkiem nieźle. I z pewnością ten element stanowi drugą główną przyczynę niższych wynagrodzeń kobiet. Na tę układankę składają się:

- stereotypy, że prace wykonywane przez kobiety mają niższy prestiż, są łatwiejsze i lżejsze oraz że generalnie kobieta jest gorszym od mężczyzny pracownikiem – punkt wyjścia do wszystkich kolejnych elementów;

- szczególnie niskie płace odnotowywane w zawodach zdominowanych przez kobiety;

- systemy tzw. widełek płacowych. Dają one możliwość arbitralnego manipulowania wysokością wynagrodzenia w zależności od indywidualnych preferencji przełożonego/ przełożonej;

- powszechne przekonanie, że kobiety nie muszą dużo zarabiać, bo ich dochody są dodatkiem do dochodów mężów będących głównymi żywicielami rodziny

- niska liczba kobiet na najwyższych, najlepiej płatnych stanowiskach kierowniczych. Dyrektor od dyrektorki sprzedaży statystycznie zarabia więcej o nawet 3,2 tys. zł.;

- niedocenianie swojej wartości przez same kobiety – na rozmowach rekrutacyjnych kobieta pytana o wysokość oczekiwanych dochodów częściej wskaże na niższą kwotę niż mężczyzna starający się o to samo stanowisko.

Czapka

Przypisy:

[1] http://www.praca.egospodarka.pl/54756,Ranking-najgorzej-oplacanych-stano..., 07.07.2010.

[2] Chochołowski B., Chcesz lepiej zarabiać, musisz być mężczyzną, iWoman.pl, 26.02.2009

Źródło

Komentarze

Czy dysponujemy jakimiś

Czy dysponujemy jakimiś badaniami jak kształtuje się wysokość wynagrodzenia w zależności od wzrostu lub koloru włosów?. Może np rudzi zarabiają mniej niż blondyni? Może pora skończyć z rozróżnianiem osób ze względu na płeć, rasę, narodowość. W firmie w której pracuję niektóre kobiety zarabiają więcej a inne mniej ode mnie mimo że wszyscy jesteśmy na tym samym stanowisku - jednak nie uważam by różnice w wynagrodzeniu były spowodowane płcią - raczej indywidualną oceną przełożonego na podstawie wyników pracy.

o faktach się nie dyskutuje,

o faktach się nie dyskutuje, a to że kobiety za taką samą pracę dostają mniejsze wynagrodzenie jest właśnie faktem. Co tym faktem należy zrobić? "Może pora skończyć z rozróżnianiem osób ze względu na płeć, rasę, narodowość. " - nie może tylko na pewno, te wynagrodzenia należy zrównać. A jeśli chodzi o rasę i narodowość, to w Polsce dyskryminacji ze względu na rasę chyba nie ma, ale ze względu na narodowość jest - imigranci np z Ukrainy zarabiający grosze, tyle co nic

"Może np rudzi zarabiają mniej niż blondyni?" Jeśli tak ci się zdaje to nic prostszego przeprowadzić badania i zobaczymy. Gdyby przypadkiem okazało się że masz rację to takie nierówności też należałoby znieść :))

A indywidualna, subiektywna ocena pracy...

A indywidualna (subiektywna) ocena pracy jest nie raz uzależniona m.in. od stereotypów płciowych (i nie tylko) jakimi posługuje się pracodawca i wracamy do punktu wyjścia.
Mi też marzy się zapomnienie o wszelkich podziałach, ale najpierw muszą one zniknąć z naszej mentalności i codziennych nawyków, wtedy dopiero będą mogły zniknąć z badań. Nie na odwrót, bo wrócimy do poziomu dziecka, któremu się wydaje, że jak czegoś nie widzi, to znaczy, że to nie istnieje.