Język międzynarodowy Esperanto jest językiem planowym, który został stworzony z myślą o międzynarodowym porozumiewaniu się. Z pośród 1000 znanych projektów języków planowych1 zachował się jako jedyny w 100 letniej praktyce. W 1887 r. młody żydowski okulista, Ludwik Łazarz Zamenhof (1859-1917) opublikował w języku rosyjskim pod pseudonimem dr Esperanto pierwszy podręcznik do nauki międzynarodowego języka Esperanto. Jeszcze w tym samym roku ukazują się także wydania w języku polskim, niemieckim i francuskim. W międzynarodowym języku Zamenhofa, "Esperanto" oznacza "Nadzieję", ponieważ Zamenhof miał nadzieję na stworzenie języka międzynarodowego do komunikowania się narodów i aby mógł dzięki temu panować pokój na świecie. Słowo "esperanto" stało się wkrótce nazwą określającą ten język.
Nie trudno jest dostrzec, iż insurekcjonizm na łonie ruchu anarchistycznego jest skrajnie różnie postrzegany i oceniany. Oczywiście jest to naturalne i zrozumiałe dla ruchu wolnościowego. Jednak równie mocna jest pokusa stwierdzenia, że tak zróżnicowane oceny biorą się z faktu skrajnego braku jednolitej wizji, koncepcji i zgody odnośnie strategii działania i rozwoju ruchu. Przekłada się to na odwieczne pytanie – czy anarchiści powinni „pracować u podstaw”, czy może zrezygnować z tej formy działania.

Związek Związków Zawodowych (dalej ZZZ) stanowi w pewnej dozie fenomen polityczny nawet jak na polskie warunki polityczne. Związek, który powstał z inicjatywy obozu sanacyjnego, zamiarze przyjęcia roli wentyla bezpieczeństwa dla kapitalistycznego reżimu (odciągając robotników od walki klasowej i rewolucyjnej) i mając stanowić społeczną i robotniczą podporę dla budowanego w Polsce reżimu, stopniowo zaczął się oddalać od rządu, stając się coraz bardziej mu nieufny, niechętny, krytyczny i niezależny aż w końcu wkroczył na drogę otwartego konfliktu z władzami. Wkrótce także znalazł się pod bardzo silnym wpływem polskich środowisk anarchistycznych i tzw. syndykalistów polskich obierając drogę ku rewolucyjnemu związkowi zawodowemu, który nie bał się poprzez walczących anarchistów w Hiszpanii. Droga jednak do tego była kręta i skomplikowana. Zwieńczona wielkim wysiłkiem, konfliktami wewnętrznymi oraz licznymi rozłamami.
Bardzo często w rozmowach dotyczących anarchizmu pojawia się wątek samorządności w środowiskach pracy, a razem z nim wiele pytań i wątpliwości. Wiele osób nie do końca wie na czym polega samorządność pracowników i w jaki sposób może funkcjonować w firmach, fabrykach czy innych zakładach pracy. Poniższy tekst zawiera kilka odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania.
Jak byś się poczuł, gdybyś odkrył, że społeczeństwo w którym chciałbyś żyć istnieje. Pomijając parę lokalnych niedogodności w rodzaju eksploatacji, wojen, dyktatur i głodu? Główna teza tej książki mówi, że anarchistyczne społeczeństwo, społeczeństwo, które organizuje się samoistnie bez władzy, ciągle istnieje, tak jak ziarno przykryte śniegiem, przygniecione ciężarem Państwa i jego biurokracji, kapitalizmu, jego marnotrawstwa i niesprawiedliwości, nacjonalizmu i jego samobójczych lojalności i nietolerancji religijnych z ich przesądnym separatyzmem.
Autorem danego tekstu jest Edward Abramowski - twórca tzw. socjalizmu bezpaństwowego (swego rodzaju formy anarchizmu), który podjął się omówienia problematyki, tematu ogółem rzecz ujmując "stowarzyszeń" oraz ich roli jaką odgrywają na nasze życie. Autor w danym dziele konstruktywnie zanegował również słuszność istnienia instytucji państwowej, proponując tym samym alternatywę w postaci wolnych stowarzyszeń.
Wprawdzie pojęcie anarchizm po raz pierwszy zostało użyte dopiero w XIX w. przez Pierre'a Proudhona, ale same anarchistyczne idee są dużo starsze - być może równie stare, co pozbawiające nas swobody instytucje panowania: represywna kultura, państwo i własność. Pierwsze historyczne relacje o ludziach występujących przeciwko władzy w imię wolności pochodzą sprzed dwóch i pół tysiąca lat z Chin i Grecji, gdzie taoiści i cynicy - każdy z tych ruchów na swój własny sposób - zanegowali podporządkowanie jednostki. W średniowieczu zaś tendencje anarchistyczne znalazły najpełniejszy wyraz w ruchu Braci i Sióstr Wolnego Ducha znanym również pod nazwami begardów czy adamitów. Ruch ten często określany jest jako sekta religijna, co wydaje się jednak być błędem. Jego uczestnicy - w odróżnieniu od sekt i kościołów wszelkiej proweniencji - przedmiotem swej mistyki uczynili bowiem nie Boga i zaświaty, lecz człowieka i jego ziemską egzystencję. Nie było też u nich żadnej hierarchii kapłańskiej ani żadnych dogmatów. A mimo to ruch Wolnego Ducha istniał i rozwijał się przez z górą trzy stulecia - a potem odrodził się jeszcze w cromwellowskiej Anglii - i wytworzył nieformalną sieć współpracy, która swym zasięgiem objęła cały obszar ówczesnego Zachodu.
Wiedza i przemysł, teoria i praktyka, wynalazki i ich zastosowania, wiodące do nowych wynalazków, praca umysłowa i praca fizyczna, myśli i dzieła rąk - wszystko to wiąże się ściśle ze sobą, Każde odkrycie, każdy postęp, każde pomnożenie skarbów ludzkości wiedzie swój początek ze zjednoczonych wysiłków pracy ręcznej i umysłowej przeszłości i teraźniejszości.
A więc jakim prawem może ktoś przywłaszczyć dla siebie bodaj najmniejszą cząstkę tej nieobjętej całości i rzec: "To należy do mnie, nie do was".

Po katastrofie w Smoleńsku i szopce medialnej podkręcającej do granic możliwości nacjonalistyczne ciągoty polskich obywateli, nadszedł czas na kampanię wyborczą, która powoli acz nieubłaganie wdziera się do naszej świadomości i każe zastanawiać się, której twarzy z TV i plakatów można zaufać najbardziej. Zaczynają więc docierać do nas piękne slogany, obietnice, rozmaite frazesy ze strony kandydatów do tytułu „głowy naszego państwa”. Większość tzw. analityków sceny politycznej podłapuje temat i zaczyna zastanawiać się, który to kandydat ma największe szanse, najlepszą kampanię i najskuteczniej zmienił swój wizerunek przed wyborami. My zaś przyjrzymy się temu co kryje się pod tymi zjawiskami, zadamy pytania, które nigdy nie są zadawane w maistreamowych mediach i wyciągniemy wnioski, które choć nasuwają się na myśl każdemu z nas, to mało kto odważy się głośno je wypowiedzieć.
W ostatnich miesiącach polska policja pozwala nam łaskawie zapoznać się ze sposobami działania tej instytucji i jej pracowników. O ile zazwyczaj mamy do czynienia z represjami (w rozumieniu mundurowych "służbą społeczeństwu"), które nie pojawiają się w żadnych mediach mainstreamowych, o tyle w minionym półroczu policja najwyraźniej pragnie ukazać wszem i wobec swą arbitralność, występując otwarcie przeciw demokratycznym wartościom, zapisanym w niby-prawie naszego niby-państwa-prawa.
Wielu osobom sformułowanie „Własność to kradzież” wydaje się tak karygodne, bezsensowne i absurdalne, że w ich mniemaniu znajduje się na pograniczu „choroby psychicznej”. Z resztą fraza napisana przez P.J. Proudhona wydaje się być oksymoronem, nawet jemu samemu. Pomimo tego, to ciężko jest się nam (lewicowym wolnościowcom) nie zgodzić z tą sprzecznością.
Mujeres Libres (Wolne Kobiety), była to grupa kobiet-anarchistek, które zorganizowały się i walczyły jednocześnie o wyzwolenie kobiet i w obronie rewolucji w czasie hiszpańskiej wojny domowej 1936-39. Praca jaką wówczas wykonały jest niezwykle inspirująca. Ich przykład pokazuje, że walka przeciwko uciskowi kobiet i przeciwko kapitalizmowi może zostać połączona w jeden bój o wolność.
Marksizm i anarchizm nie tylko wzajemnie wpływają na siebie, lecz mają również wspólne pochodzenie – należą do wspólnej rodziny. Jako materialiści nie wierzymy, że idee rodzą się czysto i prosto w mózgach istot ludzkich. Są one tylko odbiciem wiedzy zdobytej przez ruchy masowe w trakcie walk klasowych. Pierwsi teoretycy socjalistyczni, tak anarchiści jak i marksiści, czerpali inspirację głównie z Wielkiej Rewolucji Francuskiej, a następnie z wysiłków robotników francuskich, od 1840 r., mających na celu zorganizowanie proletariatu i walkę przeciwko kapitalistycznemu wyzyskowi.Tak anarchizm, jak i marksizm, u ich początków czerpały z tego samego proletariackiego źródła.
Anarchizm jest tworem pierwszego prądu, jest on wyrazem siły twórczej mas, tych mas, które były twórcami instytucji prawa zwyczajowego dla obrony przed zakusami żądnej władzy mniejszości. Z jednej strony za pomocą tej siły twórczej i działalności konstrukcyjnej ludu, i z drugiej strony za pomocą nauki współczesnej i techniki usiłuje anarchizm stworzyć takie urządzenia, które dają gwarancję wolnego rozwoju społeczeństwa - w przeciwieństwie do tych, którzy 'nadzieje swe' pokładają w ustawodawstwie, tj. wytworze rządzących mniejszości.
Jak skoordynowano działania w miastach i między miastami?
Trzon walki stanowiły setki małych, zamkniętych grup opartych na wieloletnich przyjaźniach i pełnym zaufaniu. Ponadto istnieje kilka większych grup, np. składających się z mieszkańców trzech wielkich squatów w Atenach i kolejnych trzech z Salonik.
Kooperatywa spożywcza jest to stowarzyszenie dla wspólnego zakupu zarówno przedmiotów codziennego użytku, jak i wszelkich innych towarów. Zamiast ażeby każdy oddzielnie kupował w sklepikach i magazynach chleb, mleko, masło, naftę, węgiel, obuwie, odzież, bieliznę i inne rzeczy, ludzie łączą się w stowarzyszenie, które za pośrednictwem swej administracji kupuje te wszystkie przedmioty hurtem dla własnego sklepu. Kupując hurtem, stowarzyszenie kupuje taniej; członkom zaś swoim sprzedaje po zwyczajnej cenie handlowej; i stąd pochodzi zysk stowarzyszenia.
Problem obrony rewolucji / Szereg towarzyszy prosił mnie o napisanie jednego-dwóch artykułów poświęconych problemowi obrony rewolucji, z uwagi na dyskusję, jaka toczy się wśród naszych towarzyszy z wielu krajów w sprawie platformy Powszechnego Związku Anarchistów [Platformy organizacyjnej wolnościowego komunizmu], opublikowanej przez Emigracyjną Grupę Rosyjskich Anarchistów.
Podszedłem do tej sprawy z wielką uwagą. Myślę, że przede wszystkim muszę poinformować towarzyszy, że punkt o obronie rewolucji, zawarty w projekcie platformy Powszechnego Związku Anarchistów nie jest jej centralnym zagadnieniem... A ponieważ nie jest to zasadniczy punkt, nie uważam za konieczne tracić czas i siły na dyskusję na tej płaszczyźnie, na jakiej prowadzi ją wielu naszych towarzyszy.
Grecja to temat na topie wśród braci anarchistycznej na całym świecie. Jest to zrozumiałe, ruch rozrasta się tam coraz bardziej, protesty i samorządność przyciągają tysiące ludzi, zamieszki wybuchają w różnych punktach kraju, atakując symbole władzy i kapitalizmu, a jakby tego było mało to jeszcze okazało się, że rządzący ukrywali, iż gospodarka grecka jest w fatalnej kondycji. To jeszcze mocniej podburzyło i tak małe zaufanie do polityków wśród społeczeństwa. Ostatnim przejawem otwartej wojny przeciwko instytucji państwa są ataki bombowe przeprowadzone przez radykałów z Konspiracyjnych Komórek Ognia, które mają na swoim koncie zamachy na Bank Narodowy i Agencję Ubezpieczenia, Parlament i najprawdopodobniej Ministerstwo Prasy. Nie wnikając w dywagacje na temat słuszności tych ataków warto tu podkreślić, iż żaden z zamachów nie spowodował ofiar w ludziach.
Dzisiaj, kiedy uwaga społeczeństwa jest zaprzątnięta reformami państwowymi, kiedy rozmaite stronnictwa współubiegają się o postawienie programu żądań, zabezpieczającego najlepiej prawa i wolności obywatelskie, warto jest przypomnieć sobie, że istnieje forma współżycia, stojąca poza granicą państwową, a zdolna jest nie tylko do wykonywania wszelkich zadań społecznych, lecz zarazem zabezpiecza najlepiej i najszczerszej wolności obywatelskie. Formą tą są stowarzyszenia.
Ostatnie komentarze
2 dni 18 godzin temu
5 dni 9 godzin temu
2 tygodnie 4 dni temu
3 tygodnie 1 dzień temu
3 tygodnie 3 dni temu
4 tygodnie 3 dni temu
4 tygodnie 5 dni temu
5 tygodnie 4 dni temu
5 tygodnie 4 dni temu
6 tygodnie 5 dni temu