Patologia ekonomii monetarnej: Ostateczny Kryzys

Wersja przyjazna drukarkomWersja przyjazna drukarkom

kapitalizm.jpgTa rzeczywistość jest ostatecznym dowodem, że obecny system jest przestarzały i jeśli chcemy uniknąć zamieszek na ulicach i biedy na bezprecedensową skalę, to musimy ponownie przemyśleć nasze tradycyjne koncepcje funkcjonowania społeczeństwa na najbardziej fundamentalnym poziomie. Potrzebujemy nowego systemu społecznego, który będzie zaktualizowany do dzisiejszej wiedzy i nowoczesnych technologii.



Więcej niż nieodpowiedzialność:

David Walker, były główny rewident GAO, ostrzegał przed wyborami w 2004 roku, że jeśli nie zajdą ogromne zmiany w ekonomii, to przed 2009 rokiem Stanów Zjednoczonych i ich mieszkańców nie będzie stać na obsługę odsetek długu narodowego. Badania zlecone przez US Treasury w 2001 roku pokazały, że aby być w stanie nadal obsługiwać dług narodowy przy jego obecnym tempie wzrostu, przed 2013 rokiem podatek dochodowy w Stanach musiałby wzrosnąć, o 65%. Kiedy Stany Zjednoczone nie będą w stanie spłacać odsetek w swoich długach, będzie to oznaczało ostatnie stadium ekonomicznej zapaści, czego rezultatem będzie podręcznikowe bankructwo. Systematyczny kryzys najpewniej obejmie resztę świata z powodu finansowych i handlowych powiązań.
Jak to się stało? Dlaczego na Styczeń 2009, kwota długu narodowego USA wynosi $12,250,000,000,000? Z 203 krajów świata, tylko 4 (!) nie są winne innym pieniędzy. Całkowity dług wszystkich rządów świata wynosi obecnie około 52 bilionów dolarów, a ta wartość nie obejmuje gigantycznych ilości długów z kredytów mieszkaniowych.
Cały świat, jest zasadniczo bankrutem. Ale jak? Jak to możliwe, by cały świat był winny sobie pieniądze?
Oczywiście jest to nonsens. Nie ma czegoś takiego jak "pieniądze". Są tylko planetarne zasoby, oraz ludzka praca i pomysłowość. System monetarny jest niczym więcej, jak grą... na dodatek przestarzałą i dysfunkcjonalną. Ci, którzy mają władzę w społeczeństwie zmieniają zasady gry wedle swojego uznania. Natura tych zasad jest kierowana tą samą spaczoną, konkurencyjnie nastawioną mentalnością, którą spotykamy w naszym codziennym, "monetarnym" życiu, z tym, że tutaj gra jest nastawiona od podstaw na sprzyjanie tym, którzy kierują przedstawieniem.
Przykładowo, jeśli masz milion dolarów i umieścisz je na lokacie przy 5% oprocentowaniu, wygenerujesz z nich $50 000 tylko dlatego, że leżą w depozycie. Robisz pieniądze z samych pieniędzy. Papier z papieru... nic więcej. Bez żadnej inwencji, bez żadnego wkładu w społeczeństwo, bez czegokolwiek. To powiedziawszy, załóżmy, że należysz do klasy średniej i mając ograniczone fundusze, musisz brać oprocentowane pożyczki by kupić mieszkanie czy używać karty kredytowej. Potem spłacasz odsetki do banku, który teoretycznie używa ich, żeby wypłacić komuś 5% zysku z lokaty! To równanie nie tylko jest skandalicznie odrażające, z uwagi na używanie lichwy by "ukraść biednym i dać bogatym", ale na dodatek u swoich podstaw ma powiększanie podziałów klasowych, utrzymując niższe klasy w biedzie, z ciągłym brzemieniem długu, jednocześnie sprawiając, by klasy wyższe mogły rozmnażać swoje pieniądze nie wykonując przy tym żadnej pracy.
To pomijając, są też inne gry w systemie, które działały przez dekady, a teraz zamieniają się w nieuniknione matematycznie katastrofy, które należało przemyśleć i przewidzieć 100 lat temu.

Cykl Koniunkturalny

Powierzchowne definicje Cyklu Koniunkturalnego zwykle opisują go jako: "powtarzające się zmiany w aktywności ekonomicznej składające się z recesji i ożywienia, oraz wzrostu i spadku". Tym niemniej, nie mówi to nic o przyczynach tych fluktuacji. Choć jest sporo definicji dotyczących tych przyczyn, większość ekonomistów zdaje się odwracać od "słonia w składzie porcelany", czyli potężnego wpływu, jaki powiększanie i zmniejszanie podaży pieniądza ma na ten Cykl.
Kiedy zwiększa się podaż pieniądza, te nowe pieniądze są zwykle używane w jakimś celu. Bardzo często wśród tych celów jest zakładanie firm, kupowanie domów, inwestowanie w akcje etc. To użycie pieniędzy zwykle przekłada się na wzrost ekonomiczny. Ekspansja kredytów, w formie pożyczek, jest tak naprawdę ukrytą siłą stojącą za wzrostem gospodarczym. To jest okres ożywienia w cyklu koniunkturalnym. Jeśli przeanalizujesz trendy w ekonomicznej ekspansji Stanów Zjednoczonych zobaczysz jasne powiązanie z ekspansją kredytów (przykładowo bańka rynkowa w latach 1990-2000).
Niestety, pieniądze nie mogą być dodawane do ekonomii w nieskończoność, ponieważ dług i inflacja przez to generowana szybko przerosłyby zyski ze "wzrostu". Dzieje się tak dlatego, że nowe pieniądze są ciągle potrzebne, by pokryć rosnący dług, głównie za sprawą odsetek od kredytów (na których pokrycie nie ma istniejących pieniędzy). Oznacza to, że po okresie wzrostu (boomu), kiedy wskaźniki zaczynają pokazywać spowolnienie w ekonomii, rząd/instytucje finansowe mogą zrobić jedną z dwóch rzeczy: [1] Kontynuować ekspansję, dodając jeszcze więcej pieniędzy, zwykle dzięki obniżeniu stóp procentowych, lub zwyczajnie przesuwając duże sumy pieniędzy z jednego sektora do innego (jak to miało miejsce z 700 miliardami dolarów w 2008 roku w Stanach) lub [2] Pozwolić recesji iść własnym rytmem, podnieść stopy procentowe i wprowadzić ekonomię w coś w stylu równowagi przygotowując ją do następnego wzrostu.
Jak pokazała historia, zwykle robi się jedno i drugie, chcąc "załagodzić" recesję zwiększając płynność. Przyczyny są proste - jest politycznie niepopularnym by mieć bezrobotnych, biednych mieszkańców. To może prowadzić do pogardy dla klasy rządzącej, a może nawet do rewolucji. Z tego też powodu cały czas toczy się gra, o zapewnienie ludziom fałszywego poczucia bezpieczeństwa, by prawda o oczywistej dysfunkcjonalności i korupcji systemu Ponzi, zwanego Systemem Monetarnym, nie wyszła na jaw.
Wynik takiego "łagodzenia" najzwyczajniej odwleka to, co nieuniknione, a ponieważ rząd USA "łagodził" w zasadzie każdy przejaw recesji, jaki pojawiał się w przeciągu ostatnich 70 lat, pchając kolejne pieniądze do systemu, "Scenariusz Dnia Sądu" czeka... "wielka recesja"... możliwe, że właśnie to dzieje się, kiedy piszemy te słowa.
Wykres 1 poniżej pokazuje wyidealizowany cykl koniunkturalny.
a.jpg










Ale biorąc pod uwagę, że pieniądze były cały czas wstrzykiwane do systemu, kiedy pojawiało się spowolnienie, okres "średniej" się wydłuża. Wykres 2 pokazuje uproszczone przedstawienie tego, co działo się przez ostatnie 70 lat, i co może być tą czyhającą "wielką recesją".
b.jpg
















W marcu 2006 rząd stanów zjednoczonych przestał ogłaszać stan M3, które wskazuje całkowitą ilość pieniędzy, w zasadniczo każdej możliwej formie, istniejących w ekonomii. Jaki jest tego powód? Nie chcą, by opinia publiczna wiedziała jak dużo pieniędzy wpompowano w system. Wykres 3 poniżej pokazuje M3 to miejsca, w którym przestali je podawać.
c.jpg




















Mimo iż Fed przestało dostarczać raporty, niezależni ekonomiści byli w stanie nadal śledzić M3 i zauważyli, że od 2006 roku M3 wzrosło z 10 bilionów do 14.5 biliona na koniec 2008. Oznacza to niemal 50% wzrostu w mniej niż 3 lata.
d.jpg




















Jak daleko możemy się posunąć? W tym tempie, przed 2015 zasoby pieniędzy sięgną około 30 bilionów.
Teraz, sam fakt, że pieniądze są pompowane do gospodarki nie zawsze oznacza, że trwa wzrost gospodarczy. Tu jest właśnie sęk. Przykładowo, jedną z oznak wzrostu gospodarczego jest tworzenie miejsc pracy. Wykres 5 pokazuje poziom bezrobocia wraz z komponentem SGS, który bierze pod uwagę tych niepracujących Amerykanów, którzy nie są obecnie liczeni w poczet "bezrobotnych", ponieważ okres, w którym uznaje się ich za takowych minął.
e.jpg




















Choć oficjalnie rządowe agencje informowały o bezrobociu ma poziomie 7% pod koniec 2008 roku, głębsze badania pokazują, że jest ono bliższe 18% populacji w Stanach. Przyczyny takiego stanu rzeczy pokażemy w następnej sekcji (Ostateczny Outsourcing), ale teraz skorzystajmy po prostu z tej informacji by zrozumieć, że obecnie uskuteczniane dodawanie pieniędzy do ich ogólnej podaży nie daje pożądanych efektów w dzisiejszym kryzysie finansowym. Jak już powiedzieliśmy, pieniędzy nie można dodawać do gospodarki w nieskończoność, ponieważ dług i inflacja spowodowane ekspansją przerosną w końcu zyski ze "wzrostu". To właśnie dzieje się teraz i żadna interwencja mająca na celu "złagodzenie" kryzysu nie przyniesie najpewniej rezultatów.

Dlaczego? Bo dług jest zbyt duży. Całkowity dług rządu Amerykańskiego, wraz z długiem samych mieszkańców, wynosiły około $53,000,000,000,000 w 2007 roku (Wykres 6).
To szaleństwo jeśli wziąć pod uwagę, że w tym samym roku podaż pieniądza (M3) wynosiła zaledwie ok. $12,000,000,000,000. Czy teraz powinniśmy wstrzyknąć kolejne 40 bilionów dolarów w amerykańską gospodarkę żeby to pokryć? Nie, ponieważ nie tylko spowodowałoby to wygenerowanie bilionów dolarów w nowych długach, ale najpewniej spowodowałoby hiperinflację na ogromną skalę. Z drugiej strony, PKB USA w 2007 roku wynosiło zaledwie około 14 bilionów!
f.jpg




















Obecnie (2009) deflacja i inflacja zachodzą jednocześnie, lecz wygrywa deflacja w formie recesji. Pieniądze wyparowują szybciej, niż można je dodawać, mówiąc kolokwialnie. Choć w tym systemie jest to i tak nieuchronne zjawisko, sekwencja zdarzeń obecnej zapaści zdaje się brać początek w rozpasanej, spekulacyjnej bańki na rynku mieszkaniowym. Kiedy ten się zawalił, jego pochodne (których wartość przekracza wielokrotnie PKB całej planety), które grały kredytami hipotecznymi stały się "toksyczne" za sprawą bankructw. To uruchomiło upadki banków inwestycyjnych; wraz następującymi upadkami banków komercyjnych; co prowadzi do upadków korporacji potrzebujących kredytów; niechybnie dając skutek w postaci zwolnień siły roboczej. Ten systemowy kryzys jest globalny, z powodu międzynarodowej natury Rynków Finansowych, i to dlatego wszystkie zachodnie kraje odczuwają obecnie podobne problemy, co Ameryka. Proszę jednak zauważyć, że choć wydaje się, że "winę" za kryzys ponosi bańka budowlana i "toksyczne kredyty", w rzeczywistości tak nie jest. Ten upadek nastąpiłby tak czy siak z uwagi na jako taką naturę systemu ekonomicznego. Tym niemniej, ogromna nieodpowiedzialność w zarządzaniu tym szkodliwym systemem zdecydowanie przyspieszyła pojawienie się zapaści sprawiając, że przyszłość wygląda blado, jeśli ta błędna struktura, znana jako System Monetarny ma być utrzymana.

Ostateczny Outsourcing:

Wszystko co opisano w poprzedniej sekcji jest naprawdę ważne dla zrozumienia gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy w strukturze ekonomicznej. Proszę pamiętać, że jest to tak samo ważne dla Amerykanów jak dla innych narodowości, ponieważ cały świat posługuje się podobnymi systemami, które są silnie połączone.
Teraz, ludzie, w odpowiedzi na te problemy, często proponują jako rozwiązanie jakąś formę "reformy monetarnej". Te propozycje zwykle składają się z: powrotu do wymienności w złocie, zakazania naliczania odsetek, zamknięcia banków centralnych i oddania rządowi prawa do emisji pieniędzy, pozwolenia, by rząd dystrybuował pieniądze nieobarczone długiem etc.
Choć te i inne reformy mają logiczne podstawy nie biorą one pod uwagę niemożliwego do powstrzymania fenomenu, który przyspiesza od początku XX wieku, a który ma znaczący wpływ na siłę roboczą:

Zastępowania ludzkiej pracy maszynami:

W centrum systemu ekonomicznego znajduje się mechanizm Ludzkiej Pracy dla Zysku. Nasz cały system ekonomiczny zbudowany jest wokół ludzkich istot sprzedających swoją pracę na otwartym rynku. Jeśli ludzie nie będą mieli możliwości pracować, wtedy system monetarny jakim go znamy będzie skończony. Nikt nie będzie kupował, bo nikt nie będzie zarabiał. Firmy nie będą mogły produkować, skoro konsument nie będzie miał siły nabywczej. Ta kwestia przewyższa wszystko, co do tej pory opisaliśmy w tym rozdziale.
Jak zauważa John Maynard Keynes, w "The General Theory of Unemployment, Interest and Money": "Wszyscy jesteśmy dotknięci nową zarazą, o której wielu czytelników pewnie nawet nie słyszało, a o której słyszeć będą coraz więcej w nadchodzących latach - mowa o "technologicznym bezrobociu". To oznacza bezrobocie, wynikające z odkrywania nowych sposobów oszczędzania na sile roboczej szybciej, niż jesteśmy w stanie znajdować dla tej siły nowe zastosowania."
Choć politycy, przedsiębiorcy i związkowcy kłócą się o sprawy, które ich zdaniem wywołują rosnące bezrobocie na świecie, takie jak outsourcing czy imigracja, prawdziwy powód nie jest poruszany w debacie publicznej: Bezrobocie Technologiczne.
Słowami laureata Nagrody Nobla, ekonomisty Wassily'a Leontiefa: "Rola ludzi jako najważniejszego czynnika przy produkcji zmniejsza się tak samo, jak rola koni w produkcji agrokulturowej zmniejszała się, a potem zanikła, wraz z pojawieniem się traktorów."
Ponieważ Kapitalizm zbudowany jest na pomyśle ograniczania kosztów (włącznie z siłą roboczą) celem zwiększenia zysku, zastępowanie ludzkiej siły roboczej maszynami wszędzie, gdzie się da jest naturalną koleją rzeczy w przemyśle. Ostatecznie maszyna nie potrzebuje przerw, ubezpieczenia zdrowotnego czy przywilejów, i nie należy do Związków Zawodowych.
Szybki rzut oka na historię zatrudnienia w Stanach pokazuje jak automatyzacja zastępowała ludzką pracę. W sektorze rolniczym niemal każdy rodzaj pracy jest obecnie wykonywany przez maszyny. W 1949 roku maszyny wykonywały 6% prac związanych ze zbiorem bawełny na południu USA. W 1972 100% tych prac było wykonywanych przez maszyny. Kiedy automatyzacja dotarła do Amerykańskiego sektora produkcyjnego w latach 50-tych, 1.6 miliona pracowników fizycznych straciło pracę w ciągu 9 lat. W 1860, 60% Amerykanów było zatrudnionych w rolnictwie, a dziś - mniej niż 3%. W 1950 33% Amerykańskich pracowników pracowało w sektorze produkcyjnym, a w 2002 już tylko 10%. Przemysł stalowy w Stanach w latach 1982-2002 podniósł produkcję z 75m do 120m ton, jednocześnie redukując zatrudnienie z 289000 do 74000. W 2003 Alliance Capital przeprowadziło badania 20 największych ówcześnie gospodarek świata, analizując je na przestrzeni lat 1995 - 2002. Odkryto, że w sektorze produkcyjnym zatrudnienie zmniejszyło się o 31 milionów, a tymczasem produkcja WZROSŁA o 30%. Ten kierunek zwiększania produktywności i zysku przy jednoczesnym zmniejszaniu zatrudnienia jest nowym, potężnym fenomenem, który raczej nie zmieni się w najbliższym czasie.
Więc... Gdzie podziały się te wszystkie miejsca pracy? W sektorze usług oczywiście. W latach 1950-2002 zatrudnienie w usługach wzrosło z 59% do 82%, ponieważ ten sektor absorbował pracowników zwalnianych z rolnictwa i produkcji.
Niestety ten proces zwalnia z powodu rosnącej komputeryzacji. W latach 1983-1993 banki zmniejszyły ilość ludzkich kasjerów o 37%, zaś przed końcem 2000 roku 90% wszystkich klientów baków korzystało z bankomatów. Operatorzy telefoniczni zostali niemal całkowicie wyparci przez skomputeryzowane syntezatory mowy, pracownicy na poczcie są zastępowani przez maszyny samoobsługowe, a sprzedawcy przez zautomatyzowane budki. McDonalds przykładowo, mówił o automatyzacji swoich restauracji od lat, o wprowadzeniu cyfrowych kiosków do obsługi klientów i automatycznych maszyn przygotowujących jedzenie. Fakt, że tego nie zrobili jest prawdopodobnie kwestią pijarowską, ponieważ wiązałyby się z tym masowe zwolnienia. Nie ma ani jednej dziedziny przemysłu usługowego, która nie zostaje dotknięta komputerową automatyzacją. W zasadzie, kiedy pomyśleć kreatywnie o technologii, którą mamy, a która nie jest stosowana w tym sektorze widać jasno jak, niemal z dnia na dzień, większość miejsc pracy w sektorze usług mogłaby być zwolniona już dzisiaj, zaczynając od kasjerów, kelnerów i operatorów telefonicznych.
Ekonomista Stephen Roach ostrzegał: "Sektor usług stracił swoje znaczenie niepohamowanego generatora miejsc pracy"
Przy postępującej przemianie, gdzie jest nowy sektor, w którym zatrudnią się wszyscy zwolnieni pracownicy?... Nigdzie - nie istnieje... przynajmniej na razie. Choć istnieje wiele wyspecjalizowanych dziedzin w świecie informatycznym, nie mają one tak naprawdę szans zrekompensować zanikania miejsc pracy. I choć ekonomiści męczą się z wymyślaniem modeli mających poradzić sobie z tematem niemal niemożliwego do powstrzymania bezrobocia, takich jak rządowe subsydia za pracę, czy wynalazki w rodzaju "odwrotnego podatku dochodowego", większość nie chce zastanowić się nad tym, co jest naprawdę konieczne by zabezpieczyć nas przed całkowitym chaosem na tej planecie. Rozwiązaniem nie jest tymczasowe "naprawianie" systemu, a raczej jego całkowite przebudowanie od podstaw. Bo system monetarnej wymiany, wraz z Kapitalizmem, jest obecnie całkowicie przestarzały w obliczu technologicznej kreatywności.

Podsumowanie Rozdziału :

System Monetarny świata jest jedynie grą. Ma niewielkie podstawy w rzeczywistości. Pojawił się tysiące lat temu, kiedy niedobór surowców był codziennym problemem. Ludzie w tamtych czasach musieli znaleźć jakiś sposób, żeby dystrybuować dobra i usługi, jednocześnie wynagradzając tych, którzy pracowali by je wyprodukować. Ten monetarny system pracy był podstawą systemu przez tak długi czas, że większość nie wyobraża sobie bez niego życia. Niezależnie od tego jednak, mechanizmy tego systemu, zarówno strukturalne jak i psychologiczne, stworzyły dramatyczne problemy w obrębie całego społeczeństwa, poczynając od monetarnie warunkowanego przestępstwa i emocjonalnych wypaczeń po nadużycia i wyzysk planety i siebie na wzajem na różnych szczeblach. Świat składa się obecnie z serii plemiennych Mafii. Granica między tradycyjnym biznesem a przestępczością zorganizowaną właściwie nie istnieje. Z innej strony, świat stoi w konflikcie z samym sobą, gdyż jednostki, firmy i kraje ciągle walczą by ochronić to, co mają i zyskać więcej, zwykle siłą i korupcją. Z jeszcze innej strony, cały świat ma u samego siebie dług, będąc winnym komiczne sumy pieniędzy, gdy tymczasem sama integralność struktur finansowych stoi na krawędzi rozpadu z uwagi na swoje własne słabości.
Tym niemniej, to wszystko nic w porównaniu ze znacznie silniejszą, niezauważaną siłą, która gwarantuje ostateczny koniec systemu ekonomicznego, jakim go znamy, a zwie się "Technologicznym Bezrobociem". Ludzie są zastępowani coraz szybciej przez zautomatyzowane systemy, co prowadzi do katastrofy w niespotykanym wymiarze, ponieważ jeśli ludzie nie mają pracy, to nie mogą podtrzymywać ekonomii poprzez kupowanie. Ta rzeczywistość jest ostatecznym dowodem, że obecny system jest przestarzały i jeśli chcemy uniknąć zamieszek na ulicach i biedy na bezprecedensową skalę, to musimy ponownie przemyśleć nasze tradycyjne koncepcje funkcjonowania społeczeństwa na najbardziej fundamentalnym poziomie.

Potrzebujemy nowego systemu społecznego, który będzie zaktualizowany do dzisiejszej wiedzy i nowoczesnych technologii - anarchizmu(przyp. red.)




Autorzy: Peter Joseph, Roxanne Meadows, Jacque Fresco

Tekst pochodzi z "Activist Orientation Guide - Zeitgeist Movement"

Wydanie w j. angielskim: Luty 2009
Wydanie w j. polskim: Maj 2009

Komentarze

Jedna prośba

...nie spamujcie! Szczególnie ty niejaki "Michał M. C.", dziękujemy ci już za twoje impertynenckie komentarze, ale zrozum wreszcie, że tworzysz spam. Jesteś totalnym ignorantem, twój poziom raczej wpasowałby się dobrze na fora znajdujące się, na portalach typu onet.pl(nie pisałbym takich tekstów, gdybyś prezentował inną postawę, a nie ignorował to, z czym się nie zgadzasz...).

z poważaniem
Piorasso

Do Anonymous i Piorasso

Piorasso i jego powyżsi autorzy jak Peter Joseph, Roxanne Meadows, Jacque Fresco i paru przytoczonych Noblistów (jeżeli powiedziało to co zostało przytoczone powyżej) nie mają racji w żadnym calu (0% prawdy). Są to sztuczne twory myślowe, które są całkowicie oderwane od realnej ekonomii działania istot żywych. Przypominają utopijne pomysły różnych demagogów i ideologów. Realna ekonomia zawsze w końcu przypomni o sobie nawet kiedy przez wiele lat wiele milionów ludzi będzie zmuszana do jakiegoś przetrwania w imię tych ideologii.
Do ekonomii trzeba podchodzić z szacunkiem, ponieważ ona jest wpisana w życie biologiczne, i co najwyżej można tylko starać się ją zrozumieć bo ona już jest, jak zjawiska fizyczne.
> Wymiana dobrami (materialnymi lub niematerialnymi) jest wpisana w działanie istot żywych. Wymiana towaru na inny towar -> barter. Wymiana towaru na inny towar, aby uzyskać za ten towar inny docelowy (pożądany) towar -> niby barter, ale towar pośredniczący przejmuje tu już funkcję pieniądza i naturalnym odruchem jest poszukiwanie jak najbardziej wygodnego towaru pośredniczącego.
Już małe dzieci po otrzymaniu różnych prezentów (np. dużych czekolad, małych czekoladek, cukierków itd.) nie zawsze pasujących do indywidualnych upodobań zaczynają wymieniać się tak prezentami, aby otrzymać ulubiony towar. Wtedy to intuicyjnie wygodniejsze towary (małe czekoladki lub cukierki) są traktowane jak towar pośredni (pieniądz), kiedy nie da się uzyskać ulubionego produktu w bezpośredniej wymianie, bo drugiej stronie nie pasuje oferowany towar. Trzeba więc wtedy odkupić towar potrzebny do tej transakcji od tego komu pasuje mój towar i dopiero można dokonać wymarzonej transakcji. Oczywiście cena transakcji zależy tylko od smaczności tego produktu dla kupującego i uporu sprzedającego (marketing wskazany). PIENIĄDZ TWORZY SIĘ SAM, CZY TEGO KTOŚ CHCE CZY NIE CHCE.
Podpisane na kartce zobowiązanie do oddania jakiejś ilości towaru (pieniądza) czy wykonania usługi po jakimś czasie, za towar (usługę) otrzymaną od kogoś może być przez tego kogoś przekazane komuś innemu w ramach zapłaty za jego usługę. TEN KAWAŁEK PAPIERU JUŻ SPEŁNIA FUNKCJĘ PIENIĄDZA.
Nawet małpy jak będą miały mniej smaczne jagody i zobaczą, że mogą za pewną ich ilość dostać ulubionego banana to szybko będą nimi (płaciły). I w lot poznają zasady obrotu barterowo - pieniężnego.
Śmieszy i irytuje mnie zwrot w tekście głównym (Nie ma czegoś takiego jak "pieniądze"; albo dla niektórych nie będzie pieniędzy). PIENIĄDZ TWORZY SIĘ SAM. Oczywiście każdy oszust chciałby coś z tego uszczknąć. Ale najbardziej przerażają mnie nie złodzieje, ale ideolodzy tworzący sztuczne twory myślowe oderwane od rzeczywistości.
Nie ma sensu znać teorii anarchistycznych, tak samo jak nie ma sensu znać teorii Marksa, Lenina, Stalina, Kim Ir Sena, Pol Pota i niektórych ekonomistów nawet z nagrodami Nobla, ponieważ wszystko to nadaje się do śmieci. Potrzebne to jest tylko wtedy, kiedy jesteś w środku tego bagna zorganizowanego przez tą ideologię i musisz jakoś w tym pływać.

Z Anonymous'em nie zgadzam się tylko w jednym. NIE MA CZEGOŚ TAKIEGO JAK TECHNOLOGICZNE BEZROBOCIE. Ten zwrot przypomina mi wyobrażenia ludzi z ruchu Luddystów w Wielkiej Brytanii, którzy niszczyli zmechanizowane krosna jako powód ich bezrobocia. Od tego czasu technologia i wydajność pracy zwiększyła się wielokrotnie i jak popatrzy się na różne kraje to wyraźnie widać, że bezrobocie zależy od umiejętności zorganizowania życia gospodarczego danego kraju.
Teoretyzując w tym przypadku, uważam że taki problem pojawi się dopiero wtedy gdy powstanie sztuczna inteligencja bardziej kreatywna niż ludzie, no ale wtedy kłania się pytanie czy ludzie będą potrzebni. (Może ktoś rozwinie ten wątek, ponieważ nie analizowałem go zbyt intensywnie. Na razie nie ma tego problemu.)
Michał M. C.

Zastanów się

Wizją utopijną zapewne jest również twój komentarz- idąc jakże twoim 'wyrafinowanym' tokiem myślenia. Zastanów się, może po prostu nie rozumiesz tych tez i w tym tkwi problem. Nie ma czegoś takiego jak "utopia", ponieważ wszystko ciągle wokół nas się zmienia.
Jesteś straszliwie tendencyjny, nie rozumiesz po prostu pojęcia "ekonomia surowcowa". Po co człowiekowi pieniądze jeśli tworzy się dobra dla ogółu społeczeństwa(wykorzystując tutaj w głównej mierze technologie). Pieniądze tworzą jedynie zbędne bariery przy eksploatacji surowców. Ja nie mam zamiaru ci teraz wyjaśniasz wszystkich tych kwestii, może i był bym taki miły czyniąc to, lecz niestety w wyniku twojej postawy ignoranta(co wspaniale przedstawia nam chociażby już poniższy twój komentarz), to nie będę na ciebie tracił ani chwili czasu. Dam ci jedynie link do materiałów, w którym zapewne znajdziesz odpowiedzi na swoje pytania http://zeitgeistpolska.org/www/download/faq.html , jeśli chcesz to szukaj, ja już ci nie mam zamiaru pomagać.

Ale do którego anonymousa

Ale do którego anonymousa piszesz bo jest tutaj co najmniej dwóch anarchistyczny anonymous czyli ja oraz antyanarchistyczny anonymous z którego niezbyt sensowymi zarzutami wynikającymi z niewiedzy dyskutuję poniżej :) Obawiam się że "ekonomia" jest dla ciebie przedmiotem jakiegoś kultu co raczej stawią ją w rzędzie poglądów religijnych niż na przykład naukowych. Oczywiście można czuć zabobonny respekt przed deszczem błyskawicami i wymianą, ale można też zastanowiać się nad nimi.

Żartuję oczywiście, gospodarka oczywiście nie jest czymś co działa jak deszcz dlatego, że TWORZĄ JĄ LUDZIE, czasami robią to nie zastanawiając się nad tym co robią, a czasami wykorzystują to, co im ewolucja dała czyli swój rozum, jak Marks, anarchiści czy ekonomiści oraz w ogóle zdecydowana większość ludzi. Gospodarka jest pewnym elementem naszego społeczeństwa (dlatego właśnie ekonomia jest nauką społeczną) i tak jak ono zmienia się cały czas. Pytanie jednak brzmi w jakim kierunku te zmiany mają iść (na przykład czy ma to być taki system, który jest oparty na zysku garstki ludzi czyli kapitalistów, czy też może zaspokajający potrzeby większości albo nawet wszystkich) Oczywiście ja się zgodzę, że dla kogoś kto w Mamonę wierzy jak w dogmat wiedza jest zbędna, dlatego nie będę cię zachęcał do zapoznawania się z czymkolwiek. Możesz wierzyć sobie dalej, twoja sprawa. Ja też mam swój pogląd na to, które ideologiczne twory są zbędne np Stalina i Miltona Friedmana :) Zresztą Stalin był dość podobny do ciebie. Ja rozumiem że możesz tego nie wiedzieć bo nie wiesz jakie miał poglądy, ale podchodził tak samo dogmatycznie do kwestii ekonomii jak ty ("Żelazne prawa historii" itd itp jasne że wierzył w inne żelazne prawa niż ty, ale równie fanatycznie i dogmatycznie) Może gdybyś zainteresował się tymi poglądami zauważyłbyś niepokojące podobieństwo do swoich własnych :)))) Ja widzę je wyraźnie

Ok wracając do ruchu Zeitgest bo artykuł jest napisany przez ludzi z tego ruchu (a nie anarchistów, Piorasso jest chyba zwolennikiem obu ale raczej nie autorzy tego tekstu).

Wymiana może mieć różne oblicza, niekoniecznie musi być rynkowa. Większość anarchistów nie jest zwolennikami rynku chociaż oczywiście są w pewnym sensie zwolennikami wymiany, tzn. ty produkujesz jedno ja produkuje co innego i jakoś to co ty produkujesz trafia do mnie, a to co ja produkuję trafia do ciebie. Jest pomiędzy nami wymiana - no jest. Ale nie musimy wymieniać się ani bezpośrednio ani za pośrednictwem pieniędzy. coś takiego chyba proponują też zeitgeistowcy. Być może jakieś środki wymiany sa potrzebne a być może nie (ba, być może nawet jakaś forma pieniędzy jest potrzebna!) ale na pewno nie powinno się religijnie wierzyć w Mamonę.

Pieniądz nie tworzy się sam tworzą go ludzie. Wymyśliliśmy go bo ułatwiał wymianę, kiedy jest zbędny albo przynosi więcej szkody niż pożytku (a tak właśnie twierdzą ludzie z ruchu Zeitgeist) należy się go pozbyć. Na razie nie widzę żadnych argumentów z twojej strony które byś świadczyły o czymś innym zresztą skąd miałyby się wziąć skoro nie chcesz nic wiedzieć na ten temat, nie znasz nie tylko teorii które chcesz krytykować ale też historii ani chyba świata dookoła (akurat w krytyce kapitalizmu ruch Zeitgeist ma rację).

W przypadku tego ruchu dziwi mnie tylko jedno, że oni całego zła dopatrują się w pieniądzach jako takich. Wyzysk ułatwiają tak samo jak wymianę, ale niesprawiedliwość nie sprowadza się do pieniędzy, więc nie sądzę żeby pieniądze trzeba było tak mocno zwalczać.

anarchistyczny anonymous

No wszystko ładnie pięknie

Ale DLACZEGO mamy zabierać jednemu rolnikowi 10 ton zboża co mu na polu wyrosło i dawać innemu? Oraz KTO ma to robić?

Nie wiem DLACZEGO macie

Nie wiem DLACZEGO macie zabierać jednemu rolnikowi 10 ton zboża co mu na polu wyrosło i dawać innemu ani KTO ma to robić :)

anarchistyczny anonymous

To podobno komunistyczni anarchiści chcą tak robić

Tylko NIKT nie chce mi wytłumaczyć, DLACZEGO i JAK konkretnie, oraz KTO tą sprawiedliwość będzie wymuszał. Setki zdań, tysiące słów, ale nic na temat mojego pytania. Czy to aż takie trudne pytanie? Wydaje mi się banalne...

Bo to NIE poradnia

Bo to NIE poradnia psychiatryczna :)

anarchistyczny anonymous

Jeszcze raz Michał M. C. (2)

Znalazłem fragment, który mnie rozłożył na łopatki swoją "infantylnością utopijnego rozumienia ekonomii", a który zasygnalizowałem w swoim pierwszym wpisie w zbyt streszczonej wersji (niektórzy nie będą mieli pieniędzy) i przez to pozbawiony soczystości.
".... jako że wyłania one jak najbardziej prawidłowe pytanie "czy starczy nam surowców, by każdy człowiek mógł żyć w dostatku?", odpowiedź brzmi - zdecydowanie tak, ((((lecz odpowiedź na pytanie "czy starczy nam pieniędzy, by każdy człowiek mógł żyć w dostatku?" - brzmi zdecydowanie - nie.)))))):) Masz ogromnie małą wiedzę na temat anarchizmu, więc ja na twoim miejscu najpierw zadałbym pytanie, gdy nie orientuję się w danym temacie. Ignorancja jest zdecydowanie negatywnym aspektem, uniemożliwia ona konstruktywną polemikę.

Proponuję po pieniądze zgłosić się do Marsjan, bo rzeczywiście może ludzie nie są w stanie ich w wystrczającej ilości wyprodukować.

Michał M. C.

nie spamujcie...

"Proponuję po pieniądze zgłosić się do Marsjan, bo rzeczywiście może ludzie nie są w stanie ich w wystrczającej ilości wyprodukować."

Właśnie sam odpowiedziałeś sobie na własne, trywialne dywagacje. Swoją drogą był to zbędny monolog...

Pozdrawiam
Piorasso

Zbyt skomplikowanie piszesz

Tekst na takim poziomie, jak napisałeś, jest niemożliwy do zrozumienia dla ludzi, którzy nie potrafią ogarnąć (a próbowałem naprowadzić na trop!), że nierówność dochodów może wynikać z czegoś tak banalnego, jak to, że jednemu rolnikowi zaleje działkę, a innemu nie - i zanim się zaczniemy zabierać za analizę systemu finansowo-monetarnego, to wypadałoby sobie zdawać sprawę z tak elementarnych prawd natury i odpowiedzieć sobie na raczej banalne pytanie, jak z takimi elementarnymi nierównościami powinno sobie radzić normalne społeczeństwo...

Ponownie Michał M. C.

Po intensywnych wielowątkowych intelektualnych rozważaniach rozwinąłem ostatni wątek. Jednak nie zanosi się na TECHNOLOGICZNE BEZROBOCIE. Dla wyższej od nas inteligencji będziemy tym samym jak dla nas konie, choćby tylko pod siodło.
Michał M. C.

Alternatywą dla gospodarki pieniężnej jest...

... barter (musiałby być wymuszony siłą! czyż to nie jest głęboka sprzeczność z anarchizmem? hahaha!), który oznacza w zasadzie cofnięcie się do okresu wspólnot łowiecko-zbierackich i wczesnych osiadłych rolników. Obawiam się, że z takimi pomysłami anarchiści nie zdobędą serc milionów... i to ani milionów szarych mas, ani tej garstki osób, które myślą i rozumieją, jak działa świat.

poczytaj trochę na temat anarchizmu drogi anonimie

Oczywiście, że barter nie jest konieczny podczas jak to ująłeś "gospodarki bez pieniężnej"(przy czym nie piszę, że nie jest lepszym rozwiązaniem), tworząc dobra dla ogółu społeczeństwa, przy użyciu w bardzo dużej mierze dostępnej nam technologi, liczą się jedynie surowce, a następnie ich równy podział między ludźmi(oczywiście po przetworzeniu na jakieś 'dobra'). Dane podejście jest bardzo rozsądne, jako że wyłania one jak najbardziej prawidłowe pytanie "czy starczy nam surowców, by każdy człowiek mógł żyć w dostatku?", odpowiedź brzmi - zdecydowanie tak, lecz odpowiedź na pytanie "czy starczy nam pieniędzy, by każdy człowiek mógł żyć w dostatku?" - brzmi zdecydowanie - nie. Masz ogromnie małą wiedzę na temat anarchizmu, więc ja na twoim miejscu najpierw zadałbym pytanie, gdy nie orientuję się w danym temacie. Ignorancja jest zdecydowanie negatywnym aspektem, uniemożliwia ona konstruktywną polemikę.

Proste pytanie

Skoro chcesz, żebym pytał - pytam. Dlaczego dobra miałyby być równo dzielone między ludzi? Dlaczego np. ja, który pracuję 5 dni w tygodniu po 8-9 godzin na dość odpowiedzialnym i wymagającym kreatywności stanowisku, miałbym dostawać tyle samo, co bezrobotny z wyboru, utrzymujący się z żebrów, albo np. złodziej?

a więc...

Kłania się tutaj nonsens z 'wyceną' ludzkiej pracy. Niby jaką skalą uczciwie, sprawiedliwie 'wycenić' ludzką pracę? Pisząc merytorycznie: Dajmy na to lekarz, pracujący przez godzinę uratuje ludzkie życie, a robotnik 'kładący szosę' pracuje 8 godzin tudzież kierowca tira pracuje 12 godzin, więc jak można wyceniać ludzką pracę zupełnie sprawiedliwie... Przechodząc do bezrobotnych, tutaj są różne założenia anarchizmu, jako że sporo teoretyków ma różne poglądy na ten temat. Przy wykorzystaniu w bardzo dużej mierze technologi, która bardzo ograniczyła by zapotrzebowanie na ludzką pracę i która w konsekwencji diametralnie by się zmniejszyła, tworząc również inny pogląd na pracę - nie z musu, lecz dla dobra naszego ogółu. Obecnie posiadamy ogromne możliwości jak chodzi o technologie, która to zastępuje ludzką pracę. W obecnym systemie motorem napędzającym go jest zdeprawowana konkurencja, w którą to indoktrynuje się ludzi 'od dziecka'. Konsekwencje tego są przerażające np. głód i bieda która powoduje statycznie mniej więcej co 3 sekundy zgon, wojny które to zabierają z sobą nawet miliony ofiar w przeciągu paru tygodni. Dzieje się tak dlatego, że to pomoc wzajemna umożliwiła nam rozwój naszego gatunku. Przechodząc do meritum: zmieniając byt w którym żyjemy na zdecydowanie bardziej przyjazny człowiekowi - opierający się na pomocy wzajemnej, a przy tym analogicznie ludzką mentalność(która obecnie opiera się na bezwzględnej konkurencji - nawet kosztem życia innych ludzi) procent bezrobotnych(którzy świadomie po prostu nie chcą pracować) będzie bardzo znikomy. Dany system tworzy takowe patologie, indoktrynując ludzi już od dzieciństwa w bezwzględny system konkurencji, gdzie najpierw liczą się pieniądze, a następnie ludzkie zdrowie, życie - a w tym jakakolwiek godność. "Od każdego według jego możliwości, każdemu według jego potrzeb". Oczywiście są, byli także ideolodzy, którzy stwierdzali, iż podział dóbr dla bezrobotnych(którym pisząc kolokwialnie "nie chce się pracować") się nie należy. Jeśli chodzi o kwestie złodziei, tutaj trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie: co jest powodem, że w ogóle oni istnieją? Powodem na istnienie znakomitej większości złodziei w obecnych czasach jest system konkurencji w którym żyjemy. Tworząc takowy byt nie powinniśmy się dziwić, że niektóre jednostki walczą o przetrwanie - kradnąc. Kradnąc, by przeżyć lub po to, by polepszyć swój byt. Żyjemy przecież w systemie bezwzględnej konkurencji i jeśli sami doprowadzamy do takowej deprawacji jakim jest aprobowanie tego systemu, to nie mamy się co dziwić, że takie zachowania mają miejsce. Dodając do tego fakt, że przecież złodzieje mają świetnych nauczycieli: w postaci polityków, szefów korporacji itp. więc czemu tu się dziwić. Zmieniając system w jakim funkcjonujemy na bardziej "humanitarny", który troszczy się o życie ludzkie i pomagając sobie nawzajem - co jest źródłem naszego rozwoju, ilość złodziei będzie bardzo znikoma lub po prostu ich nie będzie. Oczywiście gdy danej idei nie wprowadzi się do faktu dokonanego, możemy tylko gdybać i spekulować. Mimo tego, że anarchia już istniała np. na terenie Hiszpanii w 1936r. podczas tzw. wojny domowej, niestety, ale wówczas luzie musieli zbrojnie walczyć z ciemiężycielami, którzy chcieli nimi władać, więc nie był to stan anarchii jaki chciałoby się uzyskać, ale i tak ludziom żyło się wówczas zdecydowanie lepiej niż za czasów sprawowania nad nimi władzy. Pisałem dany tekst szybko, więc mogły się w nim pojawić jakieś błędy np. stylistyczne...

Tyle piszesz, a nie na temat

Ja Cię nie pytałem o to, jak anarchiści zamierzają wyeliminować biedę, złodziejstwo i lenistwo, tylko dlaczego złodziej i leń ma dostawać tyle samo, co ja. Czemu nie odpowiadasz na to proste pytanie, za to prezentujesz słowotok nie na temat?

Albo inaczej, jeśli ciągle nie rozumiesz: wyobraź sobie dwóch ludzi, dwóch farmerów. Żyją sobie w tej błogiej równości, którą opisujesz. Sieją, orzą itd. W pewnym roku jeden zbiera z pola 100 ton zboża, a drugi 80 ton. Dlaczego obydwaj mają dostawać tyle samo? No i kto to fizycznie wykona, kto fizycznie pierwszemu zabierze 10 ton, a da drugiemu? Jakieś komando anarchistyczne? Pod przymusem? No ale jak to tak - pod przymusem to chyba nie po anarchistycznemu? ;)

kończąc te dywagacje....

Ja mam ważniejsze rzeczy do roboty niż nauka czytania skierowana do danej jednostki i odpowiadam ci tylko z mojej dobrej woli. Mnóstwo informacji na dany temat jest np. w internecie. Moje przykładowe odpowiedzi: "Zmieniając system w jakim funkcjonujemy na bardziej "humanitarny", który troszczy się o życie ludzkie i pomagając sobie nawzajem - co jest źródłem naszego rozwoju, ilość złodziei będzie bardzo znikoma lub po prostu ich nie będzie." oraz "Przechodząc do meritum: zmieniając byt w którym żyjemy na zdecydowanie bardziej przyjazny człowiekowi - opierający się na pomocy wzajemnej, a przy tym analogicznie ludzką mentalność(która obecnie opiera się na bezwzględnej konkurencji - nawet kosztem życia innych ludzi) procent bezrobotnych(którzy świadomie po prostu nie chcą pracować) będzie bardzo znikomy. "
Konkluzją jest to, że liczba danych jednostek będzie bardzo znikoma, więc nie ma co rozpaczać. W obecnym systemie utrzymujesz znacznie więcej, a rzekłbym bardzo dużo, właśnie jak to ty kolokwialnie napisałeś "złodziei" i "leni"(akurat ty ująłeś to w liczbie pojedynczej). Idealnego świata IMO nie da się osiągnąć, lecz za to dobry, a nawet może bardzo dobry - owszem.

W obecnym systemie złodziej i

W obecnym systemie złodziej i leń dostają nie tyle to samo co o wiele więcej niż uczciwi ludzie, na tym polega kapitalizm uczciwą pracą to możesz się dorobić co najwyżej garba, złodzieje mają miliardy tak samo lenie np jacyś spekulanci giełdowi - tutaj możesz dostać najwięcej. Oprócz tego jest jest problem charakteru obecnej pracy, czego ty nie rozumiesz dopytując się o jakieś komanda czy inne idiotyzmy:

różni anarchiści mają różne poglądy na ten temat, tak samo jak i różni etatyści mają różne poglądy na temat wynagrodzenia ;) są różnice w tym temacie miedzy anarchokolektywistami, którzy dążą do tego, żeby to co kto dostaje odpowiadało wykonanej pracy, im więcej pracujesz tym więcej dostajesz, a anarchokomunistami, którzy uważają że tak nie da się zrobić, bo w obecnej skomplikowanej gospodarce cała praca jest społeczna, wykonując jeden rodzaj pracy i tak korzystasz z owoców pracy innych. Dlatego powiązanie tego co dostajesz z wykonywaną pracą zawsze jest niesprawiedliwe - bo wtedy jest to pasożytnictwo na pracy innych, korzystanie za darmo z ich pracy i odnoszenie z tego tytułu jakichś korzyści. Wydumane przykłady z farmerami nie pozawalają ci tego zrozumieć, dlatego że taka praca kiedy fizycznie sam wytwarzasz całość tego produktu i dostajesz za to x pieniędzy to obecnie bardzo rzadka sytuacja. Kiedyś gospodarka była taka prosta ale już od dawna nie jest.

Dlatego zadawanie pytania w rodzaju "czemu złodziej i leń mają dostawać tyle samo co ty" (zresztą ciekawe może sam jesteś złodziejem i leniem, nie wiadomo w tego typu zarzutach to zawsze są jacyś "tamci", "ja" jestem uczciwy i pracowity - zwykle tak największe lenie i złodzieje mówią ;) jest jak pytanie w rodzaju "czy przestaniesz kraść antyanarchistyczny anonimie" odpowiedz prosto bez wykrętów TAK CZY NIE ? ;) bez słowotoku proszę

Nie odpowiadaj pytaniem na pytanie

... bo wychodzi, że się wykręcasz.

Powiedz, kto ma zabrać jednemu farmerowi 10 ton żeby dać drugiemu, i czy to jest zgodne ze światopoglądem anarchistycznym żeby zabierać bogatym, a dawać biednym.

Przykład nie jest wydumany. Jeśli tak uważasz, to żyjesz w oderwaniu od rzeczywistości, polecam jechać na wieś i popytać, jak się zmieniają plony z roku na rok, oraz w zależności od lokalnych warunków (np. jednemu pole podtopi, innemu nie).

I mylisz się, jeśli Ci się wydaje, że wszyscy rolnicy pracują zatrudniając "parobków". Przy obecnym poziomie technologii małe gospodarstwa (parę ha) obsługuje się często jednoosobowo, ewent. rodzinnie, takie gospodarstwo rodzinne ma mój wuj - większość roboty za niego odwalają maszyny.

Także, po raz kolejny - DLACZEGO rolnikowi, któremu się urodzi więcej, ktoś ma zabierać, i dawać temu, któremu się urodzi mniej, oraz KTO ma to zabieranie i dawanie fizycznie wykonywać i jakimi metodami. Dodatkowe pytanie - co, jeśli ten, komu się poszczęściło, nie będzie chciał oddać? Więzienie? Pluton egzekucyjny? (Praktykowano to kiedyś na Ukrainie, poszukaj takiego hasła jak Holodomor).

To proste, na idiotyczne

To proste, na idiotyczne pytanie dostałeś równie idiotyczną odpowiedź.

DLACZEGO rolnikowi, któremu się urodzi więcej, ktoś ma zabierać, i dawać temu, któremu się urodzi mniej, oraz KTO ma to zabieranie i dawanie fizycznie wykonywać i jakimi metodami.

DLACZEGO nie chcesz przestać kraść?

Naprawdę nie widzisz podobieństwa między tymi pytaniami? ;) Może ty wcale nie kradniesz a anarchiści jako tacy nie proponują zabierać rolnikowi któremu urodzi się więcej (pod warunkiem że nie korzysta z pracy innych) Już rozumiesz czy dalej nie? Trzeba ci to łopatologicznie napisać żeby dotarło? :)

Co na Ukrainie praktykowano dobrze wiem, w odróżnieniu od ciebie, słyszałeś kiedyś o Machno poszukaj sobie, jak sprawę rozwiązywali anarchiści akurat anarchokomunizm miał duze poparcie na Ukrainie w odróżnieniu od bolszewików czy białych, no ale kiedy ktoś nie zna historii to nic na to nie poradzę.

Na wsi mieszka coraz mniej ludzi, a nawet i w przypadku współczesnego rolnictwa kwestia pracy społecznej pozostaje taka sama, nie rozumiesz problemu, dzisiaj już żadna praca nie jest indywidualna, wszystko zostało wytworzone społecznie, narzędzia pracy, technologia, wiedza (kapitał jest wytwarzany społecznie a przywłaszczają go sobie kapitaliści) - to wszystko jest wytwarzane wspólnie przez całe pokolenia. Prokapitalistyczni ekonomiści tez o tym wiedzą, nikt na poważnie nie twierdzi, że praca ma taki sam charakter jak kilka tysięcy lat temu, tylko zwykle wygodnie jest im to pomijać. To jest dość mocy argument za anarchokomunizmem. Chcesz z nim dyskutować to prosze bardzo, ja nawet chętnie usłyszę argumenty przeciwko, dlatego że sam nie wiem który system byłby lepszy anarchokolektywizm czy anarchokomunizm.

Skoro tak cie dręczy sprawa drobnych gospodarstw: kwestia indywidualnych rolników w anarchokolektywizmie - w czasie rewolucji w Hiszpanii w 1936 r ten problem był ważny, bo Hiszpania była krajem rolniczym (w odróżnieniu od dzisiejszej Polski ;) Większość ziemi należała do wielkich obszarników czy kościoła, jak w Polsce przed reformą rolną w XIX wieku - to były wielkie posiadłości, wszystko zostało przejęte i zamienione w kolektywy. Po prostu rolnicy z jakieś wioski zbierali się przejmowali ziemię i zakładali wspólnie ten kolektyw. Ale oprócz tych obszarników były też oczywiście jakieś małe gospodarstwa. Jeśli ktoś miał takie rodzinne gospodarstwo to dalej indywidualnie w nim pracował (pod warunkiem ze nikogo nie zatrudniał, bo praca najemna była wykluczona) Ich nazywano "indywidualistami" i dla nich kolektyw był czymś w rodzaju skupu, sprzedawali swoje zbiory kolektywowi ze swojej miejscowości.

DLATEGO po raz kolejny mówię ci że twoje pytania są idiotyczne, tak samo jak pytanie CZY ZAMIERZASZ PRZESTAĆ KRAŚĆ albo DLACZEGO NIE CHCESZ PRZESTAĆ KRAŚĆ :)

Udajesz idiotę?

To Ty powiedziałeś, że jest taka koncepcja w anarchizmie żeby wszystkim dawać po równo. Ja się pytam trzy razy, jak to by wyglądało w konkretnym, jak najbardziej życiowym przypadku, a Ty nie dość, że nie odpowiadasz mi, to piszesz na tysiąc różnych innych tematów.

Albo udajesz idiotę (ale po co?), albo nim jesteś.

nigdzie nic takiego nie

nigdzie nic takiego nie napisałem, bredzisz coś, a do tego z maniackim uporem o.O napisałem ci jak sprawę rozwiązywali anarchiści w "bardzo życiowym przypadku" i nie były to żadne koncepcje tylko praktyka, a ty dalej swoje jak jakiś nienormalny. Pewnie podobnie by to wyglądało w rolnictwie obecnie, nie wiem nie jestem rolnikiem i mnie to nie za bardzo interesuje :)

gospodarka pieniężna

sam tytuł powinien brzmieć "gospodarka pieniężna" zamiast "ekonomia monetarna" :) Ekonomia to nauka społeczna o gospodarce W całym tekście są takie błędy. Niezależnie od tego to jest z jednej strony dziwne podejście a z drugiej powierzchowne. Po pierwsze zyski, kapitał można dalej gromadzić bez pieniędzy, chociaż jest to trudniejsze. Po drugie, jaki system wymiany? Rynek czy jakiś inny? bez względu na to, jaka ta wymiana będzie to nie da rady bez niej w skomplikowanej gospodarce wiec jaka by pozostawała? Wymiana barterowa? To jest nie do zrobienia w większej skali.

Co do automatyzacji to się zgadzam - niestety w kapitalizmie jest tak, że automatyzacja, zamiast służyć uwalnianiu ludzi od pracy, służy zyskom kapitalistów, a pracuje się tyle samo albo i więcej.

pozostaję przy nazwie "ekonomia monetarna" ; )

Napisałem takową nazwę tego tematu, jako że uważam, iż jest ona zdecydowanie poprawna. Słowo "ekonomia" już definiowałem w pierwszej części tych artykułów(poszukaj sobie na tej stronie - to jest druga część). Błędów w tym tekście ja osobiście nie dostrzegam, przy czym uważam, że jest on bardzo merytoryczny. System wymiany w anarchizmie może być na zasadzie swego rodzaju bartera(ja na ogół nie stosuje w tym przypadku takiego nazewnictwa, ale niech ci już będzie), lecz ja zdecydowanie pretenduje do innej alternatywy, którą opisałem w komentarzu powyżej tzw. równy podział dóbr - np. idea Projektu Venus czy pewnej odmiany anarchizmu komunistycznego, a w tym założeń anarchizmu kolektywistycznego przystosowanego do nauki i technologi. Ty zapewne wspominając o zasadzie bartera masz na myśli anarchizm indywidualistyczny, takowa idea również istnieje.

ale mi chodziło nie o

ale mi chodziło nie o anarchizm bo ja wiem jak to rozwiązują anarchiści i jakie sa różnice, sam jestem jednym z nich ;) tylko o projekt venus dziwnie podchodzą ci ludzie do sprawy. Kwestia rynku czy jego braku jest dość podstawowa a tu nie widzę nic na ten temat tylko o pieniądzach i zasobach a nic o tym co dalej dzieje się z tymi zasobami, jak są rozdzielane miedzy ludzi. zobacze inne artykuły ok

Nie barterA, tylko barterU

... i nie pretendujesz do jakiejś idei, tylko się do niej przychylasz.

ehm...znawca

Słowo "pretenduje" zostało użyte jak najbardziej poprawnie, niestety, lecz ekspertem w dziedzinie języka polskiego nie jesteś... Istnieją takowe środki stylistyczne jak "neologizmy"(co do słowa barter). Oczywiście, lecz jeśli nie ma się do czego przyczepić, to trzeba szukać szczegółów... Eh...ta horrendalna mentalność...

Na początku może zacznę od tego...

Na początku może zacznę od tego, że kończę z tobą tę polemikę(a w zasadzie swego rodzaju monolog), jako że jesteś zwykłym chamem. Konstruktywna polemika z taką osobą jest niemożliwa. Miałem nadzieję, że wymieniam komentarze z osobą o innej mentalności, lecz niestety myliłem się... Docelowo jeśli jeszcze się nie domyślasz o co chodzi, to mam na myśli tytuł twojej odpowiedzi. Właśnie dlatego, by zachować poziom tej strony, nie będę zniżał się do twojego poziomu.

pozdrawiam
Piorasso