Zza drugiej strony murów - dwa listy od Tamary

Wersja przyjazna drukarkomWersja przyjazna drukarkom


Tamara.jpgDwa listy z więzienia od naszej towarzyszki anarchistki - Tamary, pochodzącej z terenów Hiszpanii.

We wtorek 15 grudnia 2009, anarchistyczna towarzyszka Tamara Hernández Heras została zatrzymana w Madrycie. Jej nakaz aresztowania przyszedł z Barcelony, od Mossos d' Escuadra [autonomiczne siły policyjne Katalonii]. Jest ona oskarżona o wysłanie listu z bombą do Alberta Battle, dyrektora Instytucji Penitencjarnych w Katalonii. Poniżej publikujemy dwa listy od Tamary, która wciąż przebywa w więzieniu.
Uwaga od redakcji strony "This Is Our Job": Ten szczególny list został podziurawiony elipsami, które jak zakładamy wskazują, w których miejscach więzienni cenzorzy wykonali swoja śmierdzącą robotę. Aby list był czytelny pominęliśmy te elipsy w naszym tłumaczeniu.

Nasza towarzyszka Tamara, została wtrącona do katalońskiego więzienia za próbę ustanowienia sprawiedliwości. Jej czyn zastosowania przemocy względem dyrektora instytucji penitencjarnej na pierwszy rzut oka zapewne jest ciężki do usprawiedliwienia, lecz powinniśmy spojrzeć na ten czyn raczej z innej strony. Wiele osób znajdujących się na 'wyższych stołkach' z łatwością dopuszcza się rzezi na niewinnych ludziach(naumyślnie wywołując: wojny, skażenia środowiska, bezlitosne i drastyczne manipulacje prawne etc.), którzy to następnie ze względu na swoje infantylne przywileje, nie odpowiadają przed prawem(często którego sami mają być strażnikami ). Niestety niewinne ofiary tych ludzi, przeważnie liczymy w tysiącach, a nawet milionach. W obecnych czasach, gdzie aparat represji i manipulacji jest coraz bardziej umacniany i rozbudowywany, ludziom chcącym działać dla dobra społeczeństwa jest coraz trudniej. Swobodna wymiana informacji jest coraz bardziej uniemożliwiana przez 'władców tego świata'(za których IMO uważa się garstka najbogatszych i najbardziej wpływowych ludzi tego świata). Niesprawiedliwość, obłuda i deprawacja, którymi to, używając eufemizmu - negatywnymi aspektami, często cechują się ludzie 'miłościwie nam panujący'. Bardzo często przekracza to granice wytrzymałości osób będących świadom danych okrucieństw popełnianych przez te osoby. Obecny system coraz bardziej uniemożliwia nam(ludziom chcącym zmienić obecny zdeprawowany stan rzeczy) swobodnego wyrażania własnych opinii, narzucając nam przy tym własną samorządność. W takowych sytuacjach, używanie siły, staje się jak najbardziej racjonalnym poczynaniem.

z wyrazem pełnego poszanowania i nieustannej walki o lepszy byt:

Kolektyw anarchista.org



List pierwszy

Biorąc pod uwagę okoliczności, u mnie wszystko dobrze. Mija mniej więcej miesiąc odkąd mnie aresztowali, z całym poruszeniem, które temu towarzyszyło i wolę zapamiętać to jako zły sen.

Pomimo tego wszystkiego, mogę wam wyznać, że się nie rozsypałam, i byłam oraz nadal jestem wystarczająco silna oraz chętna ku temu by podtrzymywać walkę. I to dzięki wam, wam wszystkim tam na zewnątrz. Ponieważ ciągle o mnie myślicie nigdy nie poczułam się sama, i wydaje mi się, że jest to bardzo ważne dla kogoś przebywającego w więzieniu. Czyni mnie to naprawdę szczęśliwą, ponieważ prawda jest taka, że najgorszą rzeczą tutaj jest samotność, która wzmacnia desperację, upokorzenie, bezradność i lęk. Dlatego właśnie czuję się zobowiązana nie tracić uśmiechu i przekazywać go innym. Ponieważ bardzo łatwo tutaj jest znaleźć się na spacerniaku i zacząć płakać bez (pozornie) żadnego szczególnego powodu.

Prawda jest taka, że właśnie teraz uważam się za w pewnym stopniu zagubioną i odizolowaną, nawet pomimo tego, że wy jesteście tam na zewnątrz, wbrew sprawie konfiskaty moich listów. Ale te pieprzone mury czasem są bardzo silne i uniemożliwiają mi jasną ocenę rzeczywistości na zewnątrz (chociaż mogę ją sobie mniej lub bardziej wyobrazić).

Czuję, że najlepszą formą solidarności jest kontynuowanie walki. Dlatego uważam, że jeśli istnieje kampania w mojej obronie, to musi mieć ona ciągłość i rzeczywisty prąd podwodny, który pomaga wzmocnić antywięzienną walkę. W przeciwnym razie, nie widzę w tym sensu i nie chcę by wszelkie moje wysiłki poszły na marne… Poza tym, jestem teraz spokojniejsza. Zastanawiając się nad tym, co mogę zrobić, zamierzam znaleźć sposób, by podtrzymać walkę po tej stronie murów.

JEDYNA PRZEGRANA BITWA TO TA, KTÓRA NIE ZOSTAŁA STOCZONA

- Tamara (23 stycznia, 2010)



List drugi

Te listy wysłane z wnętrza szarego, zimnego więzienia Brians są próbą zwrócenia w jakiś sposób, całego ciepła i sympatii, tym, którzy swoim wsparciem i solidarnością przyczynili się do zabicia codziennej samotności i procedury, kryjących się za uwięzieniem; tym, którzy dają mi właśnie teraz tak dużo siły i energii życiowej oraz przekraczają oddzielającą nas barierę, by upewnić się bym nigdy nie straciła uczucia wolności; tym wszystkim, którzy pokazują jak zwykłe pióro i papier może przywrócić czyjąś nadzieję i pragnienie by walczyć dalej; wszystkim tym, którzy toczą walkę przeciwko biznesowi tortur, karania i represji uosabianych przez więzienie.

I również do was wszystkich... cóż mogłabym powiedzieć, czego byście dotąd nie wiedzieli? Jak tłumiona jest nasza walka? Jak głosy otaczane są murem? Jak ich brudne prawa kontrolują nasze życie?

Mogłabym powiedzieć wam jak 15 grudnia 2009 r., jeszcze przed wschodem słońca, grupa Gwardii Cywilnej (Civil Guards) weszła do mojego domu i uprowadziła mnie, zabierając ze sobą, co tylko chcieli.

Mogłabym spróbować wyjaśnić, co czułam gdy słuchałam płaczu bólu i strachu dochodzącego z celi na posterunku policji.

Mogłabym dokonać przeglądu doświadczeń, które wielu więźniów dzieli razem ze mną, w których opowiadają o upokorzeniu, torturach, bezradności, osamotnieniu.

Mogłabym powiedzieć o tym, co zdołałam zaobserwować po tej stronie murów, jak "Biznes Penitencjarny" ciągnie zyski z ludzi, których schwytał, i jak mówią na to "reinsertion" (dziwne słowo).(Owo dziwne słowo to rzeczownik od czasownika „reinsert” – ponownie wkładać, ponownie wstawiać itd. W domyśle przywracać coś na swoje miejsce – przyp. tłum. )

Mogłabym to zilustrować pewnymi wydarzeniami, których byłam świadkiem podczas tego półtora miesiąca pozbawienia wolności, jak funkcjonuje więzienny system zdrowia, jak metadon i inne legalne leki stanowią ich najlepszą metodę kontroli, i jak mało ważne są tutaj ludzkie życia i zdrowie.

Mogłabym mówić o smutku, który czuję o poranku, kiedy słyszę, gdy tak wielu mówi "jeden dzień mniej" zamiast "jeden dzień więcej".

Mogłabym powiedzieć wam o tym, jak za tymi murami, ludzie są izolowani i niszczeni.

Ale...wszystko to brzmi znajomo, prawda? Słuchaliśmy tego wszystkiego już wcześniej, przeszliśmy przez to wszystko, wszystko to przydarzyło się już innym tak wiele razy, wiemy o tym wszystkim. Wiemy, że znajdujemy się wewnątrz niesprawiedliwego systemu, skazującego nas na "nie-życie", w którym fałszywa idea "pomyślności" zaślepia i skazuje ludzi, w którym praca zakuwa nas, ich prawo kontroluje, a więzienie uciska i karze.

Odmawiam stać się ofiara tego wszystkiego, i nawet teraz się nią nie czuje. Chcę być i zawsze będę ich "problemem". I właśnie dlatego to co chcę przekazać poprzez te słowa to pragnienie byśmy podtrzymali walkę, nie poddawali się, kontynuowali nasze zmagania, byśmy próbowali - przynajmniej - oddychać swobodnie i czuć że żyjemy.

Gdy myślę o was, czuję, że żyję, czuję się wolna i silna, i właśnie dlatego wasza solidarność jest silniejsza niż kraty w ich celach.

Z tego powodu, list ten adresowany jest do wszystkich tych, którzy - każdego dnia - czynią walkę wartościową, do wszystkich ludzi przetrzymywanych w zniewoleniu w tych Obozach Śmierci, do wszystkich walczących wewnątrz i na zewnątrz więzień.

Przyjmijcie te siostrzane objęcia, wypełnione Wolnością i rebelią.

NIECH ŻYJE ANARCHIA!

- Tamara, 26 stycznia 2010 r.



Źródło
translacja