W Polsce James Guillaume (1844-1916) jest postacią praktycznie nie znaną – jeżeli jest już kojarzony, to przede wszystkim jako bliski przyjaciel Kropotkina oraz współpracownik Michała Bakunina w MSR. Do tego stopnia pozostaje on postacią nieznaną, że żaden – z wielu – artykułów tego szwajcarskiego anarchisty, współtwórcy Jury i działacza MSR, nie został przetłumaczony na język polski.
Automatycznie rodzi się pytanie: czy Guillaume można włączać do „panteonu” klasyków anarchizmu ?
W tym wypadku uważam, że nie. Jego dorobek z całą pewnością nie pretenduje go do tego grona. Jednocześnie nie wspomnienie o nim, a przede wszystkim o jego najważniejszym tekście Myśli o organizacji społecznej[1] (Idées sur l’organisation sociale/Ideas on social organization) z 1876 roku byłaby krzywdzące zarówno wobec Guillaume, jak i wobec bogactwa jakie niesie za sobą anarchizm. Sam z resztą artykuł jest bardzo ważny dla anarchokolektywizmu. Stanowi on bowiem jego syntezę oraz podsumowanie (nieprzypadkowo Guillaume opublikował go w roku śmierci Bakunina), a także bardzo precyzyjną i konkretną wizję przyszłej organizacji życia społecznego i ekonomicznego.
Sytuacja większości ludzi oświeconych prawdziwą, miłującą bliźniego oświatą – większości ludzi pognębionych teraz oszustwem i przebiegłością nosicieli przemocy, którzy zmuszają tę większość do marnowania swego życia – ta sytuacja jest straszna i wydaje się beznadziejna. Istnieją tylko dwa wyjścia i oba są zamknięte: jedno polega na niszczeniu gwałtu gwałtem, terrorem, bombami z dynamitem, sztyletami, jak to robili nasi nihiliści i niektórzy anarchiści (…), albo też na zawarciu ugody z rządem drogą ustępstw, aby biorąc w nim udział, rozplątywać po trochu tę sieć, która pęta naród i uwalniać go.
Oba wyjścia są zamknięte.
W pracy niniejszej zostanie podjęta próba przybliżenia czytelnikowi sylwetki Edwarda Abramowskiego od mniej znanej, zapomnianej, a często nawet pomijanej strony jego twórczości, poglądów społecznych i politycznych. Chciałbym mianowicie ukazać powiązania i nawiązania jego poglądów, idei, twórczości i działania do szeroko rozumianego nurtu anarchistycznego. Uważam, iż jest to istotne, gdyż w dotychczasowych publikacjach na temat jego życia i twórczości, ów wolnościowy aspekt, będący wiodącym elementem całego systemu ideowego, był tylko pobocznie akcentowany, bądź umniejszany, bagatelizowany lub wręcz pomijany. A właśnie owe pragnienie wolności, dążenie do takiego ukształtowania człowieka, by był zdolny do samodecydowania, samorealizacji, miłości, braterstwa i życia w społeczeństwie pozbawionym przymusu, przemocy i ucisku państwowego, pozwala nam zakwalifikować postać Abramowskiego do szerokiego kręgu myślicieli, teoretyków i praktyków anarchizmu we wszystkich jego odmianach ideowych.
...pomieszanie dwóch zupełnie różnych pojęć, jak państwo i społeczeństwo, jest sprzeczne z rezultatami osiągniętymi w dziedzinie historii w przeciągu ostatnich trzydziestu lat, jest zaprzeczeniem tego, że ludzie żyli społecznie na wiele tysięcy lat przed powstaniem państwa, i że wśród współczesnych narodów europejskich państwo jest wytworem względnie niedalekiej przeszłości, bo powstałym dopiero w szesnastym wieku. Zapomina się, że najbardziej chlubnym okresem w życiu ludzkości był ten właśnie, kiedy miejscowe swobody i życie lokalne nie były jeszcze zduszone przez państwo i kiedy masy ludzkie żyły w wspólnotach wiejskich i wolnych miastach.
Piotr Aleksejewicz Kropotkin, zwany "anarchistycznym księciem", urodził się 9 grudnia 1842 r. w Moskwie. Książki i broszury Kropotkina są ciągle tłumaczone na wszystkie języki i wydawane bez końca w nowych wydaniach. Tajemnica tego wielkiego wpływu pochodzi nie tylko z bezsprzecznej wartości prac Kropotkina z punktu widzenia naukowego, ale przede wszystkim wynika z wielkiej wartości moralnej, jaką przedstawia całe jego życie. Potrafił dokonać rzeczy najtrudniejszej: zharmonizować w wysokim stopniu czyny swego życia z wyznawanymi poglądami, w czym przerósł o głowę drugiego genialnego myśliciela i pisarza rosyjskiego Lwa Tołstoja.
Poważne urzeczywistnienie wolności, sprawiedliwości i pokoju pozostanie dotąd niemożliwe, dopóki większość ludności będzie wykluczona z posiadania najbardziej elementarnych dóbr życiowych, dopóki większość ta, nie posiadając wykształcenia, będąc nieważna w sprawach politycznych i społecznych i znajdując się w niewoli, będzie przeklęta - jeżeli nie de iure1, to przecież de facto - a mianowicie musi ona niestrudzenie pracować, nie mając wolnego czasu zarówno z powodu swego ubóstwa, jak i przez konieczność. Ludzie ci produkują wszelkie bogactwa, z których świat jest dzisiaj taki dumny, a jako pensję za swoją pracę otrzymują z tego tak niewielką część, iż wystarcza to robotnikom tylko na codzienny chleb... Jesteśmy przekonani, że wolność bez socjalizmu oznacza gospodarkę przywilejów i niesprawiedliwość, a socjalizm bez wolności niewolnictwo i brutalność.
"Społeczeństwo bez szkoły” po raz pierwszy zostało wydane w 1970 roku, można więc powiedzieć, że od tej pory wiele się zmieniło... niestety na gorsze. Autor sam to przewidywał pisząc: “Wielonarodowe korporacje, które opanowały gospodarkę, znajdują teraz dopełnienie w ponadnarodowo zaplanowanych agencjach usługowych, a któregoś dnia mogą zostać przez nie zastąpione. Te przedsiębiorstwa oferują swoje usługi w taki sposób, że każdy czuje się zobowiązany z nich korzystać. Są na całym świecie znormalizowane, co jakiś czas określają na nowo wartość oferowanych przez siebie usług, wszędzie w takim samym mniej więcej rytmie.” Futurystyczna wizja zamienia się w rzeczywistość należy więc poważnie wziąć pod uwagę propozycje “odszkolnienia” społeczeństwa, jeśli nie chcemy być skazani na totalną władzę instytucji.
Autorem danego tekstu jest Edward Abramowski - twórca tzw. socjalizmu bezpaństwowego (swego rodzaju formy anarchizmu), który podjął się omówienia problematyki, tematu ogółem rzecz ujmując "stowarzyszeń" oraz ich roli jaką odgrywają na nasze życie. Autor w danym dziele konstruktywnie zanegował również słuszność istnienia instytucji państwowej, proponując tym samym alternatywę w postaci wolnych stowarzyszeń.
Wiedza i przemysł, teoria i praktyka, wynalazki i ich zastosowania, wiodące do nowych wynalazków, praca umysłowa i praca fizyczna, myśli i dzieła rąk - wszystko to wiąże się ściśle ze sobą, Każde odkrycie, każdy postęp, każde pomnożenie skarbów ludzkości wiedzie swój początek ze zjednoczonych wysiłków pracy ręcznej i umysłowej przeszłości i teraźniejszości.
A więc jakim prawem może ktoś przywłaszczyć dla siebie bodaj najmniejszą cząstkę tej nieobjętej całości i rzec: "To należy do mnie, nie do was".
Następujące rozważania, których podstawą jest artykuł opublikowany w grudniu 1897 roku w "Wolności" nie mogą być pojmowane jako życzenie zastąpienia bezpośredniej anarchistycznej propagandy obojętnie jakim środkiem pomocniczym czy "konikiem"; rozważania te narzucają powszechne pytanie, które o ile mi wiadomo, do dzisiejszego dnia było zaniedbywane: możliwość nowej formy i układ walki klasowej. Jestem żądny krytyki anarchistycznej, która całkiem pominąwszy ogólną możliwość ma do zbadania czy zaprezentowane tu środki prowadzą do wolności, a więc czy wspierają cele anarchistów.
Żyjemy fragmentami. Jesteś kim innym w biurze, kim innym w domu. Mówisz o demokracji, a w głębi serca jesteś autokratą. Mówisz o miłości bliźniego, a zabijasz go konkurencją. Każda nasza część działa i spostrzega niezależnie od drugiej. Czy jesteśmy świadomi tej fragmentaryczności w swym życiu? Społeczeństwo jest w pewnym stopniu chore, niezwykle dalekie od prawdy i przepełnione nieuświadomioną hipokryzją. Każdy z nas ponosi odpowiedzialność za każdą wojnę, gdyż sami jesteśmy agresywni, egoistyczni, przepojeni szowinizmem, ideologiami i uprzedzeniami.
Tak samo jest z instytucją Państwa. Państwo jest czymś skrajnie nienaturalnym i sztucznym, i fakt że małe pchnięcie może je zniszczyć, nie tylko nie potwierdza jego konieczności, ale przeciwnie – pokazuje, że choć kiedyś było potrzebne, obecnie jest zbędne, a ponadto szkodliwe i niebezpieczne. Jest szkodliwe i niebezpieczne ponieważ organizacja państwowa nie walczy ze złem istniejącym w społeczeństwie, ale raczej umacnia je. Umacnia je, albo przez znalezienie dla zła usprawiedliwienia i atrakcyjnego kształtu, albo przez ukrycie go.
Raz pojąwszy, czym są Rządy, nie można myśleć o nich inaczej. Ludzie muszą zrozumieć, że biorąc udział w przestępczej działalności Rządu, przez płacenie podatków, czy udział w służbie wojskowej, są współsprawcami w zbrodniach Rządów.
Epoka wielbienia Rządów, pomimo hipnotycznego wpływu, jaki ciągle mają, coraz bardziej przemija. Nadszedł czas, aby ludzie zrozumieli, że Rządy nie tylko są niepotrzebne, ale są szkodliwymi i wysoce niemoralnymi instytucjami, w których uczciwy, szanujący się człowiek nie może brać udziału.
Anarchizm jest tworem pierwszego prądu, jest on wyrazem siły twórczej mas, tych mas, które były twórcami instytucji prawa zwyczajowego dla obrony przed zakusami żądnej władzy mniejszości. Z jednej strony za pomocą tej siły twórczej i działalności konstrukcyjnej ludu, i z drugiej strony za pomocą nauki współczesnej i techniki usiłuje anarchizm stworzyć takie urządzenia, które dają gwarancję wolnego rozwoju społeczeństwa - w przeciwieństwie do tych, którzy 'nadzieje swe' pokładają w ustawodawstwie, tj. wytworze rządzących mniejszości.

Z przyjemnością przedstawiamy długo oczekiwany II (ostatni) tom wyboru pism autora słów "Je suis anarchiste" (jestem anarchistą) - Pierra-Josepha Proudhona. Z niniejszego zbioru dowiemy się między innymi, co autor miał na myśli mówiąc słynne "własność to kradzież".
Gdy podważyliśmy kłamstwo patriotyzmu, powinniśmy oczyścić drogę do wielkiego systemu, w którym wszystkie narodowości będą zjednoczone w uniwersalne bractwo - prawdziwie WOLNE SPOŁECZEŃSTWO.
Emma Goldman (ur. 27 czerwca 1869 w Kownie - zm. 14 maja 1940 w Toronto) - była anarchistką znaną ze swych radykalnych wolnościowo-socjalistycznych i feministycznych pism i wypowiedzi. Dany tekst został napisany w 1917r. jako konstruktywna krytyka tematu patriotyzmu.

Autorem niniejszego zbioru pism jest Pierre-Joseph Proudhon. Pochodził z rodziny chłopsko-rzemieślniczej. Nie zajmował się czynną działalnością rewolucyjną, gdyż w całości poświęcił się rozważaniami teoretycznymi, stwarzając podwaliny pod ideologię ruchu anarchistycznego i jemu pokrewnych. I to on jako pierwszy w nowozytnym świecie nazwał siebie anarchistą.
Baskijski lekarz, socjalista, naturysta, ale przede wszystkim propagator „komunizmu wolnościowego”, który jako jeden z nielicznych członków CNT nie posiadał robotniczych korzeni a mimo to cieszył się wśród towarzyszy nie ukrywanym autorytetem. Tak w wielkim skrócie wygląda biografia Isaaca Puente, baskijskiego rewolucjonisty, który poległ w pierwszych dniach rewolucji w 1936 roku.
Poniższa analiza opiera się na najbardziej znanym oraz najszerzej rozpowszechnionym artykule Puente zatytułowanym „Comunismo Libertario” („Komunizm Wolnościowy”), który został wydany po raz pierwszy w 1932 roku.
Publikacja ta miała charakter czysto propagandowy. Jej celem nie było szczegółowe omówienie zasad „komunizmu wolnościowego”, jedynie narysowanie jego najważniejszych zasad, wartości, celów oraz ożywienie idei „wolnych komun” w celu przekonania robotników i chłopów do rewolucji społecznej.
Pomimo tego stanowi ona bardzo cenne źródło informacji dotyczących tradycji oraz źródeł ideowych hiszpańskich anarchistów, pozwalając nam bliżej poznać pewną specyficzność hiszpańskiego anarchizmu lat 30-tych XX wieku, który dużej mierze stanowi syntezę myśli anarchistycznej M. Bakunina, P. Kropotkina oraz anarchosyndykalizmu.

Errico Malatesta jest uważany za założyciela ruchu anarchistycznego we Włoszech. Poniższa książka jest ogólnym objaśnieniem podstawowych pojęć związanych z anarchizmem. Jest ona szczególnie ciekawą lekturą dla osób nie związanych z ruchem, którzy chcieliby dowiedzieć się więcej o założeniach ideologii.
Ostatnie komentarze
13 tygodnie 4 dni temu
13 tygodnie 6 dni temu
13 tygodnie 6 dni temu
25 tygodnie 3 dni temu
25 tygodnie 5 dni temu
33 tygodnie 4 dni temu
38 tygodnie 5 dni temu
38 tygodnie 6 dni temu
42 tygodnie 2 dni temu
43 tygodnie 2 dni temu