
Jak nieustannie przypominają nam organizacje takie jak MPAA, RIAA, czy rodzimy ZAIKS, piractwo filmowe i fonograficzne to koniec sztuki, kultury, a nawet cywilizacji – przez internautów nasycających swoje łącza ruchem P2P tworzenie filmów staje się zupełnie nieopłacalne. Tymczasem historia twórców filmu „Ink” pokazuje, że – przynajmniej dla nich piractwo (a może raczej – wyzwolona kultura) okazało się zbawienne.

dzisiejszy [luty 2009 - red.] post Rogera na blogach CIA na temat niedawnej awarii google która odbiła się szerokim echem w prasie uzmysłowił mi jak bardzo wszyscy, łącznie z anarchistami, zaufali tej korporacji. myślę że jest to problem. nie wiem czy równie duży jak fakt że spora część ruchu dalej używa windowsów i zamkniętego oprogramowania ale na pewno jest to niezła ilustracja dla poziomu technologicznej ignorancji panującej w ruchu.

Dla mojego syna ekran jest głównym elementem życia. Gdy ja bawiłem się misiem on stukał w klawiaturę gameboya i z zapałem przygotowywał się do życia, w którym prawie wszystkie relacje miedzy ludźmi są stosunkami między monitorami. Ja patrzę na komputer, on stwierdza, że komputer patrzy na niego.
Autor: Piotr Piętak

Niepodobna jest zrobić nic pożytecznego dla ludu przy pomocy machiny administracyjnej.
Piotr Kropotkin
Ostatnie odpowiedzi
4 dni 16 godzin temu
2 tygodnie 4 dni temu
2 tygodnie 4 dni temu
2 tygodnie 4 dni temu
2 tygodnie 5 dni temu
3 tygodnie 6 dni temu
3 tygodnie 6 dni temu
3 tygodnie 6 dni temu
3 tygodnie 6 dni temu
3 tygodnie 6 dni temu