Globalizacja kapitalistyczna zasadniczo zmierza do utworzenia rynku światowego i zmuszenia pracowników najemnych do bezpośredniej konkurencji między sobą. Tendencją jest ustanowienie powszechnie obowiązujących norm, które dotyczą jednocześnie płac i rentowności. Konkurencja między pracownikami wywiera presję na równanie warunków bytowych w dół. Projekty inwestycyjne realizuje się tylko wtedy, gdy związana z nimi rentowność również równa do norm obowiązujących w skali światowej.
Konflikty toczone dzisiaj z innymi ludźmi są przeciwstawnymi wartościami i ograniczaniem dostępu do potrzeb życiowych. Jeżeli zdołamy kiedyś wprowadzić
rozsądniejszą cywilizację przyszłości, konflikty będą przeciwko wspólnym problemom wszystkich ludzi. W tętniącej życiem i kształtującej się kulturze, zamiast konfliktów pomiędzy państwami, wyzwaniem będzie przezwyciężenie niedostatku, odbudowa zniszczonych środowisk naturalnych, tworzenie innowacyjnych technologii, zwiększanie produkcji rolnej, ulepszanie komunikacji, budowa dialogu pomiędzy narodami, dzielenie się technologiami i życie pełnią życia.
Współczesnych stosunków pracy nie da się scharakteryzować bez odwołania do takich pojęć, jak „elastyczne zatrudnienie” i „deregulacja rynku pracy”. Pod tymi terminami najczęściej rozumie się sposób organizacji stosunków pracy (oparty o zdolność przedsiębiorstw do dokonywania szybkich zmian w zależności od koniunktury) oraz politykę rynku pracy (dążącą do znoszenia ograniczeń dla pracodawców w swobodzie kształtowania stosunków pracy).
Czy zdajemy sobie z tego sprawę czy też nie, większość ludzi jest stale manipulowanych przez media i inne instytucje które wpływają na krajowy „porządek”. To z kolei wpływa w dużym stopniu na większość naszych zachowań, oczekiwań i wartości. Nasze pojęcie dobra i zła oraz koncepcje moralności są również częścią naszego dziedzictwa kulturalnego oraz doświadczeń. Ta metoda kontroli nie wymaga użycia siły fizycznej i okazała się tak skuteczna, że tylko nieliczni dostrzegli czy odczuli manipulacje.
W kwietniu i pierwszych tygodniach maja polska klasa polityczna, a za nią media pochłonięte były katastrofą smoleńską i jej konsekwencjami. Przekonanie o doniosłości zmian wywołanych wydarzeniami z 10 kwietnia dorównywało niemal zapomnianej już wierze w to, że śmierć Jana Pawła II odmieni oblicze świata. Tymczasem świat, a przynajmniej Europa, rzeczywiście doświadcza gwałtownych wstrząsów, tyle, że nie mają one nic wspólnego z tragiczną śmiercią prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego otoczenia politycznego.
Napisałem ten artykuł w odpowiedzi na liczne pytania, które ostatnio pojawiły się na naszej stronie. Dostrzegłem, że wielu naszych czytelników ma spore problemy ze zdystansowaniem się do wszechobecnej propagandy, która do granic możliwości upraszcza mechanizmy funkcjonowania systemu kapitalistycznego, co przejawia się m. in. w ciągle powtarzających się pytaniach w stylu: "Czy zabieranie bogatym i dawanie biednym jest sprawiedliwe?".
Ta rzeczywistość jest ostatecznym dowodem, że obecny system jest przestarzały i jeśli chcemy uniknąć zamieszek na ulicach i biedy na bezprecedensową skalę, to musimy ponownie przemyśleć nasze tradycyjne koncepcje funkcjonowania społeczeństwa na najbardziej fundamentalnym poziomie. Potrzebujemy nowego systemu społecznego, który będzie zaktualizowany do dzisiejszej wiedzy i nowoczesnych technologii.
Spójrzmy na globalizację i jej powiązania z zagrożeniem wojną, być może nawet wojną ostateczną. Wersja globalizacji zaprojektowana przez "panów świata" cieszy się bardzo szerokim poparciem elit, podobnie jak tzw. umowy o wolności handlu, które "Wall Street Journal" nazwał bardziej uczciwie umowami o wolności inwestowania. Bardzo niewiele mówi się na te tematy, a najważniejsze informacje są po prostu przemilczane.
Wyraźniejszej ku temu przesłanki być już nie może: jak podał „Wall Street Journal”, 8 lutego na Manhattanie odbyła się zakulisowa i doniosła zarazem „kolacja”, w której uczestniczyło grono przedstawicieli funduszy hedgingowych z Wall Street, m.in. SAC Capital Advisors, Soros Fund Management, Greenlight Capital oraz Brigade Capital. W trakcie tej kolacji spekulanci mieli “przewidzieć” spadek euro aż do zrównania się z dolarem. Obecnie na euro silny wpływ ma kryzys i zadłużenie w Grecji, jak też podobne kłopoty Portugalii, Włoch, Hiszpanii oraz Irlandii (krajów PIIGS – świń, w żargonie bankierów). Dodatkowym czynnikiem osłabiającym euro były spekulacje niektórych funduszy co do złego stanu waluty, mogące przynieść im tą drogą setki milionów zysku. Innymi słowy, prognoza spadku wartości euro staje się proroctwem, którego spełnienie leży w interesie finansowej mafii. W grze „zdusić euro” wzięły również udział banki: Goldman Sachs, Bank of America-Merrill Lynch i londyński Barclays, mogące wzbogacić się na osłabieniu waluty. A wszystko to podczas jednej kolacji. Jak widać, niewiele trzeba garstce psychopatów, by sprowadzić niewypowiedziane cierpienie na miliony obywateli.
Chciwość i Konkurencja nie są wynikiem niezmiennego ludzkiego temperamentu. Chciwość i strach przed niedoborem są w istocie ciągle tworzone i wzmacniane przez rodzaj pieniędzy, których używamy. Możemy wyprodukować więcej jedzenia niż potrzeba, by nakarmić wszystkich na świecie... ale zdecydowanie nie ma dość pieniędzy, by za to wszystko zapłacić. Niedobór istnieje w naszych walutach. W zasadzie zadaniem banków centralnych jest właśnie tworzenie i utrzymywanie tego niedoboru waluty. Bezpośrednią konsekwencją tego jest fakt, iż musimy walczyć ze sobą na wzajem o przetrwanie
Kooperatywa spożywcza jest to stowarzyszenie dla wspólnego zakupu zarówno przedmiotów codziennego użytku, jak i wszelkich innych towarów. Zamiast ażeby każdy oddzielnie kupował w sklepikach i magazynach chleb, mleko, masło, naftę, węgiel, obuwie, odzież, bieliznę i inne rzeczy, ludzie łączą się w stowarzyszenie, które za pośrednictwem swej administracji kupuje te wszystkie przedmioty hurtem dla własnego sklepu. Kupując hurtem, stowarzyszenie kupuje taniej; członkom zaś swoim sprzedaje po zwyczajnej cenie handlowej; i stąd pochodzi zysk stowarzyszenia.
W dniach 5-6 grudnia w Kawiarni Chłodna 25 w Warszawie odbyła się konferencja: “Kryzys: korekta czy załamanie systemu?” zorganizowana przez Lewicową Alternatywę i OZZ Inicjatywa Pracownicza. Patronat medialny nad konferencją objął Przegląd Anarchistyczny.
Od września 2008 r. globalny kryzys gospodarczy całkowicie zmienił sytuację społeczno-polityczną na świecie: rządy inwestują ogromne sumy w celu zagwarantowania stabilności sektora finansowego, przedsiębiorcy planują masowe zwolnienia i reorganizację produkcji, pracownicy żyją w strachu przed bezrobociem, a kredytobiorcy z uwagą śledzą gwałtowne zmiany na rynku kredytów hipotecznych.
Psychopatia to zaburzenie struktury osobowości, które w najprostszych słowach można określić jako „uporczywe dążenie po trupach do celu”. Szacuje się, że przypadłość ta dotyka około 2-3% każdego społeczeństwa. Liczba ta jednak wydaje się poważnie zaniżona, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że psychiatria nigdy nie czyniła obiektem swoich zainteresowań najwyższych sfer zachodniego społeczeństwa. Okazuje się jednak, że jeśli dążymy po trupach do celu, a cel zostaje osiągnięty i oprócz władzy daje nam przywilej bezkarności, wówczas nie jesteśmy klasyfikowani jako psychopaci ale najczęściej jako wybitni ludzie sukcesu. Stąd zresztą idiomatyczne wyrażenie: „cel uświęca środki”.
Jeśli istnieje jedna rzecz, co do której byliby zgodni wszyscy przywódcy G8, to są to zalety wolnego handlu. Handel ma status ikony. Przykazania wolnego rynku są tak samo ważne jak te, które Mojżesz otrzymał na górze Synaj i przyzwoici, prawomyślni ludzie nie powinni ich kwestionować. Pierwszą rzeczą, jaką należy zrozumieć na temat debaty o wolnym rynku to to, że dla G8 i innych neoliberałów taka debata nie istnieje. Nie debatuje się nad sprawami kanonicznej doktryny i religijnych wierzeń.
Argentyńskie fabryki prowadzone przez pracowników dają przykład całemu światu, że załoga bez szefa albo właściciela może prowadzić firmę i to nawet z lepszym skutkiem. Około 180 działających, odzyskanych przez pracowników przedsiębiorstw, zapewnia pracę dla ponad 10 tys. pracowników Argentyny. Nowe zjawisko, polegające na przejmowaniu swoich miejsc pracy zaczęło występować od 2000 r. i przybrało na sile, kiedy w 2001 r. Argentyna stanęła wobec najgorszego kryzysu ekonomicznego w swojej historii.

W gospodarce kapitalistycznej budżety większości państw cierpią na deficyt budżetowy. Powodem tego są zbyt duże wydatki w stosunku do wpływów budżetowych. Dlatego państwa dążą do jak największego wzrostu gospodarczego, gdyż wtedy, dzięki większym wpływom, mają szansę zredukować ten deficyt.

Jednym z największych zagrożeń ze strony banków i innych potężnych inwestorów są ataki spekulacje na waluty. Najbardziej spektakularny atak tego typu miał miejsce w 1992 roku, gdy inwestor George Soros przy pomocy 10 mld dolarów doprowadził do obniżenia kursu funta brytyjskiego, zmuszając Bank Anglii do wycofania funta z Mechanizmu Kursów Walutowych (ERM II). Soros zarobił na tej transakcji około miliarda dolarów. Został nazwany człowiekiem, który złamał Bank Anglii.

Od najmłodszych lat wmawia nam się, że neoliberalna rzeczywistość, w której żyjemy jest dobrym rozwiązaniem i skutkuje naszym wzbogacaniem się. W szkołach, na uniwersytetach, w miejscach pracy - wszędzie tam wpaja się nam, że nieustający wyścig ku lepszym zarobkom, większym mieszkaniu i droższym samochodom jest tym co definiuje nasz byt. Że wartość materialna jest nadrzędną kwestią w naszym życiu i to właśnie tym powinniśmy się kierować. Wedle tej idei nasza rola sprowadzana jest do prostych czynności - skończ szkołę, podejmij pracę, weź kredyt na cale życie, kupuj i plać za wszystko za co można pobrać opłatę. Tylko czy na pewno to my na tym zyskujemy?

Przyjęło się uważać, iż ludzie, którzy kupili dom na kredyt i nie mogą go obecnie spłacać byli chciwymi głupcami i powinni ponieść tego konsekwencje. Świadomie podpisali umowę, są dorośli i muszą ponosić odpowiedzialność za swoje czyny. To typowa argumentacja w czasach recesji. Rzecz w tym, że wygodnie ignoruje ona kilka rzeczy.

Neoliberalna globalizacja ma to do siebie, że prowadzi do unifikacji kultur, modeli stosunków pracy oraz polityki publicznej – wszędzie wprowadza mechanizmy kapitalizmu pozbawionego osłon społecznych. Rzecz jasna, różnice regionalne wcale przez to nie znikają, ale następuje upodobnienie na poziomie podstawowych procesów społecznych i politycznych, nawet w najbardziej różniących się krajach czy regionach.
Ostatnie komentarze
5 min 8 sek. temu
5 godzin 15 min temu
6 godzin 31 min temu
15 godzin 18 min temu
1 tydzień 1 dzień temu
1 tydzień 4 dni temu
3 tygodnie 3 dni temu
4 tygodnie 15 godzin temu
4 tygodnie 1 dzień temu
5 tygodnie 2 dni temu