Flotylla Wolności kontra Izrael

Wersja przyjazna drukarkomWersja przyjazna drukarkom

gazadss.jpgBezpardonowy atak Izraela na Flotyllę Wolności zszokował wszystkie społeczności, w tym także większość aktywistów, którzy od dawna pozbawieni są złudzeń na temat polityki izraelskiej. Wiedziałem o tej wyprawie od dawna i zdawałem sobie sprawę (podobnie jak jej uczestnicy), że Izrael będzie próbował różnych sztuczek, aby nie dopuścić do dostarczenia pomocy humanitarnej ludności Strefy Gazy. Nie spodziewałem się jednak tak jawnego pogwałcenia prawa międzynarodowego, dokonania aktu piractwa na wodach międzynarodowych i wreszcie śmierci kilkunastu członków Free Gaza Movement. Owszem, wiemy o zabójstwach i niszczeniu społeczności Palestyny dokonywanych z zimną krwią przez armię i wywiad, o czym pisałem w jednym z artykułów. Jestem nawet w stanie zrozumieć stanowisko izraelskich elit politycznych obawiających się przemytu broni dla Hamasu. Ostatnia akcja pokazuje jednak, że poziom przemocy izraelskich decydentów oraz wojskowych sięgnął przerażających rozmiarów. Zwłaszcza, że uczestnicy wyprawy odcinali się od związków z terrorystami, tłumacząc, iż wiozą pomoc dla cywilów, a nie bojówkarzy (co zostało sprawdzone). Brutalny napad na statki Flotylli pozostaje więc nieuzasadniony, szczególnie, że statki nie naruszyły przestrzeni morskiej państwa Izrael, cały czas trzymając się wód międzynarodowych. Dodatkowo przeszły szczegółowe kontrole przewożonego towaru w portach wyjściowych. Paradoksalnie te fakty zostały nawet wyraźnie wyartykułowane przez Unię Europejską i premiera Wielkiej Brytanii, którzy do tej pory zdobywali się co najwyżej na delikatne uwagi o szanowaniu praw człowieka w Palestynie. To też jest pewien symbol, biorąc pod uwagę, że w dystyngowanym świecie dyplomacji rzadko używa się mocnych słów.

Wyjaśnienia dygnitarzy Izraela są równie absurdalne co fałszywe. Główna linia obrony polega na tym, że komandosi wysłani do zatrzymania flotylli zostali zaatakowani przez aktywistów. Po pierwsze, komandosi nie mieli prawa atakować na wodach międzynarodowych żadnej jednostki, co samo w sobie jest złamaniem konwencji podpisanych przez Izrael. Po drugie zastanówmy się co robią ludzie będący obiektem napaści? Odpowiedź jest oczywista: bronią się. Przyjmując zatem taką linię wyjaśnień Izraelczycy sami dyskredytują swoje działania względem Palestyńczyków, kłamliwie określając je mianem "obronnych". W ich mniemaniu regularne niszczenie infrastruktury i gospodarstw Strefy Gazy, zabijanie cywilów, blokada ekonomiczna i humanitarna jest obroną przed terroryzmem. Skoro jednak prawo obrony jest święte, dlaczego inni ludzie nie mogą z niego korzystać będąc ofiarami napadu?

Negując te tłumaczenia Izraela można więc postawić hipotezę, że realnym powodem tej napaści była chęć zastraszania aktywistów propalestyńskich. Podobne zabiegi stosuje każdy reżim walcząc ze swoimi przeciwnikami politycznymi. Zwłaszcza, że to nie koniec sprawy - zdecydowana większość członków wyprawy (kilkaset osób) nadal pozostaje w rękach służb izraelskich. Nie jesteśmy więc w stanie stwierdzić w jakim są stanie, w jakich warunkach są przetrzymywani i jak są traktowani. Wydaje się zatem, że agresywna i opresyjna polityka izraelskiego rządu wychodzi z cienia Autonomii Palestyńskiej, uderzając także w przedstawicieli różnych krajów i środowisk. Paradoks tego tragicznego aktu przemocy polega wszakże na tym, że być może da on początek rzeczywistym działaniom na rzecz Palestyńczyków, a nie tylko solidarnym hasłom oficjeli. Być może spowoduje on, że społeczeństwa, nie czekając na polityków, same zmuszą Izrael do przerwania gehenny narodu palestyńskiego.

Ponadto polecam wywiad z Ewą Jasiewicz (swoją drogą związana z ruchem anarchistycznym), która znajdowała się na jednym ze statków. Zanim zostanę oskarżony o antysemityzm, wyjaśnię też, że pisząc "Izrael" mam na myśli grupy wojskowych, które de facto sprawują władzę w tym kraju, a nie wszystkich Żydów. Jestem w kontakcie z kilkoma obywatelami Izraela (w tym Palestyńczykiem z izraelskim paszportem) i są oni równie zszokowani ostatnimi zajściami co ja.

Źródło