Finansowi terroryści uderzają ponownie

Wersja przyjazna drukarkomWersja przyjazna drukarkom

capitalism.gif Wyraźniejszej ku temu przesłanki być już nie może: jak podał „Wall Street Journal”, 8 lutego na Manhattanie odbyła się zakulisowa i doniosła zarazem „kolacja”, w której uczestniczyło grono przedstawicieli funduszy hedgingowych z Wall Street, m.in. SAC Capital Advisors, Soros Fund Management, Greenlight Capital oraz Brigade Capital. W trakcie tej kolacji spekulanci mieli “przewidzieć” spadek euro aż do zrównania się z dolarem. Obecnie na euro silny wpływ ma kryzys i zadłużenie w Grecji, jak też podobne kłopoty Portugalii, Włoch, Hiszpanii oraz Irlandii (krajów PIIGS – świń, w żargonie bankierów). Dodatkowym czynnikiem osłabiającym euro były spekulacje niektórych funduszy co do złego stanu waluty, mogące przynieść im tą drogą setki milionów zysku. Innymi słowy, prognoza spadku wartości euro staje się proroctwem, którego spełnienie leży w interesie finansowej mafii. W grze „zdusić euro” wzięły również udział banki: Goldman Sachs, Bank of America-Merrill Lynch i londyński Barclays, mogące wzbogacić się na osłabieniu waluty. A wszystko to podczas jednej kolacji. Jak widać, niewiele trzeba garstce psychopatów, by sprowadzić niewypowiedziane cierpienie na miliony obywateli.

Najwyraźniej celem tego zabiegu była ochrona zagrożonego dolara, którego spadek o 40 procent względem euro w ciągu ostatniej dekady uznano za zbyt duży. Na owej kolacji zapadła decyzja także o tym, by atak na Strefę Euro rozpocząć od Grecji, posługując się w tym celu obligacjami rządowymi. Poddając je spekulacji spodziewano się wywołać kryzys, który by ujemnie wpłynął na euro – a ostatecznie na cały świat (w tym USA), który zostanie dotknięty drugą falą kryzysu gospodarczego, zapoczątkowanego na południu Europy. Rzecz jasna, masy nie mają wstępu na kolacje na Manhattanie.

Jak w greckiej tragedii – i dlaczego Goldman jest do bani

Zgodnie z wytycznymi Paktu Stabilności i Wzrostu (SGP) zawartego między członkami UE deficyt budżetowy kraju nie może przekroczyć 3 procent PKB – co dla niektórych rządów stanowi dogodne uzasadnienie cięć w wydatkach na opiekę społeczną czy instytucje publiczne. Grecji, z jej 12,5-procentowym deficytem, nakazano przeprowadzić wielkie cięcia budżetowe, zgodnie z wymogami unijnymi. Nowy socjalistyczny rząd George’a Papandreou został wybrany dzięki zapewnieniom, że nie zatwierdzi tych surowych ograniczeń, jednak mimo to zgodził się zmniejszyć płace o 10 procent. Broniąc tej wysokości stawki Papandreou oświadczył, że obligacje rządowe jego kraju stały się obiektem spekulacji – co było prawdą, jak zauważyliśmy powyżej – a to oznacza, że Grecja na zredukowanie deficytu potrzebuje dwa razy więcej środków niż np. Niemcy.

Przykładem tego, co czeka kraj usiłujący sprostać wymogom Unii, jest los Irlandii. Odpowiedzią irlandzkiego rządu na kryzys gospodarczy było stworzenie „oszczędnych” planów budżetowych. Skutkiem tego PKB skurczył się o 5 procent, bezrobocie wzrosło do 12,5 procent, a fala niewypłacalności na rynku hipotecznym pozbawiła domów tysiące rodzin. Reszta „świnek” (PIIGS) zaś ma posłusznie wziąć przykład z Irlandii.

Jak zaznaczył Joseph Stiglitz, EBC (Europejski Bank Centralny) skory jest do pożyczania pieniędzy bankom, ale już nie tak hojny względem państw członkowskich. Gdy rzecz dotyczy prywatnego sektora finansowego, na zawołanie są pakiety stymulacyjne, budżet publiczny natomiast skazany jest na brak takich zastrzyków pieniężnych. To właśnie jest sedno [polityki EBC].

To stara historia: bankierzy i spekulanci tworzą kryzys, a zwykli ludzie muszą  płacić za zdradę, jakiej ich rządy dopuściły się wobec własnych wyborców wypełniając polecenia swych panów. Spekulanci nie tylko dokonali zamachu na grecką gospodarkę, pomogli też przygotować grunt pod swój manewr. Otóż w lutym 2010 New York Times ujawnił, że Grecja od dziesięciu lat uczestniczyła w procederze ukrywania prawdziwego rozmiaru swojego deficytu budżetowego. Na przykład w ramach umowy z Goldman Sachs grecki rząd mógł ukryć przed unijną kontrolą miliardy dolarów długu. Na początku listopada zespół ludzi z Goldman Sachs, z jednym z jego dyrektorów, Garym D. Cohnem na czele, zaoferował Grecji „instrument finansowy, który by zepchnął  zadłużenie systemu opieki zdrowotnej daleko w przyszłość, do czasu, gdy zadłużeni właściciele domów zaciągną nowe kredyty hipoteczne, aby spłacić swoje karty kredytowe”. Ateny nie przyjęły wtedy tej propozycji, zrobiły to jednak w 2001 roku. Zaraz po przystąpieniu do Strefy Euro Grecja pożyczyła od Goldman Sachs kolejne miliardy, które pozostały „niezauważone z racji formy transakcji, bardziej przypominającej handel walutowy aniżeli faktyczną pożyczkę”. Niektóre z tych transakcji były tak dobrze ukryte, że nie wiedział o nich nawet Eurostat, urząd statystyczny UE. Jeden z dyrektorów Goldman Sachs, Gerald Corrigan przyznał, że bank pomógł Grecji „zająć się księgami” za cenę „zwiększonego ryzyka” grożącemu temu krajowi.

Nie był to wcale odosobniony przypadek. New York Times podaje:

Za narosłe zadłużenie Grecji, podobnie jak za kryzys na amerykańskim rynku kredytowym i zapaść American International Group, odpowiedzialne są instrumenty finansowe. Instrumenty sprzedawane przez Goldman Sachs, JP Morgan Chase oraz inne banki pozwoliły ukryć dodatkowe zadłużenie politykom z Grecji, Włoch i być może innych krajów.

W dziesiątkach przypadków umów banki z góry zapewniały środki pieniężne, które rząd miał w przyszłości zwrócić, jednak zobowiązań tych nie ujawniano w rejestrze wydatków. Grecja na przykład na kilka lat zrzekła się [na rzecz pożyczkodawców] dochodu z opłat lotniskowych i wygranych na loterii.

Greckie służby bezpieczeństwa podobno wszczęły śledztwo przeciwko spekulantom odpowiedzialnym za zniszczenie gospodarki. Nie spodziewamy się jednak, że finansowi terroryści zostaną ukarani. Wręcz przeciwnie, wygląda bowiem na to, że zyskali jeszcze większą władzę. Szef tamtejszej agencji obsługi długu publicznego, Spyros Papanicolaou, stracił posadę na rzecz Petrosa Christodoulou, który zarządzał działem instrumentów pochodnych w JP Morgan oraz piastował podobne stanowiska w Credit Suisse i Goldman Sachs! Czy pozostają jeszcze jakieś wątpliwości co do tego, kto kieruje sytuacją?

William Engdahl wyjaśnia rolę Wall Street w tych manipulacjach pozabilansowymi długami. Engdahl wskazuje, co jest warte uwagi, że Unia padła ofiarą tego ataku w czasie spodziewanego dalszego spadku dolara. Wrócimy do tej kwestii później.

Komisja ekspertów w Atenach przekazała niedawno greckiemu parlamentowi informację, że w wyniku śledztwa w sprawie manipulacji, jakich dopuszczały się instytucje finansowe, odkryła istnienie ukrytych długów w wysokości 40 miliardów euro. Grecja „winna jest obecnie światu 300 miliardów dolarów, na które ostrzą sobie zęby wielkie banki. Niespłacenie długu odbije się szerokim echem na światowej gospodarce”.

To jednak nie powód do zmartwień dla elity rządzącej, o której pełne kieszenie zadbają – choć nieświadomie – masy pracujące. Rząd podwyższy wiek emerytalny, zamrozi wysokość płac w sektorze publicznym, ograniczy nowe miejsca pracy w 2010 roku oraz wprowadzi wyższą akcyzę na paliwo, papierosy i alkohol, a być może zniesie też jeden z dwóch miesięcy dodatkowych świadczeń dla pracowników sektora publicznego i wielu prywatnych firm. W ramach nowej polityki fiskalnej znalazło się też dość dziwne rozporządzenie:

“Od 1 stycznia 2011 każda transakcja gotówkowa powyżej 1500 euro, czy to pomiędzy osobami fizycznymi i przedsiębiorstwami, czy też samymi przedsiębiorstwami, uznana będzie za nielegalną. Wszystkie transakcje będą musiały być dokonywane za pomocą kart debetowych lub kredytowych“.

Rząd Grecji zamierza skrupulatnie śledzić wszystkie większe transakcje, zapewne w celu rozprawienia się z niepłaceniem podatków, a sposobem na to jest chociażby zakazanie transakcji gotówkowych. Tym niemniej jednak, w świecie i tak już zagrożonym widmem orwellowskiego techno-totalitaryzmu taki przepis powinien być traktowany ze sporą podejrzliwością. Czy stwarza on precedens dla innych państw, będąc jednocześnie kolejnym krokiem w stronę bezgotówkowego społeczeństwa, gdzie wszystkie „pieniądze” są liczbami w bazach danych kontrolowanych przez Wielkiego Brata? Czyż to nie wspaniały przykład na potencjał kryzysu, umożliwiającego wprowadzenie wcześniej niechcianych rozwiązań, które w przyszłości położą kres naszej wolności?

Jednak Grecy nie pozostali bierni i znów wznieśli na ulicach barykady a w kraju ogłoszono strajk generalny. Skutkiem tego wstrzymano ruch lotniczy, zamknięto szkoły, a szpitale przyjmowały jedynie pacjentów z zagrożeniem życia. Do strajku przyłączył się również sektor prywatny oraz rolnicy.

Zrozumiałe nastroje Greków zwięźle podsumowała pewna uczestniczka demonstracji:

“Tu chodzi o przetrwanie”, odpowiedziała jedna z protestujących, Anna Tsounara, siedząc w namiocie pełnym śpiworów i koców. „Jestem po rozwodzie, mam dwójkę dzieci. Nigdy wcześniej nie brałam udziału w demonstracjach, ale teraz domagam się odpowiedzi. Wszyscy tutaj przepracowali lata w sektorze publicznym i nagle słyszymy, że państwo nie ma pieniędzy, a rząd mówi wprost, że chce się nas pozbyć. To nie jest w porządku”.[…]


Sędziwy Grek protestuje w pobliżu siedziby rządu…

Pavlos Tzimas, wiodący komentator polityczny, ujął to w inny sposób: „Ludzie są zdezorientowani. Lata 90. poświęcili przecież na zapewnienie sobie dobrobytu, a teraz słyszą, że państwo zbankrutowało. Podobnie jak poprzedni rząd konserwatystów, wielu ludzi uległo złudzeniu o nieszkodliwości pożyczek. A teraz przygniata ich ciężar długu.


...więc dzielni policjanci ruszają bronić władzę przed tym "groźnym terrorystą".

Podczas drugiego strajku generalnego policja użyła m.in. gazu łzawiącego przeciwko 50 młodym demonstrantom, którzy wcześniej obrzucili ich kamieniami i farbą niedaleko budynku parlamentu w centrum Aten. W manifestacjach wzięło udział ponad 20 tysięcy osób niosących transparenty z hasłami „opodatkować bogatych” czy „ręce precz od naszych emerytur”. Jednak “New York Times” określił ten dzień jako “spokojny”, mimo to pierwsze minuty reportażu “Al-Jazeery” ukazują zupełnie odmienną historię. Przy rosnącym bezrobociu i głodzie możemy się spodziewać, że podobne sceny będą na porządku dziennym na ulicach całego świata:

Dalszych cięć budżetowych zażądała od Aten Komisja Europejska. Główny ekonomista Europejskiego Banku Centralnego, Jürgen Stark, wezwał do zmniejszenia płac w Grecji. Berlin natomiast stanowczo poparł stworzenie dla Grecji programu oszczędnościowego, który wspólnie opracują  KE, EBC i MFW, co stanowi pierwszy tego typu przypadek w historii Strefy Euro.

Początkowo spodziewano się, że Francja i Niemcy poprą plan stymulacyjny dla greckiej gospodarki na podobieństwo ratowania banków przez rząd amerykański. W końcu rządy mają pomagać obywatelom, w przeciwieństwie do banków służących elitom. Nie jest pewne, czy silniejsze kraje europejskie podejmą taką decyzję, niemniej ze strony Niemiec widać rosnącą niechęć wobec takiego rozwiązania. Głosy poparcia tymczasem pojawiają się dla MFW jako jedynego ratunku. Interwencja MFW w rzeczywistości jednak pogorszyłaby sytuację w Grecji, wiążąc się z wymogiem dalszych cięć w budżecie.

George Soros, jeden z autorów tej greckiej tragedii, ma plan:

[Soros] uważa, że dopóki Komisja Europejska nie otrzyma pełnej kontroli nad polityką fiskalną [państw członkowskich Strefy Euro – przyp.], wspólna waluta będzie stale podatna na wstrząsy na rynkach finansowych poszczególnych krajów.

„Jeśli kraje członkowskie nie podejmą kolejnych kroków, euro czeka wkrótce zapaść”, dodał.

Jakże to uprzejme z jego strony: najpierw tworzy problem, a zaraz potem podsuwa rozwiązanie! Jakkolwiek utrzymanie iluzji dolara jako wzoru bezpiecznej waluty było jasnym powodem, dla którego finansowi terroryści obmyślili plan ataku na Grecję i inne słabe ogniwa Strefy Euro. William Engdahl wyjaśnia, że pod tym wszystkim kryje się zamiar dalszego odbierania władzy niepodległym państwom na rzecz międzynarodowych organizacji. Twierdzenie, że spekulanci działali w obronie dolara, jest dobre do czasu, jako że prędzej czy później dolar i tak upadnie, a międzynarodowi oligarchowie nigdy zresztą nie służyli pojedynczej walucie czy krajowi. Ich prawdziwym celem jest utworzenie Rządu Światowego, środkiem do niego zaś jest stosowanie doktryny szoku i fal kryzysów, na które wynajdują „recepty”, będące w istocie przyznaniem jeszcze większej władzy tej samej wąskiej grupie. Andrew Gavin Marshall tłumaczy to następująco:

Kierunku reform zachodniego kapitalizmu coraz silniej szuka się w chińskim modelu kapitalizmu totalitarnego. Finansiści obawiają się jednak rewolucyjnych odruchów wśród klas średnich i niższych z całego świata. Co do Obamy, był on wytworem Wall Street w ładnym opakowaniu, sprzedanym światu z hasłami „nadziei” i „zmiany”. Jego rolą jest zdławić ewentualny opór.

[…]Trwający obecnie kryzys nie kończy się na załamaniu na amerykańskim rynku mieszkań, które jest jedynie symptomem znacznie szerszego problemu. Państwa na całym świecie zmagają się ze stale rosnącym zadłużeniem, co w końcu doprowadzi do załamania się gospodarek oraz walut, przy jednoczesnym bogaceniu się i umacnianiu banków. W wyniku tego dojdzie do przymusowego utworzenia struktury globalnego rządu. Jego rdzeniem będzie ogólnoświatowy bank centralny i jedna waluta.



Iluzji odradzającej się gospodarki dał się zwieść cały świat, ulegając pozornemu poczuciu bezpieczeństwa i samozadowolenia. Jednak iluzja pozostaje iluzją, a prawda o wyniszczonej gospodarce wyjdzie ostatecznie na jaw. Będąc ofiarami tej iluzji, społeczeństwa bezwolnie oddały władzę w ręce banków, które zagrabiły majątki ich państw, a potem kazały sobie za to płacić.

Nie powinno więc dziwić, że Komisja Europejska sprawować będzie surową kontrolę nad greckim programem oszczędnościowym. Po trzech miesiącach badania planu unijna biurokratyczna machina złożyła wniosek o nadzór nad przebiegiem jego wdrażania z regularnością kontroli do trzech miesięcy. W razie jakiegokolwiek odejścia od programu, Bruksela nałoży na Grecję dodatkowe obciążenia. Słowami szefa Komisji Jose Manuela Barroso:

Obecny kryzys przekroczył wszelkie wyobrażenia, a rosnąca współzależność gospodarcza wymaga zdecydowanej reakcji, stwarzając tym samym bodziec dla silniejszej pozycji ekonomicznej [Komisji] względem krajów członkowskich.

Dzięki Traktatowi Lizbońskiemu możemy teraz stosować odpowiedni nacisk [w kwestiach gospodarczych], co Komisja zamierza w pełni wykorzystać.

Domek z kart

Kryzys w Grecji przyniósł (jak się wydaje) lepsze nastroje w USA, gdzie Dow Jones odnotował znaczny wzrost. Zdaniem wspomnianego już Marshalla Morgan Stanley [międzynarodowa firma na rynku usług finansowych – przyp.] spodziewa się w 2010 roku powrotu dolara do świetności, wynikającego z transferu kapitału z Europy do tradycyjnego „bezpiecznego miejsca”. Na krótką metę stworzy to iluzję zdrowienia gospodarki. Jednak historyk Niall Ferguson pisze:

[…]Taki stan może potrwać kilka miesięcy, podobnie jak upadek dolara i wywołana kryzysem panika banków pod koniec 2008 roku.

Wystarczy jednak krótkie spojrzenie na sytuację rządu federalnego (nie wspominając poszczególnych stanów), by pojęcie „bezpiecznego miejsca” uznać za nonsensowne. Zadłużenie amerykańskiego rządu jest równie bezpieczne co przebywanie w Pearl Harbor w 1941 roku.

Nawet prognozy budżetowe Białego Domu przewidują, że amerykański dług publiczny przekroczy wartość PKB w ciągu zaledwie dwóch lat. W tym roku, podobnie jak w zeszłym, deficyt budżetowy wyniesie około 10 procent PKB. Dłuższe prognozy Biura Budżetowego Kongresu (Congressional Budget Office) wskazują, że Stany Zjednoczone już nigdy nie zdołają przywrócić równowagi budżetowej. Dokładnie tak, nigdy.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy opublikował niedawno przybliżone wielkości, jakie rozwinięte gospodarki powinny w ciągu najbliższej dekady odjąć ze swoich budżetów celem przywrócenia stabilności finansowej. W najgorszej sytuacji są Japonia i Wielka Brytania (obcięcie 13 procent PKB), następnie Irlandia, Hiszpania i Grecja (9 procent PKB). A na szóstym miejscu jest nie kto inny jak Ameryka, która będzie musiała poświęcić 8,8 procent swojego PKB, aby zadowolić Fundusz.

Także szef Rezerwy Federalnej, Ben S. Bernanke, ostrzegł Stany Zjednoczone przed możliwym kryzysem podobnym do greckiego dodając, że bank centralny nie zamierza pomagać rządowi i dodrukowywać pieniędzy na spłatę rosnącego zadłużenia.

Dodajmy do tego pogłoski o tym, że Chiny zamierzają wykupić od MFW 191,3 ton złota. To ważna wiadomość dla amerykańskiej gospodarki, oznacza bowiem usamodzielnianie się Chin, które upłynniają swoje aktywa z amerykańskich holdingów. Jednym z powodów, dla których gospodarka USA dotąd nie runęła, jest zależność USA od Chin – głównego nabywcy i posiadacza amerykańskiego zadłużenia – które dotychczas wspierały taki stan rzeczy ze względu na rolę USA jako odbiorcy chińskich produktów. Ta sytuacja może się jednak już zmieniać.

Wielki Brat was (nie) kocha

W świetle finansowych problemów dotykających kraje zachodnie nawet Stany Zjednoczone zostały zmuszone do ustalenia priorytetów w swojej działalności na polu kontrolowania społeczeństwa. Tamtejszy Departament Rolnictwa ogłosił wstrzymanie prac nad kontrowersyjnym systemem identyfikacji zwierząt, zaś rząd skupił się na bardziej rentownym przedsięwzięciu, a mianowicie na śledzeniu i ogradzaniu ludzkiej trzody.

Rządy całkowicie ignorują zupełnie uzasadnione obawy o negatywny wpływ lotniskowych skanerów na zdrowie, taki jak między innymi ryzyko poronień oraz uszkodzenia DNA. Ignorują też protesty obrońców praw człowieka i prywatności, oburzonych tym w zasadzie wirtualnym rozbieraniem o wątpliwej zresztą skuteczności. Głównym tego powodem, obok zwiększonej kontroli, jest zapewnienie zysku „firmom z branży”. Trafnie przedstawia to Tom Burghart:

Podczas gdy Republikanie i Demokraci w USA przekrzykują się w tym, kto jest „twardszy” w sprawach napadania i łupienia innych krajów (w imię „głoszonej demokracji”, ma się rozumieć), wielki przekręt pod tytułem „wojna z terrorem” szykuje co niektórym kolejną okazję do zarobienia.





źródło – www.pracownia4.wordpress.com

Komentarze

Warto obejrzeć, bo jest na

Warto obejrzeć, bo jest na temat
http://www.youtube.com/watch?v=2FuCbig2iXg

Ciekawy komentarz. Zresztą

Ciekawy komentarz. Zresztą informacje z Grecji potwierdzają, że tamtejsze społeczeństwo właśnie tak odbiera działania rządu oraz bankierów czy MFW. Reformy mające "uratować" kraj w rzeczywistości są wymierzone w ludność, realizując ekspansywną politykę bankierów (szczególnie z Wall Street).