O „anarcho-kapitalizmie” przemyśleń nieco

Wersja przyjazna drukarkomWersja przyjazna drukarkom

images.jpgOd dłuższego czasu jesteśmy bombardowani i zalewani wzrastającą propagandą libertariańską (a dokładniej „anarcho-kapitalistyczną”[1]), która – nie wiadomo czemu - czyni wszystko by wymusić uznawanie „anarcho-kapitalizmu” za pewien nurt anarchizmu. Ba często można odnieść wrażenie, że celem tej propagandy jest próba przekonania nas, iż „anarcho-kapitalizm” stanowi wyraz „najprawdziwszego” anarchizmu i pełnego rozumienia „wolności”. Ich „teoretycy” oraz zwolennicy często nazywają tzw. społeczne nurty anarchizmu mianem, „lewicowego anarchizmu” co ma sugerować, że obok tego „lewicowego” nurtu istnieje także „prawicowy”, „libertariański”.

Naturalnie głupotą byłoby negowanie istnienia wielu szkół, tradycji i nurtów w myśli anarchistycznej. Podobnie jak głupotą byłoby negowanie wielu nurtów i tradycji w marksizmie. Podobnie głupotą byłoby uznawanie np. anarchokomunizmu, bądź anarchokolektywizmu za jedyny i prawdziwy anarchizm, deprecjonując anarchistyczność innych nurtów (chociaż możemy mówić o pewnej etapowości, np. anarchokomunizm możemy traktować jako wzniesienie się anarchizmu jako ruchu rewolucyjnego o poziom wyższy względem anarchokolektywizmu).

Lecz cechą wspólną wszystkich tzw. „społecznych” nurtów jest podobne widzenia jednostki i społeczeństwa, równości i wolności, roli i znaczenia własności, władzy i kapitalizmu, pomimo iż często opierają się one na zupełnie różnych systemach filozoficznych, etycznych, metodologicznych, aksjologicznych czy naukowych. Pomimo tego, widoczna jest pewna ciągłość pomiędzy nimi. Natomiast w przypadku „anarcho-kapitalizmu” nie mamy z czymś takim do czynienia. Nawiasem mówiąc, z naukowego punktu widzenia istnieje także pewien problem z tzw. anarchoindywidualizmem.

We wstępie trzeba więc postawić sprawę jasno: twierdzenia, jakoby „anarcho-kapitalizm” bądź inne nurty libertarianizmu stanowiły część myśli anarchistycznej, są zwyczajną manipulacją. Podobnie jak nie ma czegoś takiego„lewicowy anarchizm” (każdy nurt anarchizmu jest w istocie lewicowy, gdyż stanowi część ruchu socjalistycznego[2]). Anarchizm jest tylko jeden, społeczny, komunistyczny (socjalistyczny), będący synonimem „socjalizmu wolnościowego”, opierającego się na zasadach: pomocy wzajemnej, solidarności, współpracy, równości, federalizmie, samorządności i wolności. Wszystkie te elementy stanowią cechy konstytutywne dla anarchizmu i są ze sobą ściśle skorelowane.

Innymi słowy nie można mówić o wolności bez równości i wice versa. Tylko pełne i całościowe rozumienie tych wartości, pozwala głębiej dostrzec fundamenty anarchistyczne i zrozumieć dlaczego odrzucenie prywatnej własności środków produkcji poprzez ich uspołecznienie oraz gospodarka socjalistyczna (tu odsyłam do Bakunina) bądź komunistyczna (tu do Kropotkina) stanowią część integralną anarchizmu i warunek niezbędny dla osiągnięcia wolności oraz harmonii. Nie są one zaś częścią „anarcho-kapitalizmu” oraz innych nurtów libertarianizmu.

Tak więc „anarcho-kapitalizm” nie ma niczego wspólnego z anarchizmem. Mało tego nie tylko nie ma niczego wspólnego z anarchizmem, lecz jest jego zaprzeczeniem. Tę hipotezę spróbuję rozwinąć w dalszej części artykułu. Wcześniej chciałbym zasygnalizować pewne furtki, które dawały nadzieje „anarcho-kapitalistom” na to, by móc ich zaliczyć na poczet ruchu i myśli anarchistycznej.

Pierwszą, która jednocześnie wynika z drugiej, jest „prymitywne” postrzeganie anarchizmu i ograniczenie jego istoty wyłącznie do „antypaństwowości”. A niestety, anarchizm w takim powszechnym rozumowaniu ogranicza się wyłącznie do tego. Wszak sprowadzanie anarchizmu wyłącznie do tego – zwłaszcza w dzisiejszych czasach, w których mamy ewidentnie do czynienia ze zmierzchem państwa, które zaczyna pełnić rolę „okręgów policyjnych” chroniących interesy między lub ponadnarodowego kapitału – byłoby śmieszne. Pod takim rozumowanie możemy podczepić wszystko, łącznie z leninizmem (dla Lenina okres dyktatury proletariatu to już nie państwo a jedynie „półpaństwo”) jak i każdą formę „bezpaństwowego” zamordyzmu, czyli „anarcho-kapitalizmu”.

Drugi powód, co już sygnalizowałem, wiąże się ściśle z pierwszym. Jest to problem czysto akademicki: anarchizm jest jednym z najbardziej zapomnianych i lekceważonych nurtów myśli politycznej. Mówiąc wprost – na świecie nie wiele jest ośrodków, które zajmowały by się nim, o Polsce już nie wspominając. Zasadniczo, poza krótkim okresem z początku lat 80-tych, w Polsce anarchizm nie był badany a merytorycznych i wartościowych publikacji jemu poświęconych możemy policzyć na palcach obu rąk. Nie chcę się w tym miejscu zastanawiać nad tym stanem rzeczy i jego powodami, na pewno nie wynika to jednak z tego jak napisał niegdyś prof. Ryszka, że Polskę anarchizm po prostu ominął, bo tak nie było.

Konsekwencje tego stanu są jednak katastrofalne. Myśl anarchistyczna jest upraszczana, ignorowane są nie tylko jej niuanse, ale i zasadnicze elementy. Do tej pory nie wiele osób, w tym badaczy, zdaje sobie sprawę, że przykładowo P. Kropotkin był nie tylko wybitnym teoretykiem anarchizmu i komunizmu ekonomicznego, ale także stworzył dla niego własny – bardzo spójny i ciekawy – system etyczny oraz przedstawił konkurencyjny wobec marksizmu projekt historycyzmu. Wiele elementów jego myśli, podobnie jak M. Bakunina na stałe weszło do kanwy wielu nurtów myśli politycznej, w tym przede wszystkim do marksizmu. Podobnie jak nie dostrzegane są wpływy myśli anarchistycznej wśród XX wiecznych dzieł filozoficznych i politycznych (np. u Foucaulta, którego oskarżano o sympatie anarchistyczne czy Chomskiego, który otwarcie mówi o sobie, iż jest anarchistą). Już samo w sobie to, że w Polsce są znani wyłącznie Proudhon (który nie zawsze jest wliczany na poczet anarchizmu), Bakunin, Kropotkin i nasi polscy myśliciele świadczy o nędzy stanu wiedzy, także samych anarchistów.

Pomimo niezaprzeczalnego znaczenia, masowości oraz ogromnej roli jaką anarchizm odgrywał (z większym bądź mniejszym natężeniem) od drugiej połowy XIX wieku do drugiej wojny światowej, a potem w latach 60-tych przez krótki czas, pozostaje on nurtem, który jest naukowo nieznany. To z kolei prowadzi, iż wielu badaczy, autorów, włącza na poczet anarchizmu różne nurty libertariańskie.
Dlaczego „anarcho-kapitalizm” to nie anarchizm ?

Właściwie owe rozważania można by zamknąć na moim przydługim (i zapewne nudnym) wstępie o tym, że „anarcho-kapitaliści” mają tendencję do ograniczania anarchizmu wyłącznie do antypaństwowości, zapominając, iż anarchizm wytworzył własny system ideologiczny i filozoficzny, który występuje przeciwko każdej formie panowania: politycznej, ekonomicznej i społecznej, będąc ściśle związany z zasadami „wolności”, „równości” oraz „solidarności” („pomocy wzajemnej”).

Jasne jest więc, jak sądzę, że skoro „anarcho-kapitaliści” akceptują idee „wolnego rynku” a wraz z nią wyzysk oraz własność prywatną, to akceptują wynikające z tego formy panowania ekonomicznego (np. na linii pracownik-pracodawca) a w konsekwencji i społecznego. Akceptując te zasady akceptują nie tylko panowanie, ale także wyzysk oraz hierarchię społeczną wynikającą z nagromadzonej własności prywatnej i akumulacji kapitału a także wszystkie nieszczęścia i cierpienia (takie jak nędza i bezrobocie) wynikające z tego procesu. W związku z tym odpowiedź może być tylko jedna: nie, nie są anarchistami. „Anarcho-kapitalizm” stanowi zaprzeczeni anarchizmu.

Inny słowy: „anarcho-kapitaliści” popierają panowanie osób posiadających kapitał, nad tymi którzy go nie posiadają, zarówno w zakładzie pracy, jak i w życiu społecznym. Nawet jeżeli zachowają demokratyczne formy podejmowania decyzji w obrębie własnych organizacji społecznych, to i tak osoby posiadające kapitał będą w stanie wymusić (np. poprzez szantaż lub groźbę) podejmowanie decyzji korzystnych dla siebie, jak i będą w stanie wymusić niemal podjęcie się każdej czynności przez osoby nie posiadające kapitału (jako, że ci będą się znajdować pod presją przymusu ekonomicznego – widma głodu, nędzy i bezrobocia). W praktyce więc popierają zachowanie społecznego status quo.

Zachowując własność prywatną, zachowują więc władzę ekonomiczną. W dodatku, własność prywatna jest sprzeczna z myślą anarchistyczną z kilku jeszcze innych powodów (chociaż bez wątpienia najważniejszym powodem jest postrzeganie własności jako źródła panowania i narzędzia „wyzysku człowieka przez człowieka” jak to ujmował B. Tucker). Proudhonowskie określenie, iż „własność to kradzież”[3], jak sądzę najbardziej oddaje istotę anarchistycznej krytyki własności prywatnej.

Spójrzmy na to zjawisko następująco: czy praca jest indywidualna, czy jest społeczna ? Jest społeczna. Własność[4] powstaje więc na drodze zagarniania wartości dodatkowej pracy tysięcy robotników – innymi słowy powstaje na drodze wyzysku. W dodatku dzisiejsza gospodarka jest na wyraz sieciowa i jak zauważył P. Kropotkin w „Zdobyciu Chleba” nie da się określić indywidualnego wkładu każdej osoby w jej wytworzenie. Ponadto, co już sygnalizował Proudhon (na długo przed Marksem), praca jest nie tylko społeczna w odniesieniu do obecnych pokoleń, ale także minionych. Cały czas korzystamy z pracy i własności wytworzonej w poprzednich epokach.

Własność jest więc nie tylko wyzyskiem, tzn. żerowaniem na pracy robotnika i bogaceniem się jego kosztem (kradzieżą). Jest nie tylko źródłem panowania, ale jest także źródłem niesprawiedliwości, nieszczęścia, nierówności i patologii we współczesnym świecie.

Wyzysk nie zniknie nawet (zakładając, iż „wolny rynek” na to pozwoli) gdyby kapitalista wypłacał całość wartości pracy wytworzonej przez robotników (co jest nie możliwe z powodu logiki systemu opierającego się na konieczności rywalizacji w akumulacji kapitału, a więc stałemu zwiększaniu wartości dodatkowej, bo w przeciwnym razie kapitalista wypadnie z gry. Kapitalista jest więc także zakładnikiem tego systemu), bowiem nie uwzględnia on właśnie owego czynnika społecznego (Proudhon nazywał go mianem „kolektywnego”). Chodzi o to, że robotnicy współpracując, czyli pracując kolektywnie, wytwarzają pewien bonus względem tego ile by wytworzyli pracując samodzielnie. Kapitalista zgarniając go, bo taki byłby jeszcze sens prowadzenie przez niego zakładu pracy, nadal wyzyskiwałby więc pracowników.

Na tym jednak nie koniec. Warto zastanowić się nad samym celami gospodarki kapitalistycznej. Czy celem kapitalizmu jest, podobnie jak komunizmu, zaspokojenie wszystkich potrzeb całego społeczeństwa ? Nie, nie jest. Czasem zdarza się, że kapitalizm zaspokaja potrzeby większej części populacji (lecz i tak odbywa się to kosztem, tej części populacji, której potrzeby nie zostały zaspokojone), acz jest to raczej efekt uboczny (i najczęściej o charakterze przejściowym) dążenia do celu, jakim jest generowanie zysku (akumulacji kapitału) warstw posiadających kapitał. To jest podstawowy cel gospodarki kapitalistycznej. W konsekwencji kapitalizm będzie zawsze stanowił źródło nędzy i wyzysku warstw, które swoją pracą zapewniają owe zyski klasie posiadającej kapitał.

Została nam do rozważenia jeszcze jedna kwestia, czyli praca najemna. Libertarianin od razu krzyknie: co jest złego w pracy najemnej opartej na „wolej umowie” ?

Stajemy wobec takiego oto pytania: dlaczego „wolna umowa” nie jest „wolną umową” ?

Właśnie od tej kwestii jest najłatwiej zakwestionować sens pracy najemnej (a anarchistyczna krytyka jej składa się aż z 3 elementów, w przeciwieństwie do marksizmu), bowiem coś takiego jak „wolna umowa” nie istnieje. Aby zaistniała musiałaby być zawierana: (1) dobrowolnie, (2) obie strony musiałyby być stronami równorzędnymi (w tym posiadać identyczny dostęp do informacji), (3) umowa taka nie mogłaby stanowić o wyzysku jednej strony przez drugą.

W praktyce tych warunków nie da się spełnić bowiem najczęściej jedna ze stron, i jest nią kapitalista, stoi na mocniejszej, bardziej uprzywilejowanej pozycji, będąc w stanie wymusić, np. poprzez przymus ekonomiczny, akceptację warunków, na drugiej stronie – częściej mniej korzystnej, lub nie korzystnej dla niego. Tak więc żaden z tych trzech warunków jest nie zostanie spełniony.

Podam tu tylko jeden przykład, który jak myślę doskonale egzemplifikuje to co mam konkretnie na myśli. Mając dwie strony: pracodawcę i pracownika z góry wiemy, że ten pierwszy posiadając kapitał stoi na uprzywilejowanej pozycji. Drugi, który jest zmuszony do sprzedaży swojej pracy, ale przyciśnięty widmem bezrobocia i nędzy (zwłaszcza kiedy coś takiego jak pomoc socjalnie zniknie), a więc przymusem ekonomicznym, zaakceptuje niemal każde warunki stawiane przez kapitalistę. Czy jest to dobrowolne porozumienie ? Oczywiście pracownik nie musi go akceptować, lecz w konsekwencji straci pracę, czego się boi, bowiem to oznacza dla niego brak środków do życia. To też kapitalista wykorzystuje swoją pozycję na wymuszenie porozumienia, które jest korzystne tylko dla niego, gdyż przykładowo zwiększa wymiar czasu pracy, czy też obcina pensję pracownika. To też zwiększa się tym samym wymiar wartości dodatkowej. Tak więc proponowana przez anarcho-kapitalistów idea „wolnych umów” jest w istocie ideą wymuszania umów przez silniejszego, kapitalistę, ku jego dobru. Jednak „anarcho-kapitalistom” to nie przeszkadza, gdyż robotnik w ich koncepcji jest niczym innym jako dodatkiem do maszyny kapitalisty, czyli innymi słowy: zwykłym narzędziem.

Założywszy nawet, że faktycznie powstaną warunki do zawierania autentycznie wolnych umów. Musiałby to być tożsame z likwidacją przymusu ekonomicznego, bezrobocia, ubóstwa oraz hierarchii społecznej. To czy w takim systemie, ktokolwiek (w pełni władz umysłowych) sam, dobrowolnie, zgadzałby się na to by kapitalista mógł go wyzyskiwać, poprzez zgarnianie wypracowanej przez niego wartości dodatkowej ? Czyli mówiąc wprost: czy zgodziłby się swoją pracą utrzymywać próżniaka ?

Nierówność jest więc czymś immanentnym dla tego systemu, która pozwala stać jednej stronie ponad drugą stroną, tak więc panować jednej stronie nad drugą. To co powiedzieliśmy dotychczas powinno wystarczyć. Wszak nie wolno nam zapomnieć o samym charakterze pracy najemnej, który objawia się w fakcie, iż robotnik będący zmuszony do pracy u kapitalisty – tj. osoby, która posiada środki produkcji i akumuluje je poprzez wyzysk, podporządkowuje się silniejszemu (czy tego chce czy nie jest do tego zmuszony przez swą sytuację bytową). W tej sytuacji proletariusz zostaje zmuszony do pracy ponad swoje potrzeby – czyli wytwarzania wartości dodatkowej, którą zgarnia kapitalista i tym samym dokonuje on kosztem pracy pracownik najemnego akumulacji kapitału.

To zjawisko przybiera postać „błędnego koła”, bowiem charakter pracy najemnej objawiający się zagarnianiem wartości dodatkowej pracownika, potęguje skalę nierówności poprzez bogacenie kapitalisty i osłabienie pozycji przetargowej proletariusza. Musi to naturalnie zwiększać władzę posiadającego kapitał, która rozszerzy się na kolejne dziedziny życia społecznego.

To też praca najemna to innymi słowy „najemne niewolnictwo”, „faszyzm fabryczny”, oparty na ścisłej hierarchii, podporządkowaniu i wyzysku, pozostaje jedną z najbardziej autorytarnych form rządzenia i wykorzystywania człowieka przez człowieka. Czy w takim razie „anarcho-kapitalistów”, mimo ich deklaracji, można nazywać wolnościowcami, skorą chcą pozostawić jedno z najbardziej zamordystycznych rozwiązań ?

W końcu, praca najemna jest jednym wielkim marnotrawstwem. Doskonale to zjawisko opisał Piotr Kropotkin spostrzegając, iż system ten prowadzi do tego, że ludzie bez umiejętności ani zacięcia w danych dziedzinach, podejmą się każdej pracy w celu przetrwania, tym samym rozmieniając na drobne swoją energię, talent, umiejętności oraz wiedzę, które mogłyby zostać spożytkowane w zupełnie innych dziedzinach z większym powodzeniem.

Krótko rekapitulując można powiedzieć, że „anarcho-kapitaliści” rozdzielając wolność ekonomiczną oraz wolności politycznej, czynią z tej drugiej zwyczajny żart, gdyż wymarzone przez nich społeczeństwo byłoby społeczeństwem skrajnych nierówności. W konsekwencji członkowie takiego społeczeństwa cechowali by się różnym zakresem wolności i wolności rządzenia, w zależności od posiadanego majątku. Tak więc większa część społeczeństwa żyłaby w „warunkach służby”.

Zaznaczę jednocześnie, że gdy piszę „wolność gospodarczą” w anarchistycznym kontekście, mam na myśli wolność od trosk ekonomicznych, od konieczności walki o byt, rywalizacji, pracy najemnej. I w tym sensie społeczeństwo komunistyczne niesie za sobą wolność gospodarczą.

Zastanówmy się jeszcze jednak, czy kapitalizm może w ogóle przetrwać bez pewnego ośrodka przymusu prawnego bądź policyjnego ?

Odpowiedź jest prosta. Nie, nie może ! Kapitalizm wymaga obrony przez wyzyskiwanymi, wykluczonymi, biednymi i głodującymi, bo w przeciwnym razie padnie pierwszego dnia jak znikną wszystkie instytucje go broniące. Co ciekawe, sami „anarcho-kapitaliści” nie odrzucają konieczności tworzenia „prywatnej policji”. Oczywiście tylko w celu „ochrony własności”, czyli ochrony całego zamordyzmu, nierówności i systemu kradzieży za jaką jest ona odpowiedzialna. Tak więc z góry wiadomo, że ich „system” by przetrwać będzie musiał przerodzić w zamordyzm watażków posiadających środki produkcji. To też rodzi się pytanie o to czym taki system różni się od państwa ?

Niczym, bo to dalej państwo, tylko że „prywatne”. No bo czym się różni hierarchiczny stosunek pomiędzy pracownikiem a pracodawcą ? Czym się różni od państwowego zamordyzmu, proponowane przez Rothbarda, prawo do podejmowania ostatecznych decyzji dotyczących „swojej” własności przez „właściciela” nawet jeżeli dotyczy to także innych osób, w jakiś sposób z nią związanych (np. pracowników najemnych) ?

Tak więc władza państwa i władza własności, charakterystyczna dla obecnych nam czasu, zastępowana jest w wizji „anarcho-kapitalistycznej” monopolem władzy własności. Wprost nam to mówi, że anarchizm będący przeciwny każdej formie władzy, panowania i dominacji, w tym naturalnie i ekonomicznej, jest czymś odmiennym od „anarcho-kapitalizmu”, który stanowi zaprzeczenie tego pierwszego.

[1] W tym przypadku potraktowałem, co jest przedmiotem licznych sporów, „anarcho-kapitalizm” za nurt libertarianizmu.

[2] Jest to oczywiście moje subiektywne stanowisko w tej materii. Ogólnie wyróżnia się kilka podejść, które z jednej strony, poza stanowiskiem przedstawionym przeze mnie (opartym na tezach D. Guerina) traktują anarchizm jako część spuścizny liberalnej, jako oddzielny nurt myśli politycznej łączący w sobie elementy liberalizmu i socjalizmu, itd. Zasadniczo przy odpowiedniej argumentacji każde tych stanowisk może być jak najbardziej zasadne.

[3] Chociaż co zabawne, to Proudhon nie był wcale przeciwnikiem własności prywatnej

[4] Rozdziałam tutaj pojęcie „własności użytkowej” (własności w proudhonowskim znaczeniu) od „własności” w sensie kapitału („posiadania”)

Źródło

Komentarze

Kilka uwag do postulatów

Kilka uwag do postulatów Projektu Venus:

1. ,,Wszystkie zasoby stają się wspólnym dziedzictwem wszystkich ludzi, nie tylko grupy wybranych"
W tym postulacie zawiera się, nie wyartykułowane bezpośrednio roszczenie do wszystkich zasobów planety. W jaki sposób możliwe jest osiągnięcie jednomyślności wszystkich ludzi na Ziemi odnośnie wykorzystania tych zasobów ? Czy za każdym razem gdy narodzi się nowy człowiek, założenia co do wykorzystania zasobów będą na nawo poddawane pod głosowanie?? Technicznie nie wykonalna operacja, ludzkie preferencje zmieniają się przecież co chwilę. W chwili obecnej funkcje koordynującą stara się pełnić rynek, który jest manifestacją indywidualnych preferencji poszczególnych osób. Jego działanie jest zaburzone przez działania etatystyczne państwa i grup interesu z nim kolaborujących (patrz np wielki biznes), i dlatego nie można go nazwać wolnym rynkiem (pomimo że środowiska anarchistyczne starają się mu taką łatkę przypiąć). Alokacja zasobów na nim się dokonująca nie jest doskonała (jak każde działanie człowieka!!!) i pozostanie taka nawet w sytuacji likwidacji struktur państwowych. Pozwoliła ona jednak na rozwój cywilizacji na bardzo wysoki poziom, proszę sobie wyobrazić o ile byłby on większy gdyby nie szkodliwa działalność państwa.

2. ,, Przełamanie wszystkich sztucznych barier i podziałów, które dzielą ludzi."
Każdy człowiek postrzega i działa subiektywnie (co nie oznacza możliwości formułowania obiektywnie prawdziwych twierdzeń), nigdy nie da się urzeczywistnić postulatu pełnej racjonalności ludzkiego działania co jest konieczna do likwidacji irracjonalnych (sztucznych) barier czy uprzedzeń.

3. ,,Przejście od gospodarki monetarnej do gospodarki opartej na zasobach."
Współczesna gospodarka jest oparta na zasobach! Wymienię kilka: surowce mineralne, kapitał, ludzie, wiedza etc. Wymiana monetarna (dokładnie pieniądze) jest niezbędna do kalkulacji ekonomicznej bez której jakikolwiek złożony proces gospodarczy nie może istnieć! Bez pieniędzy nie można bowiem ocenić czy nasze wysiłki (produkcja, świadczone usługi) zaspokajają potrzeby ludzi. Konsumenci codziennie głosują dokonując zakupów-nagradzają tych producentów którzy zaspokajają ich potrzeby i zapewniają im środki na doskonalenie ich przedsiębiorstw tzn produkcje jeszcze produktów.

4. ,,Przywrócenie pierwotnego stanu środowiska naturalnego jaki istniał przed nadejściem szkodliwego wpływu człowieka (najpełniej jak na to pozwolą nasze możliwości)"
Możliwe do realizacji przy eksterminacji wszystkich ludzi. Swoja drogą każdy organizm przekształca środowisko w którym żyje nie oglądając się na inne gatunki. Harmonia w naturze NIE ISTNIEJE! Wręcz przeciwnie codziennie ma tam miejsce walka na śmierć i życie. Ludzie na tle pozostałych gatunków odznaczają się wręcz niewyobrażalnym altruizmem.

5. ,,Wykorzystanie czystych i odnawialnych źródeł energii takich jak wiatr, słońce, źródła geotermalne oraz prądy i fale morskie itp."
Zgoda, uniezależnienie się od energetyki kontrolowanej przez państwo jest jak najbardziej potrzebne. Dodatkowo wzrasta jakość środowiska.

6. ,,Wyeliminowanie wszelkich przejawów elitaryzmu, z uwzględnieniem elitaryzmu technologicznego"
Fajnie, problem w tym że elitaryzm może się objawiać w: atrakcyjności seksualnej, poziomie inteligencji ale także np wzroście(np koszykówka, siatkówka). Jakieś pomysły na eliminację tych nie równości?

Oczywiście, że nie będę nawet

Oczywiście, że nie będę nawet starała się odpowiedzieć na Twoje dywagacje, jako że piszesz bardzo subiektywnie i ciągle starasz się zmanipulować meritum jakie to wyłania się z danych tekstów, wyrywając zdania ze środka tekstu. To jest strasznie prymitywne podejście do konwersacji - chyba, że czekasz na monolog... Jeśli chodzi o zasoby, to każdy ma prawo głosować czego potrzebuje. Zdecydowanie nie wczytałeś się w tekst. Proszę, nawet nie pisz, że jest to technicznie nie wykonalne, bo to świadczy o twoim braku wiedzy w danym temacie. Pogadaj sobie z jakimiś technikami, inżynierami profesjonalistami - to zostaniesz wyśmiany w moment! Dosłownie nie masz pojęcia na jakim poziomie obecnie jest technologia. Gdy staniemy się ekspertami w zmienianiu naszych umysłów i wiedzy w każdej możliwej kwestii, to postrzeganie subiektywne świata może swobodnie ciągle się rozwijać. Oczywiście, że obecna gospodarka nie jest oparta na zasobach, lecz na zysku, konkurencji i chciwości - przy użyciu medium zwanym pieniądzem! Problemy które przedstawiłeś na końcu są bardzo błahe, w porównaniu do większości naszych obecnych problemów. Człowiek dobrze wyedukowany, świadomy świata, poradzi sobie bez problemu, z takowymi trywialnymi "problemami" - a właśnie takie społeczeństwo powinniśmy kiedyś osiągnąć, bo inaczej pozabijamy siebie nawzajem - uczy nas tego historia i teraźniejszość. W skrócie: patologiczne, horrendalne skutki konkurencji i chciwości mamy w obecnym systemie, więc nawet nie proponuj już nam żadnego pochodnego systemu!

Zarzucasz mi manipulacje

Zarzucasz mi manipulacje tekstem, podczas gdy ja merytorycznie odniosłem się do najbardziej kontrowersyjnych według mnie założeń projektu Venus. Każdy z nich stanowi spójną całość i tak je potraktowałem w swojej wypowiedzi, punkt po punkcie. Następnie sama stosujesz erystyczne sztuczki, nazywając moje argumenty groteskowymi lub zarzucając mi ignorancję i prymitywizm. Odsyłasz mnie po odpowiedzi do specjalistów kiedy rozmowę prowadzę z Tobą. Zupełnie nie odniosłaś się do przytoczonych przeze mnie argumentów, skupiłaś się natomiast na ataku ad personam.
Z zawodu jestem inżynierem i naprawdę jestem ciekawy w jaki sposób można w każdej sekundzie, badać preferencje każdego człowieka na temat sposobu wykorzystania rzadkich zasobów. Czy każda osoba byłaby wyposażona w rodzaj przenośnego terminalu do głosowania? Kwestie techniczne są jednak drugorzędne, fundamentalna jest odpowiedź na pytanie jak wyobrażasz sobie uzyskanie jednomyślności wszystkich ludzi? Konkretny przykład: jak zagospodarować złoża żelaza w Afryce; zapewne pojawiło by się wiele koncepcji, która z nich została by wybrana? Decydowała by większość głosów?-mamy demokrację, forsujemy pewne rozwiązanie siłą-mamy totalitaryzm. Co z dziećmi, osobami w śpiączce?

Zastanawia mnie ten fragment Twojej wypowiedzi ,,Gdy staniemy się ekspertami w zmienianiu naszych umysłów i wiedzy w każdej możliwej kwestii, to postrzeganie subiektywne świata może swobodnie ciągle się rozwijać" zakładasz jakiś rodzaj omnipotencji istot ludzkich?

Kwestionujesz oparcie współczesnej gospodarki o zasoby, twierdząc że decyduje chciwość, zysk i konkurencja. Masz rację, te elementy decydują o tym ja ludzie wykorzystują rzadkie zasoby. Nie widzę jednak w tym nic złego. Konkurencja i chciwość lub egoizm zapewniają dostarczanie konsumentom produktów najlepiej spełniających ich potrzeby. Producenci dostają sygnały od ludzi w jakie gałęzie gospodarki należy zainwestować i jeśli nie zastosują się do ich życzeń czeka ich bankructwo. W gospodarce rynkowej ostateczna decyzja o tym co, gdzie i jak produkować należy do każdego z nas- Ciebie, mnie, naszych przyjaciół etc. Pod warunkiem oczywiście że do gry nie wkracza państwo wprowadzając różnego rodzaju regulacje: cła, podatki, biurokracje itp. Pieniądz któremu przypisujesz negatywne cechy jest w rzeczywistości neutralny. Jest zwykłym narzędziem, jakich ludzkość zna wiele. Pojawił się spontanicznie kiedy barter stał się nie wystarczający, nikt go nie wymyślił. W ujęciu technicznym nie różni się niczym od siekiery czy samochodu. Zysk natomiast jest nagrodą dla przedsiębiorcy za służenie społeczeństwu. Spoczywa na nim: zapewnienie organizacji firmie, właściwe odczytywanie preferencji konsumentów. Podejmując działalność gospodarczą bierze na siebie ryzyko dlatego czeka go nagroda w postaci zysku jeśli sprosta wyzwaniu.

Obwiniasz rynek za konflikty, tymczasem angażując się w codzienną wymianę rynkową uczymy się że pokojowa współpraca jest korzystniejsza niż agresja. Wchodzimy bowiem w relacje międzyludzkie, w których niezbędne jest zaufanie i odpowiedzialność. Ekonomia uczy nas że wojna jest po prostu nieopłacalna- chciwość i troska o własny interes skłania nas do współpracy.

więc wyjaśniam: Termin

więc wyjaśniam:

Termin "Ekonomia" jest ogólnie definiowany jako "nauka społeczna analizująca oraz opisująca produkcję, dystrybucję oraz konsumpcję dóbr i usług".
Na początku XXI wieku, dominującym mechanizmem właściwie każdej ekonomii na świecie jest jakaś forma "Systemu Monetarnego". System Monetarny używa pośredniczącego medium, zwanego pieniędzmi, jako środka dostępu do pracy, produkcji, dystrybucji i konsumpcji dóbr i usług. Użycie tego medium wymiany monetarnej, jako bazy dla systemu ekonomicznego, może być nazwane "Ekonomią Monetarną".
Choć praktycznie żaden naród na planecie nie używa obecnie niczego innego, jak Ekonomii Monetarnej, pewne różnice istnieją. Ogólnie rzecz biorąc, te różnice sprowadzają się do stopnia, w jakim rząd kraju kontroluje ten system. Sortując je malejąco, od najwyższej kontroli, do najniższej, mamy najpierw Komunizm (maksymalna kontrola), następnie Socjalizm (częściowa kontrola) aż w końcu Kapitalizm (bardzo mała lub żadna kontrola). Te różnice w zastosowaniu ekonomii można nazwać Systemami Społecznymi.
Naczelnym Systemem Społecznym świata jest obecnie Kapitalizm. Zwykle idący w parze z kolejną teorią znaną jako "Wolny Rynek" jest on definiowany następująco: "system ekonomiczny, w którym środki produkcji są własnością prywatnych osób, gdzie operuje się nimi dla zysku i gdzie inwestycje, dystrybucja, przychód, produkcja oraz ceny dóbr, i usług są determinowane poprzez operacje "wolnego rynku".
Wolny Rynek jest zasadniczo nieregulowaną przestrzenią handlu, w której "wymiana dóbr dokonuje się w wyniku dobrowolnie zawieranych transakcji pomiędzy kupującymi, a sprzedającymi przy dobrowolnie ustalonej przez nich cenie. Na wolnym rynku kupujący i sprzedający, nie podlegają żadnym ograniczeniom ani przymusowi ze strony podmiotów zewnętrznych (np. władzy publicznej), a warunki transakcji - w szczególności cena - zależą jedynie od ich obopólnej zgody". Pojęcie Wolnego Rynku ma wiele interpretacji i wariantów. Przykładowo, jedną z najbardziej ekstremalnych, ale i najpopularniejszych obecnie ideologii jest "Szkoła Austriacka", zakładająca "Leseferyzm" ("laissez-faire"), który zasadniczo oznacza odstąpienie od jakichkolwiek interwencji rządowych w sprawach ekonomii. Z tej perspektywy, "opieka społeczna" i jakiekolwiek inne, sponsorowane przez rząd, programy "społeczne" mogą być uważane, za niewłaściwe.
Teraz, pomijając już ogólną terminologię, najważniejszym atrybutem Ekonomii Monetarnej jest tak zwana "Teoria Wartości". Poziom 'wartości' danego produktu lub usługi jest uzależniony od dwóch czynników:
1) Niedoboru (dostępności) użytych materiałów.
2) Ilości ludzkiej pracy potrzebnej do produkcji dobra lub usługi.

Przykładowo:
Wyobraź sobie ile czasu wymagało zrobienie prostej koszuli przed nadejściem elektryczności i nowoczesnych technologii przemysłowych. Cały proces mógł polegać na: przygotowaniu gleby - zasianiu bawełny - doglądaniu pola przez okres wzrostu - zbiorze wełny - obrobić nasiona - przerobić bawełnę na nić - połączyć ją w tkaninę - i zrobić z tkaniny koszulę.
Biorąc pod uwagę powyższy scenariusz, patrząc tylko z punktu widzenia ludzkiej pracy, wartość koszuli byłaby relatywnie wysoka, a sam produkt sprzedawany po cenie adekwatnej do ilości wykonanej pracy. Wartość nasion bawełny (materiał składowy) byłaby nikła, gdyż są one produktem ubocznym poprzednich zbiorów, przez co ich niedobór byłby bardzo mały. Z tego też powodu, właściwa wartość koszuli bierze się z ilości ludzkiej pracy koniecznej do jej wykonania.
Teraz, hipotetycznie, co by się stało, gdyby ta produkcja w ogóle nie wymagała ludzkiej pracy, zaś ziarna/woda/światło słoneczne/gleba zachowały swoją naturalną obfitość? Jaka byłaby wtedy wartość koszuli? Oczywiście, żadna.
Na początku XXI wieku Maszyny Przemysłowe, przejęły rolę rudzi w sianiu i zbieraniu produktów agrokultury do tego stopnia, że jeden rolnik może teraz samemu obsługiwać ponad 1000 akrów ziemi. Pojawienie się wyposażenia takiego jak Odziarniarka do Bawełny dramatycznie zredukowało ludzki wysiłek, zaś obecnie postępująca komputeryzacja przemysłowa, przysuwa nas coraz bardziej do całkowitej automatyzacji, między innymi przemysłów tekstylnych i agrokulturowych. Chodzi o to, że pozycja "Wartości Ekonomicznej", jako teoretycznie statycznego pojęcia w ekonomii, zostaje obecnie przyćmiona przez wpływ technologii (zwiększenie łatwości produkcji i dostępności materiałów), co może, teoretycznie, wyeliminować całkowicie pojęcie "wartości".
Kiedy ludzka praca zostaje zredukowana/zastąpiona przez pracę maszyn, rzekoma "wartość", czyli równanie "pracy" do "ceny", również spada. "Wartość" produktu wynikowego przesuwa się więc w kierunku produkcji/obsługi maszyn, które obecnie pełnią rolę pracowników. W konsekwencji, im bardziej wydajne i niezawodne są te maszyny, tym bardziej "wartość" produktu spada.
Zrozumienie tego wzorca automatyzacji, wraz z nowymi innowacjami, które znajdują substytuty dla "rzadkich" surowców, mogłoby doprowadzić nas w miejsce, gdzie żadne dobro czy usługa nie będzie już potrzebować "wartości" czy metki z ceną. Po prostu nie miałoby to sensu. Dla wielu jest to niepojęte, biorąc pod uwagę co widzimy w codziennym życiu. Niezależnie jednak od Twojej opinii, prawda jest taka, że ciągły technologiczny rozwój wraz z automatyzacją może teoretycznie stworzyć ekonomię, w której obfitość materiałów i środków produkcji będzie tak wysoka i wydajna, że większość ludzi nie będzie miała potrzeby czegokolwiek "kupować", nie mówiąc już o "pracy" w tradycyjnym sensie. Co więcej, jeśli maszyny powoli zastąpią jedynie mniejszą część ludzi, zwiększając bezrobocie, implikacje będą systemowe, a cała ekonomia stanie się coraz bardziej niestabilna i niepraktyczna. Ten temat będzie rozwinięty w Rozdziałach 2 i 5. Odchodząc na razie od tego, przeanalizujmy kilka empirycznych mechanizmów Systemu Monetarnego, konkretnie w kontekście Kapitalizmu, których ten system potrzebuje, by zachować integralność. W kolejnych sekcjach tego rozdziału przeanalizujemy 5 najbardziej podstawowych atrybutów, koniecznych do istnienia tego systemu, przyczyny ich istnienia oraz konsekwencje.

Mechanizm Pierwszy - Potrzeba Cyklicznej Konsumpcji

Role ludzi w systemie monetarnym są podzielone w następujący sposób: Pracownik, Konsument, Pracodawca (Właściciel/Producent)
Pracownik wykonuje określone zadania dla Pracodawcy w zamian za "Pensję", czyli monetarną zapłatę, podczas gdy Pracodawca sprzedaje produkt lub usługę Konsumentowi w zamian za "Zysk", czyli inny rodzaj monetarnej zapłaty. Z drugiej strony zarówno Pracodawca jak i Pracownik funkcjonują w charakterze Konsumentów, gdyż ich monetarna zapłata ("pensja" lub "zysk") zostają wykorzystane do zakupu dóbr i usług, których potrzebują do przeżycia. Akt kupowania dóbr i usług, który jest rolą Konsumenta, jest tym, co generuje Zysk u Pracodawcy, jednocześnie umożliwiając my płacenie Pensji Pracownikowi.
Innymi słowy, to właśnie ciągła Konsumpcja utrzymuje Pracodawcę w biznesie i zapewnia zatrudnienie Pracownikowi.
Teraz, ważne jest, by zrozumieć, że ten cykl płaca-konsumpcja, (lub cykliczna konsumpcja) nie może się zatrzymać, gdyż w takiej sytuacji cała struktura zawaliłaby się. Pieniądze nie trafiałyby do Pracodawcy, ten nie byłby w stanie zapłacić Pracownikowi, i żaden z nich nie mógłby kontynuować cyklu jako Konsument.

Konsekwencje:
1 - Nic co wyprodukowane nie może zachować swojej funkcjonalności przez czas dłuższy niż ten wymagany do zachowania integralności ekonomicznej poprzez "cykliczną konsumpcję".
Innymi słowy, każde wyprodukowane "dobro" musi się zepsuć po odpowiednim okresie czasu, tylko po to, żeby zachować cyrkulację pieniądza utrzymując wszystkich graczy (konsument/pracownik/pracodawca) w grze. Można to nazwać "Planowane Zużywanie"
Planowane Zużywanie, może przyjąć dwie formy: a) Zamierzone: Celowe blokowanie wydajności by rzeczony produkt się popsuł b) Wynikowe: Oparte na poszukiwaniu zysku cięcia w produkcji, zwykle przyjmujące formę tanich materiałów lub słabego projektu i mające na celu oszczędność tudzież zapewnienie sobie klientów na przyszłość. To natychmiast przekłada się na produkt słabej jakości. [Używanie plastiku na obudowy sprzętu elektronicznego jest tanie, zarówno dla producenta jak i konsumenta, ale wytrzymałość tego materiału jest słaba w porównaniu do, na przykład, tytanu, który jest jednak znacznie droższy]
2 - Wprowadzanie nowych dóbr i usług musi być ciągłe, by zrównoważyć jakikolwiek wzrost wydajności poprzednich generacji produktów, niezależnie od wartości użytkowej, co generuje nieskończone marnotrawstwo.

Innymi słowy, tworzenie odpadów jest celowym produktem ubocznym potrzeby utrzymania "cyklicznej konsumpcji" w przemyśle. To oznacza, że zastąpiony/przestarzały produkt jest wyrzucany, zwykle na wysypiska śmieci, zanieczyszczając środowisko. Ciągłe powielanie przyspiesza zanieczyszczenie.

"Potrzeba Cyklicznej Konsumpcji", którą można nazwać "silnikiem" napędzającym system ekonomiczny, jest zwyczajnie niebezpieczna i zepsuta, ponieważ jej natura nie pozwala by użycie stabilnych, z punktu widzenia środowiska, praktyk było maksymalizowane. Ciągłe odtwarzanie produktów słabej jakości, marnotrawi dostępne zasoby i zanieczyszcza środowisko.

By wyjaśnić to z nieco innej strony, wyobraź sobie ekonomiczne następstwa metod produkcji, które strategicznie maksymalizują wydajność i stabilność każdego dobra, poprzez użycie najlepszych znanych materiałów i technik. Wyobraź sobie samochód zaprojektowany tak dobrze, że nie potrzebowałby obsługi przez 100 lat. Wyobraź sobie dom zbudowany z ogniotrwałych materiałów, w którym wszystkie urządzenia, instalacja elektryczna i hydrauliczna etc. zostały skonstruowane z najwytrzymalszych materiałów dostępnych na Ziemi. W takim rozsądnym świecie, w którym faktycznie tworzymy rzeczy tak, by trwały, redukując jednocześnie zanieczyszczenie i marnotrawstwo poprzez zanik powielania i maksymalizację wydajności, system monetarny nie mógłby istnieć. Cykliczna konsumpcja, zwolniłaby dramatycznie osłabiając ciągle tak zwany "wzrost ekonomiczny".

Mechanizm Drugi - Obfitość Niedoboru

W Ekonomii Monetarnej istnieje dobrze znana koncepcja "Popytu i Podaży", która mówi w zasadzie, że "im więcej jest czegoś tym mniej jest to warte". Przykładowo, kiedyś woda pitna występowała bardzo obficie, co sprawiało, że nie trzeba było płacić za jej konsumpcję w sensie komercyjnym. Zanieczyszczenie wody sprawiło jednak, że obecnie filtrowana woda jest komercyjnie sprzedawana, czasem po cenach wyższych, niż ceny benzyny. Innymi słowy, niedobór zasobów się opłaca. Jeśli firma przekona ludzi, że jej produkt jest "rzadki", to może więcej sobie za niego policzyć. To daje silną motywację do tworzenia niedoboru produktów. Z innej strony, trzeba powiedzieć, że Banki Centralne krajów, również tworzą niedobór wewnątrz systemu monetarnego w celu utrzymania presji na systemie rynkowym. Bernard Lietaer, projektant systemu walutowego Unii Europejskiej, wskazuje:
"Chciwość i Konkurencja nie są wynikiem niezmiennego ludzkiego temperamentu. Chciwość i strach przed niedoborem są w istocie ciągle tworzone i wzmacniane przez rodzaj pieniędzy, których używamy. Możemy wyprodukować więcej jedzenia niż potrzeba, by nakarmić wszystkich na świecie... ale zdecydowanie nie ma dość pieniędzy, by za to wszystko zapłacić. Niedobór istnieje w naszych walutach. W zasadzie zadaniem banków centralnych jest właśnie tworzenie i utrzymywanie tego niedoboru waluty. Bezpośrednią konsekwencją tego jest fakt, iż musimy walczyć ze sobą na wzajem o przetrwanie".
Konsekwencje tej obfitości niedoboru są zwyczajnie tragiczne. Jeśli zysk może być generowany jako wynik niedoboru, tworzonego przez zanieczyszczenie, to istnieje chora podstawa dla obojętności wobec problemów środowiska naturalnego. Jeśli firmy wiedzą, że mogą zarobić więcej pieniędzy utrzymując swoje produkty w niedoborze, to jak może kiedykolwiek powstać świat obfitości? Nie może, gdyż korporacje są zmotywowane do tworzenia niedoboru, jeśli tylko istnieje taka potrzeba. Z drugiej strony niedobór w jako takiej podaży pieniądza, tworzy motywację dla nas, byśmy konkurowali ze sobą w nieetycznym, prymitywnym trybalizmie generując konflikty, stres i choroby.

Mechanizm Trzeci - Priorytetem jest Zysk

Podstawową motywacją w systemie monetarnym jest Zysk lub zdobywanie pieniędzy poprzez wykorzystanie pracy innych. Wszyscy gracze muszą, aby utrzymać się przy życiu, szukać strategii pozyskania dochodu. Pracownik szuka najlepszej możliwej zapłaty za swoje usługi, podczas gdy Pracodawca stara się ciągle zmniejszać koszty produkcji by zwiększyć swoje zyski. To jest dominująca "mentalność" w Systemie Monetarnym, zaś ci, którzy osiągają największe bogactwo (materialny "sukces") są najczęściej najbardziej bezwzględni. Choć wiele osób broniących tego systemu, może w nieskończoność powtarzać, jakie to "etyczne" standardy stosują w swoich praktykach, historia pokazała, że nastawienie na zysk jest tak naprawdę chorobą, nie tylko zatruwającą nasz dobrobyt i standardy życia, ale również środowisko na którym polegamy, we wszystkim, co jest nam potrzebne jako gatunkowi.
Zanim jednak przejdziemy do negatywnych konsekwencji tej "mentalności", zastanówmy się nad tym, co wielu uważa za dobrą stronę systemu nastawionego na zysk - "Motywacji".
Jak głosi teoria, potrzeba zysku dostarcza ludziom/organizacjom motywacji do pracy nad nowymi pomysłami/produktami, które potem będą sprzedawać na rynku. Innymi słowy, założenie jest takie, że potrzeba przetrwania poprzez zysk jest jedyną motywacją, pozwalającą na osiąganie jakiegokolwiek postępu w społeczeństwie.
Zacznijmy od tego, że najbardziej wartościowy wkład w społeczeństwo prawie nigdy nie pochodził od korporacji szukających zysku. Nikola Tesla nie wymyślił prądnicy prądu przemiennego po chciał zarobić trochę gorsza. Louis Pasteur, Charles Darwin, Bracja Wright, Albert Einstein i Isaac Newton nie wnieśli swojego gigantycznego wkładu do społeczeństwa z powodów materialistycznych. Choć jest prawdą, że przydatne wynalazki pochodzą czasem z chęci osobistego zysku ich intencja nie ma nic wspólnego z problemami ludzkimi czy społecznymi. To myślenie o własnym przetrwaniu jest tam prawdziwą motywacją.
Chęć zysku niemal zawsze jest stawiana przed zagadnieniami czysto ludzkimi, a jeden rzut oka na powodujące raka konserwanty w żywności, planowane zużywanie się niemal wszystkiego co jest produkowane i przemysł farmaceutyczny liczący sobie po $300 za antybiotyk pozwala stwierdzić, że "Oparta na Zysku Motywacja" jest w istocie szkodliwa, gdyż prawdziwą motywacją nie jest by przysłużyć się społeczeństwu w sensowny sposób, ale by wyssać z niego jak się da tyle bogactwa ile się da. Zysk jest w istocie błędną motywacją. Problemy w naszym, opartym na zysku, społeczeństwie rozwiązuje się tylko wtedy, kiedy da się na tym zarobić.
Konsekwencje:
Psychologiczne i socjologiczne efekty stawiania zysku na pierwszym miejscu są zabójcze kiedy weźmie się pod uwagę zachowanie ludzi. W zasadzie cała struktura narzuconej kontroli została stworzona by radzić sobie z niekończącymi się problemami związanymi z potrzebą przetrwania poprzez zysk. Nazywa się ona Systemem Prawnym. Choć niezwiązane z systemem monetarnym przestępstwa, zwykle rodzące się z ego, zazdrości, emocjonalnej deprawacji czy innych kwestii psychologicznych są obecnie problemem, częstość ich występowania jest niczym, w porównaniu do przestępstw umotywowanych pozyskaniem pieniędzy lub własności. W zasadzie jeśli zdefiniujemy Przestępstwo jako Zepsucie, zaś Zepsucie jako "Moralne zboczenie, nieuczciwość", to zyskujemy zupełnie nową perspektywę. Gdy się przyjrzysz zobaczysz, że niemal każda strategia prowadząca do zysku jest zepsuta u podstaw. Jest jedynie, w określonym zakresie, w którym zachowany zostaje konsensus, przyjmowana za "normalną" przez uwarunkowaną kulturę.
Przykładowo, kiedy idziesz do spożywczego i kupujesz paczkę płatków w 9 na 10 przypadków zajmują one jedynie 60% powierzchni wewnątrz opakowania. Ta "strategia marketingowa", jak nazwałaby to firma produkująca płatki, jest w istocie po prostu wierutnym, marnotrawnym kłamstwem. Agencje marketingowe, wraz ze swoimi taktykami manipulacji są prawdopodobnie najbardziej jednymi z najbardziej zepsutych instytucji na tej planecie. Niestety, zostaliśmy uwarunkowani by nazywać to wszystko "promocją" lub "strategią". Więcej o społecznych wypaczeniach powodowanych przez reklamy w sekcji "Wypaczenie Wartości" tego rozdziału.
Teraz, dla ułatwienia dalszej dyskusji o mającym swój początek w systemie monetarnym zepsuciu, podzielimy te negatywne zachowania na trzy kategorie: Zwykłe Przestępstwo, Korporacyjne Przestępstwo i Rządowe Przestępstwo.
Zwykłe Przestępstwo, biorące się z pogoni za pieniędzmi, zaczyna się od najprostszej kradzieży, przez nielegalną sprzedaż czy oszustwo, po brutalny napad rabunkowy. Tym produktom ubocznym systemu monetarnego zwykle nie poświęca się odpowiedniej uwagi, gdyż większość zdaje się traktować tych "przestępców" jako rodzaj społecznej anomalii niż połączyć ich zachowanie z potrzebą przetrwania czy zabezpieczenia swojego bytu. Nieodłączny stres i inne tego rodzaju czynniki również są pomijane.
Badania "Merva-Fowles" przeprowadzone w latach '90-tych na Uniwersytecie Utah odkryły silne powiązania, między bezrobociem a przestępstwem. Badania przeprowadzono 30 głównych metropoliach świata, których łączna populacja przekraczała 80 milionów.
Ich wyniki pokazują, że jeden procent wzrostu bezrobocia dał:
6.7% wzrostu ilości morderstw
3.4% wzrostu ilości brutalnych napadów
2.4% wzrostu ilości kradzieży

W latach 1990-1992 przełożyło się to na:
1 459 dodatkowych morderstw
62 670 dodatkowych brutalnych napadów
223 500 dodatkowych kradzieży

Gdybyś pozbawił dobrze ułożoną osobę, o wysokich standardach moralnych wszystkiego, co posiada i wyrzucił ją w biednym mieście z jedną koszulą na plecach, to jest wysoce prawdopodobne, że ta osoba, chcąc przetrwać, zaczęłaby kłamać, oszukiwać i kraść. Nie ma nic dziwnego w tym, że najbiedniejsze dzielnice w Stanach Zjednoczonych przodują w statystykach przestępczości. Ktoś, kto urodził się w zdeprawowanym środowisku, z niewielką ilością zasobów, słabą edukacją i marnymi perspektywami na pracę będzie robił to, co musi żeby przetrwać. Chodzi o to, że to ekonomiczne zepsucie (niedobór) a nie tak zwane genetyczne "przestępcze skłonności" tworzą tego rodzaju negatywne zachowanie.
Przestępstwo Korporacyjne, niemal zawsze umotywowane wyłącznie chęcią zysku, może przybierać różne formy: Planowane zużywanie, manipulacja rynkiem, outsourcing, zmowy cenowe, praktyki monopolistyczne i wykorzystywanie pracowników to tylko niektóre warte odnotowania. Poczynając od firmy Enron, celowo wyłączającej Kalifornijskie elektrownie, celem podbicia cen swoich akcji, aż po korporację farmaceutyczną Bayer, świadomie wprowadzającą do obiegu leki zakażone HIV. Powinno być jasne dla większości ludzi, że Przestępstwa Korporacyjne zdarzają się ciągle i często są znacznie gorsze od Zwykłych Przestępstw, gdyż ich reperkusje dotykają zwykle olbrzymich grup ludzi.
Potrzeba zabezpieczenia swojej pozycji rynkowej w przypadku Przestępcy Korporacyjnego nie jest niczym innym, niż potrzeba przeżycia Zwykłego Przestępcy. Podczas gdy ten ostatni zwykle popełnia przestępstwa żeby utrzymać się przy życiu, ten pierwszy robi to, chcąc zabezpieczyć swoją pozycję, władzę, styl życia i bogactwo. Jest to oparte na strachu. Pojęcie "Chciwości", manifestujące się często poprzez ciągłą niepewność pochodzącą ze strachu przed utratą tego, co się posiada, służy za motywację dla większości przestępstw korporacyjnych. To jak uzależnienie od hazardu. Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Ta neuroza jest podtrzymywana i umacniana przez społeczne czynniki produkowane przez system monetarny. Istnieje bowiem niekończący się strumień nowych "luksusów" dostępnych wraz z powiększaniem się siły nabywczej danego człowieka (posiadłości, jachty, limuzyny, diamenty, ziemia etc.). Więcej na ten temat w rozdziale "Wypaczenie Wartości".
Przestępstwo Rządowe jest jednym z najbardziej skomplikowanych i trudnych rodzajów zachowań do przeanalizowania, ponieważ na pojmowanie rządu silny wpływ mają systemy wartości, jakie "klasa rządząca" utrzymuje w społeczeństwie za pośrednictwem mass mediów i tradycyjnego, polityczne szowinizmu. Innymi słowy, patrząc na horror rządów Hitlera wielu zdaje się zapominać, że ludność Niemiecka również popierała wartości antysemickie propagowane przez reżim za pomocą mediów. To samo można powiedzieć o Amerykańskiej inwazji na Irak. Była ona początkowo napędzana przez społeczne poparcie, bazujące na nienawiści i strachu przed tak zwanymi "Islamskimi terrorystami", a wywołane atakami z 11 września 2001. Biorąc to pod uwagę, odejdźmy od naszych tradycyjnych wartości lojalności i "patriotyzmu" i zobaczmy czym rząd, wewnątrz Ekonomii Monetarnej, faktycznie jest i co reprezentuje.

Zacznijmy od tego, że każdy w rządzie dostaje pensję, a wszelkie ich przedsięwzięcia muszą być finansowane. Te pieniądze pochodzą oczywiście z "Podatków" nakładanych na ludność, lub z pożyczek udzielanych przez banki, lub inne rządy. Podatki są generowane przez "handel" lub "dochód z handlu", podczas gdy pożyczki muszą zasadniczo zostać spłacone pieniędzmi pochodzącymi również z handlu, kolejnych pożyczek, lub kolejnych podatków.
Głównym zadaniem rządu jest ustalanie praw regulujących funkcjonowanie społeczeństwa. W idealnym układzie to dobro publiczne byłoby dla rządu na pierwszym miejscu. Niestety, historia pokazała, że nie jest, i rzadko kiedy bywało. Zamiast tego, rząd jaki znamy, jest w zasadzie korporacją "nadrzędną" wobec wszystkich innych, działających w gospodarce kraju. Oczywiście ma to sens biorąc po uwagę fakt, iż wartość kraju jest liczona zgodnie ze stanem jego gospodarki. To oznacza, że rząd jest "żywotnie zainteresowany" stanem gospodarki swojego kraju, a już w szczególności swojej własnej klasy społecznej - bogatej klasy wyższej. Zainteresowanie jakiejś osoby lub grupy osób tym, że może coś zyskać lub stracić zależnie od rządowych decyzji jest dwukierunkowe. Polityk może dostać monetarne "dotacje" od jakiejś firmy, której sprzyja w swoich działaniach, podczas gdy ta firma czerpie zyski z praw ustalonych zgodnie z jej interesami. Lobbing i Dotacje w Stanach idą w miliony dolarów dawane pod pretekstem dotowania na realizację programu partii.
Przykładów zmów korporacji z rządem jest wiele, począwszy od zatwierdzania nieprzetestowanych leków przez Amerykańskie FDA [lub podobne instytucje innych krajów - przypis tłumacza] aż po zniesienie - za sprawą lobby paliwowego - Kalifornijskiego zakazu emisji gazów cieplarnianych. Tym niemniej, największym wynikającym z systemu monetarnego przestępstwem rządów jest wypowiadanie Wojny w celu zapewnienia zysków korporacjom.
Słowami dwukrotnego odbiorcy Medalu Honoru, generała dywizji Smedley'a D. Butlera: "Wojna to przekręt. Zawsze nim była. Możliwe, że najstarszym, chyba najbardziej dochodowym, a już na pewno najbardziej paskudnym. To jedyny przekręt na skalę międzynarodową. Jedyny, w którym zyski liczone są w dolarach, a straty - w życiu. Przekręt można, moim zdaniem, najlepiej opisać jako coś, co nie jest tym, czym się większości ludzi wydaje. Jedynie niewielka grupa ludzi "wewnątrz" wie w czym rzecz. Zyskuje na nim niewielu, a wielu ponosi straty. Trzymając się z dala od wojny, niewielu dorabia się prawdziwych fortun...
W [Pierwszej] Wojnie Światowej jedynie garstka ludzi zyskała na konflikcie. Przynajmniej 21 000 nowych nowych milionerów i miliarderów pojawiło się w Stanach podczas Wojny Światowej... według raportu Kongresu dotyczącego zarobków korporacji i dochodów rządowych. Biorąc pod uwagę zyski 122 producentów konserw, 153 producentów bawełny, 299 wytwórców ubrań, 49 stalowni i 340 producentów węgla działających podczas wojny. Zyski poniżej 25% były wyjątkami. Przykładowo, kompanie węglowe zarabiały między 100 a 7856% na swoich akcjach w czasie wojny. Pakowacze z Chicago podwajali lub potrajali swoje zyski.
Nie zapominajmy też o bankowcach, którzy finansowali Wielką Wojnę. Jeśli ktokolwiek spijał śmietankę zysków, to były to właśnie banki. Będąc częściej spółkami cywilnymi niż korporacjami nie musiały się tłumaczyć swoim udziałowcom, a ich zyski były równie tajne, co wielkie. Nie wiem jak banki zarobiły swoje miliony i miliardy, ponieważ te sekrety nigdy nie wyszły na jaw - nawet przed komisją Senacką."
II Wojna Światowa, Wojna w Korei, Wietnam a teraz Irak i Afganistan nie stanowią wyjątku. Przyspieszona produkcja w przemyśle, kontrakty z wojskiem, kontrakty na odbudowę, pozyskiwanie (kradzież) źródeł energii i surowców, wysoko oprocentowane pożyczki wydawane po wojnie, przez Bank Światowy i prywatne banki, krajom w niej uczestniczącym, a nawet przemyt narkotyków przez CIA to tylko kilka z najbardziej dochodowych środków.
Motywacja dla wojny jest złożona z trzech części: 1) Zyski w przemyśle, maksymalnie zwiększane przez elitę, 2) Pozyskiwanie Surowców (kradzież), 3) Geopolityczne układy mające na celu ułatwienie dalszego powiększania zysków przemysłu oraz kradzieży surowców.
To jedna z najpoważniejszych chorób powodowanych przez potrzebę bogactwa i władzy. Rząd, mając pod ręką swój zespół morderców o wypranych mózgach, jest uwikłany w ostateczną formę ochrony swojego bytu kosztem innych i tak długo, jak długo wszystkie zasoby świata będą gromadzone dla ochrony interesów grupki ludzi, cykl wojen nigdy się nie zakończy.
Powyższa klasyfikacja "zepsucia" jest tylko generalizacją. Wiele niuansów codziennego ludzkiego życia również jest zatrutych przez mechanizmy dążenia do zysku. Nieuczciwość, przejawiająca się choćby w "sztuce negocjacji", gdzie dwoje ludzi biznesu konkuruje ze sobą mając na uwadze tylko swój własny interes, przy całkowitym braku szacunku dla drugiego. Czy choćby poprzez brak równowagi wbudowany w relacje pracownik-pracodawca, w których jeden próbuje zmaksymalizować ilość wykonywanej pracy, by zredukować ilość płatnych godzin pracy, podczas gdy drugi stara się zwiększać ilość spędzonego przy pracy czasu, celem zyskania większego przychodu.
Podsumowując, Nastawienie na Zysk powoduje powstanie mentalności "my kontra oni", ponieważ wewnątrz systemu monetarnego musi istnieć relacja kupujący-sprzedający, pracownik-pracodawca, klient-właściciel... mieć-nie mieć... W tej rzeczywistości każda ze stron musi starać się o wytworzenie warunków, które są dla niej najbardziej zyskowne, przez co nowe strategie są ciągle poszukiwane i rozgrywa się nieustanna walka. Wszyscy prowadzimy ze sobą na wzajem wojnę o przetrwanie. Ta batalia nie daje zbyt dobrych rezultatów w kwestii zrównoważonego rozwoju ludzkości, a chory, zanieczyszczony i spaczony świat, który widzisz dookoła siebie jest tego wynikiem.

Mechanizm Czwarty - Wypaczenie Wartości

Nasze Wierzenia i Wartości są kreowane przez kulturę. Choć istnieją określone genetyczne podstawy dla pewnych ludzkich cech i zachowań, to jednak wiedza, którą posiadamy i sposób w jaki postępujemy i myślimy, bazując na tej wiedzy, ma swoje podstawy w środowisku.
Biorąc to pod uwagę, system monetarny wymaga sposobu, w jaki firma mogłaby informować opinię publiczną o tym, co ma do sprzedania. Ta forma komunikacji, nosi nazwę "reklamy". Charakterystyczna dla reklamy jest "promocja", ona zaś jest formą komunikacji, która, mówiąc ogólnie, ma nastawić ludzi przychylnie do rzeczonego produktu. Innymi słowy, rolą reklamy jest zachęcić... lub w bardziej dosadnych słowach - wmanipulować ludzi w kupno określonego produktu. Ta manipulacja może przyjmować różne formy, ale jedną z najbardziej efektywnych jest manipulacja i/lub wykorzystanie "wartości" widowni - czyli tego, co widownia uważa za ważne.
Zanim przejdziemy dalej należy wspomnieć, że nie zawsze istniała tak masowa konsumpcja, którą widać obecnie w Stanach Zjednoczonych i innych krajach świata. Ameryka na przykład została początkowo zbudowana, do pewnego stopnia, na rodzaju "Protestanckiej etyki", gdzie zapobiegliwość i oszczędność były dominującymi wartościami. Tym niemniej, na początku XX wieku skoncentrowany wysiłek społeczności biznesowej wypaczył te wartości i stworzył nową armię impulsywnych, ciągle niezadowolonych, martwiących się o status społeczny konsumentów. Agencje reklamowe przerzuciły się z argumentów dotyczących utylitarnych na emocjonalne i zorientowane na status społeczny. W konsekwencji obecnie przeciętny Amerykanin kupuje dwukrotnie więcej, niż przed IIWŚ.
Teraz, jedną z najpotężniejszych metod manipulacji wartościami jest podłączenie czyjejś tożsamości pod określony ideał. Patriotyzm i Religia są tu klasycznymi przykładami, ponieważ dzięki indoktrynacji w bardzo młodym wieku, człowiek zwykle jest uwarunkowany, by czuć silne, osobiste przywiązanie do kraju lub religii, jednocześnie chcąc bezwarunkowo wspierać ich doktryny.
Innym przykładem jest "moda". Moda przybiera wiele różnych form, poczynając od noszonych przez ludzi ubrań aż po ideologie jakie głoszą. By zilustrować jak świetny przemysł reklamowy stał się w manipulowaniu ludzkimi wartościami przypomnijmy, że wielu ludzi można zobaczyć noszących różne produkty w taki sposób, by eksponować logo marki, widząc w tym jakiś rodzaj "ekspresji" czy podwyższenia statusu. Napis "Tommy Hilfiger" na koszulach, "Torby Prady" czy błyszczący zegarek Rolex to przykłady produktów, w przypadku których ich przydatność czy funkcja straciły znaczenie, gdyż liczy się to, co dany przedmiot "reprezentuje".
Smutne jest, że ci ludzie często nie zdają sobie sprawy, że są w istocie niczym innym, jak chodzącymi reklamówkami określonych firm.
"Status" i "ekspresja" istnieją w rzeczywistości tylko w "projekcjach wartości" w które uwarunkowana została dana osoba, a jeśli uda się odpowiednio dużą liczbę ludzi zmanipulować w określony sposób, pojawia się trend. On zaś ponownie wzmacnia urojenie, gdyż identyfikują się z nim całe grupy. Te trendy mogą być na tyle silne, że ci, którzy nie wpasowują się w nurt mogą zostać nazwani "odszczepieńcami" i mogą zostać odrzuceni.
Teraz, zapominając o "próżności", musimy również przeanalizować spaczone wartości stworzone przez różne mentalności i światopoglądy. Ta ciągła potrzeba zainteresowania samym sobą zwykle, niczym rak, rozprzestrzenia się na inne psychologiczne rejony, tworząc i wzmacniając takie neurozy jak "Chciwość", "Zazdrość" i "Ego".
Chciwość jest najpewniej główną, poza przetrwaniem, siłą zapewniającą ciągłość systemu monetarnego. Z powodu niechybnego podziału dostępności dóbr i usług (a co za tym idzie również standardów życia) zależnie od posiadanej siły nabywczej, ludzie bez końca chcą więcej bogactwa. Rezultatem jest kultura nie znająca pojęcia równowagi, umiaru i nie rozumiejąca co jest naprawdę ważne. Reklamy wykorzystują to podsuwając nam coraz to nowe wizje "możliwości", zwykle sprawiając, że ludzie kwestionują własną wartość ponieważ nie mają "tego co najlepsze z życia".
Zazdrość wydaje się być kultywowana od najmłodszych lat, nawet w szkole, kiedy nauczyciel chwali ucznia dostającego wysokie oceny, ganiąc tego, poradził sobie gorzej. W efekcie ten ostatni czuje zazdrość w stosunku do tego, kto otrzymał wyższą ocenę. Niezależnie od źródła zazdrości, klasyczną taktyką reklamową jest wykorzystanie tej neurozy pokazując człowiekowi coś, czego nie ma i sprawiając, by poczuł potrzebę posiadania tej rzeczy, aby czuć się "równym". To bardzo podobne do chciwości, z tą różnicą, że ludzie uczą się dzielić ludzi zależnie od ich stanu posiadania, tworząc społeczne napięcia i konflikty.
Ego jest zwykle definiowane jako "uczucie wyższości w stosunku do innych". To spaczenie przybiera zasadniczo jedną z dwóch form:
1) Ogólna wyższość bazująca na bogactwie lub pozycji w społecznej hierarchii
2) Arogancja wynikająca z kreatywnego wkładu danej osoby, wymaganie prestiżu, wdzięczności lub jakiejś innej "nagrody".

To ostatnie wielu ludziom wydaje się naturalne, jako że ludzie dzisiaj uwielbiają czerpać "uznanie" ze swoich dzieł i wynalazków. Ma to silne wsparcie w systemie monetarnym ponieważ w kwestii zysku, człowiek zostaje dosłownie "wynagrodzony" za swoje własne wynalazki i działania. To dodatkowo pogłębia skłonność ludzi do wymagania uznania za swoje dzieła, nawet, kiedy nie ma to nic wspólnego z pieniędzmi. Musi być jasne, że nikt nie "wynajduje" i nie tworzy niczego samemu. Każda idea i twórczość wynika z tego, co zostało wniesione przez poprzednie pokolenia, wpływów środowiska i/lub badań. Isaac Newton powiedział kiedyś: "Jeśli widzę dalej to tylko dlatego, że stoję na ramionach olbrzymów". Chodziło mu o to, że jego badania, a co za tym idzie również odkrycia, bazowały na pracy wielu naukowców, którzy żyli przed nim. Jego zasługi nie należą zatem wyłącznie do niego, ale do wszystkich naukowców, od których uczył się, i z którymi pracował.
Ten rodzaj Ego nie ma podstaw, kiedy człowiek rozumie, że WSZYSTKIE odkrycia i dzieła są tak naprawdę wynikiem następujących po sobie aktów współpracy, w ten czy inny sposób. Teraz, co do pierwszego z wyżej wymienionych rodzajów Ego ("Ogólna wyższość bazująca na...") jest to usposobienie będące wynikiem klasowych podziałów i, na pewnym poziomie, psychologiczny mechanizm mający sprawić, by człowiek czuł się lepszy od innych ludzi. Bogaczowi znacznie łatwiej zlekceważyć bezdomnego mijanego na ulicy poprzez stwierdzenie, że "to tylko leniwy włóczęga", niż zauważyć, iż jest on ofiarą kultury. Z innej strony, ślepy elityzm, w formie "klasowego rasizmu", prowadzi do lekceważenia tych, którzy posiadają mniejszą siłę nabywczą jako "gorszych" i "nieprzydatnych". Społeczna pozycja, edukacja i styl życia, na który stać tą elitę jest bowiem w dużej mierze niedostępny dla pozbawionych określonej mocy nabywczej, co tworzy podziały w obrębie całej kultury.
W ostatecznym rozrachunku, nasze wartości są oparte na tym, co działa i pozwala nam wieść lepsze, łatwiejsze życie. Jeśli żyjemy w systemie, który nagradza konkurencję, nieoświecony egoizm, korupcję, pychę i arogancję to te wartości będą się ciągle uwidaczniać w naszym społeczeństwie. Podczas gdy wiele osób powtarza, że trzeba być "uczciwym, skromnym i troszczyć się o innych", łatwo jest zauważyć, dlaczego te wartości nie przeważają. Po prostu system przetrwania w dzisiejszym społeczeństwie nie wspiera i nie umacnia ich.

Mechanizm Piąty - Manipulacje Fiskalne

Waluta używana w dzisiejszym świecie nazywana jest "pieniądzem fiducjarnym", co oznacza, że jej wartość pochodzi wyłącznie z dekretu rządowego. Innymi słowy, nie stoi za nią nic. No, może poza potem pracowników wymieniających swoje usługi za tą walutę. Wiele lat temu, większość walut na świecie było "wymiennych w złocie", co zapewniało pseudo-empiryczną podstawę dla wartości zapisanej na banknocie. Oczywiście to również było całkowicie umowne - wartość była zwyczajnie przerzucana na materiał zwany "złotem", który jednak sam z siebie nie ma żadnej nieodłącznej wartości. "Wartość" każdego materiału zależy od jego niedoboru (podaży) i zapotrzebowania (popytu), a te atrybuty są ciągle zmienne i niestabilne.
To tak zwane "równanie popytu i podaży" odnosi się bezpośrednio do Wartości Monetarnej. Wartość w systemie fiducjarnym pochodzi z tego, ile pieniędzy znajduje się w danym czasie w obiegu. Podobnie jak z surowcami naturalnymi, im więcej jest pieniędzy, tym mniej każda jednostka waluty jest warta. Kiedy spada ilość pieniędzy w obiegu, ich wartość rośnie. Te fenomeny, mówiąc ogólnie, zwą się odpowiednio "Inflacją" i "Deflacją". Najprościej rzecz ujmując, jeśli do gospodarki trafiają nowe pieniądze, nie mające odniesienia do obecnego zapotrzebowania na dobra i usługi, ceny zaczną rosnąć, ponieważ każda jednostka waluty staje się proporcjonalnie mniej warta. To się zwie "efektem inflacyjnym". Jeśli jednak pieniądze zostaną szybko wykorzystane do produkcji dóbr i usług, oraz istnieje zapotrzebowanie na te produkty, to mogą one trafić do gospodarki nie wywołując efektu inflacyjnego. Przykładowo, jeśli jest zapotrzebowanie na nowe mieszkania i rząd wpuści do obiegu dodatkowy miliard dolarów, a wszystkie te pieniądze zostaną zużyte na zbudowanie nowych domów, które ktoś potem kupi, efekt inflacyjny jest minimalny.
Zwiększanie podaży pieniądza w ekonomii jest nazywany Ekspansją Monetarną, zaś jej zmniejszanie Restrykcją Monetarną. Kiedy obie te siły działają razem mamy do czynienia ze zjawiskiem, zwanym "Cyklem Koniunkturalnym" (więcej o tym za chwilę). Ogólnie rzecz ujmując, okres Ekspansji to czas, w którym zwykle występuje tak zwany "Wzrost Gospodarczy", gdyż więcej pieniędzy jest wykorzystywanych i zwykle tworzonych jest więcej miejsc pracy. Z drugiej strony, okres Restrykcji jest zwykle nazywany Recesją lub Depresją - mniej pieniędzy jest używanych, a co za tym idzie ludzie tracą pracę, a firmy upadają.
Koncepcja "Wzrostu Gospodarczego" jest zwykle definiowana następująco: "okresowy wzrost ilości dóbr i usług produkowanych przez gospodarkę". System mierniczy PKB (Produkt Krajowy Brutto), który zasadniczo porównuje "przychód" z "wydatkami" gospodarki w danym okresie czasu, jest zwykle używany do mierzenia tego "Wzrostu Gospodarczego".
Teraz, zanim przejdziemy dalej, niech będzie jasne, że cały pomysł "Wzrostu Gospodarczego", wedle jego tradycyjnej interpretacji, jest nonsensem biorąc pod uwagę prawdziwy ludzki rozwój. Nie ma czegoś takiego, jak prawdziwy wzrost gospodarczy, ponieważ cały mechanizm jest niemal całkowicie oparty na ilości pieniędzy w systemie. Innymi słowy, jeśli ja sfałszuję 100 milionów dolarów, dam Ci je, a Ty za nie rozpoczniesz działalność gospodarczą (nie wiedząc, że są sfałszowane), kupisz i odrestaurujesz budynek, zatrudnisz pracowników i zaczniesz produkować coś, co ludzie będą kupować, to mogłoby to być uznane, za "ekspansję" ekonomii. Zainwestowałeś w coś realnego, zwiększyłeś zatrudnienie i wyprodukowałeś rzeczy, które ludzie kupują, zwiększając cyrkulację pieniędzy (cykl konsumpcyjny). Teraz, co by się stało, gdyby odkryto, że pieniądze, które początkowo miałeś były sfałszowane? Cały biznes zostałby zamknięty. To byłaby "restrykcja" gospodarki, ponieważ pieniądze znikają z obiegu. Twoi pracownicy zostaliby zwolnieni, budynek przejęty a produkcja zatrzymana.
Biorąc pod uwagę powyższy scenariusz, powinieneś zapytać: Co było prawdziwym wzrostem? Jeśli zwiększenie (ekspansja) ilości pieniędzy może wpłynąć na stworzenie miejsc pracy i zwiększenie produkcji, podczas gdy jej zmniejszenie (restrykcja) powoduje utratę pracy i zmniejszenie produkcji, to jaki był w tym sens?
Żeby to zrozumieć musimy zobaczyć, jak pieniądze są tworzone i regulowane przez rząd i/lub jego bank centralny. Jako przykładu użyjemy Stanów Zjednoczonych i ich banku centralnego - Federalnej Rezerwy.
Jak opisaliśmy powyżej, Cykl Koniunkturalny jest mechanizmem, który łączy się z wstrzykiwaniem i wyciąganiem pieniędzy z systemu. Ten wzorzec jest w dużej mierze kontrolowany przez Bank Centralny (Federalną Rezerwę w Stanach, lub NBP w Polsce) przy użyciu Stóp Procentowych. Stopa Procentowa to opłata pobierana od pożyczkobiorcy w zamian za możliwość skorzystania z określonych pieniędzy. Ta opłata jest obliczana procentowo w stosunku do pożyczonej kwoty. Ponieważ wszystkie pieniądze w gospodarce Stanów Zjednoczonych, oraz niemal każdej innej na świecie, są tworzone z długu za pomocą pożyczek, szybkość z jaką są one tworzone zależy od tego, ile ktoś jest w stanie zapłacić odsetek. Banki Komercyjne określają swoje oprocentowanie bazując na wartościach ustalonych przez Bank Centralny. Przykładowo, w Ameryce "podstawowa stopa procentowa" ("Prime Rate") określa najniższe oprocentowanie, jakie banki naliczają swoim najbardziej wiarygodnym klientom. Bazuje ona na wartości ustalonej przez Rezerwę Federalną. Zakres tej książki nie obejmuje opisu skomplikowanych, wypełnionych żargonem, metod działania systemu bankowego. Tym niemniej, ważne jest by zrozumieć, że Bank Centralny ma możliwość wpływania na oprocentowanie we wszystkich bankach komercyjnych. To przekłada się na władzę nad ilością pieniędzy, które zostają pożyczone, a co za tym idzie, na ilość pieniędzy w obiegu. Kiedy Fed obniża stopy procentowe, wtedy kredyty w bankach komercyjnych stają się tańsze. Kiedy je podwyższa, kredyty drożeją. Kiedy oprocentowanie jest niskie, więcej ludzi chce brać kredyty, używać pożyczonych pieniędzy i generować tak zwany "wzrost gospodarczy". Gdy oprocentowanie jest wysokie, mniej ludzi może pozwolić sobie na pożyczanie pieniędzy, mniej pieniędzy jest używanych, a wzrost gospodarczy zwalnia, lub zaczyna się cofać. To jest cały sens "Cyklu Koniunkturalnego" a Bank Centralny, kontrolując stopy procentowe, może do pewnego stopnia kierować ekspansją i restrykcją podaży pieniądza jak mu się podoba.
Dlaczego bank centralny musi to kontrolować?
By to zrozumieć, musisz pamiętać, że (1) wszystkie pieniądze są tworzone z długu (pożyczek) i (2) wzrost podaży pieniądza może prowadzić do inflacji.
Jeśli podaży pieniądza pozwolić ciągle rosnąć, to jest tylko kwestią czasu, zanim rynek nasyci się nadmiarem płynności, a wzrost gospodarczy zacznie się dławić. To doprowadzi do inflacji, zmniejszając wartość waluty i podnosząc ceny. Jednocześnie zalegający dług jest wprost proporcjonalny do podaży pieniądza, więc im większa ekspansja w gospodarce tym więcej długu jest tworzone. To sprawia, że systemowy kryzys jest nieunikniony, ponieważ pieniądze konieczne do zapłacenia już naliczonych odsetek zwyczajnie nie istnieją w gospodarce. Dlatego jest zawsze więcej długu niż istnieje pieniędzy. Kiedy dług przekroczy wartość, na którą osoba lub firma może sobie pozwolić, zaczynają się bankructwa (zwykle ciągnąć za sobą kolejne), ilość pożyczek spada a podaż pieniądza zaczyna maleć. Taki scenariusz, w którym dług przerasta ekspansję można nazwać "kryzysem finansowym".
Teraz, zanim przejdziemy dalej, musimy powiedzieć więcej o jako takim długu. Trzeba zrozumieć, że dług jest również bardzo aktywnym narzędziem kontroli społeczeństwa, choć nie w sposób, jaki większości ludzi przychodzi do głowy. W Systemie Monetarnym cała struktura oparta jest na udziale ludzi. Struktura jest hierarchiczna, dlatego ci na szczycie piramidy zawsze zyskują więcej, niż większość na jej spodzie. Co za tym idzie, utrzymywanie ludzi w motywacji, by posiadać pracę oraz w strachu przed jej utratą jest pozytywną konsekwencją dla tych na szczycie. Osoba, która "potrzebuje" pracy chętniej zgodzi się na niższą pensję, i będzie prawdopodobnie sprawiać mniej problemów. Jedną z najlepszych metod sprawienia, by ludzie pracowali i podporządkowywali się, jest wpakowanie ich w długi. Ktoś, mający długi będzie znacznie bardziej uległy wobec systemu niż ktoś, kto tych długów nie ma. O tym mechanizmie "Niewolnictwa poprzez Dług" rzadko się mówi, ponieważ większość nawet o nim nie myśli. Każdy dolar w obiegu musi teoretycznie zostać oddany do systemu bankowego, a żeby go oddać, zadłużone strony muszą go "zarobić", zwykle w formie "pensji" lub "zysku".
Ta kwestia łączy się z faktem, że zawsze jest więcej długu, niż pieniędzy w obiegu (w związku z oprocentowaniem), przez co wszelkie próby "wyjścia na zero" są w systemie całkowicie daremne. Dług może tylko rosnąć, zapewniając zniewolenie mas.

...o to dosadna odpowiedź!

Swoją wypowiedź zaczynasz od

Swoją wypowiedź zaczynasz od zdefiniowania ekonomi , słusznie zauważając że wspólczesną gospodarkę można nazwać monetarną. Następnie przypisujesz jej jednak rolę której nie pełni. Twierdzisz bowiem że różnice pomiędzy systemami społecznymi to wynik zastosowania takiej a nie innej teori ekonomicznej. W rzeczywistości ekonomia jako nauka wolna od wartościowania, określa jedynie najbardziej efektywny sposób gospodarowania. Systemy społeczne powstają natomiast jako rezultat przyjęcia zasad prawnych, określajacych sposób nabywania i dysponowania własnością. Prawo tworzy się w rozmaity sposób: kodyfikacja zwyczajów i tradycji -Common Law (kraje anglosaskie), legislatura pozytywna (np. Polska) ect. Na przyjęcie rozwiązań prawnych ma wpływ kultura i filozofia istniejace w obrebie danej cywilizacji. Cywilizacja europejska np odwołuje się do indywidualizmu, natomiast azjatycka do kolektywizmu (duze ougólnienie, na poziomie poszczególnych krajów może to różnie wyglądać). Podsumowując to prawo decyduje o rodzaju organizacji społecznej a nie ekonomia. Ta ostatnia pozwala jedynie na jej optymalizację
Stwierdzasz że systemem społecznym dominującym na swiecie jest obecnie kapitalizm idący w parze z wolnym rynkiem. Dodajesz jednak następnie że istnieje wiele interpretacji wolnego rynku powiązanych z różnymi teoriami ekonomicznymi (Monetaryzm Friedmana, Leseferyzm-Austriaków, Keynesizm, Szkoła Wyboru Publicznego-Buchanana). Szkoły te różnią się w swoich definicjach wolnego rynku, w swojej dalszej analizie nie przestrzegasz jednak tego rożróżnienia a przecież ma ono kluczowe znaczenie. Ustrój gospodarczy istniejacy obecnie nie jest bowiem wolnym rynkiem! Swoją krytykę (w sporej części słuszną zresztą) skierowałaś przeciwko tzw kapitalizmowi państwowo-korporacyjnemu. Polega on na przestępczej działalności rządów i grup interesu z nim kolaborujących skierowanej przeciwko społeczeństwu .
W tym miejscu zaznaczam że analizę Twojej wypowiedzi przeprowadzę z pozycji Szkoły Austriackiej, jedynie bowiem ona sformułowała w pełni wolnorynkową teorie ekonomiczną.
Pisząc o wartości dóbr i usług wymieniasz dwa czynniki wpływajace na jej wielkość: nakład pracy i rzadkość. W przypadku drugiej z nich masz racje, praca natomiast nie ma wpływu na wartość. Koncepcja ta była podstawą tzw. laborystycznej teorii wartości stworzonej przez Adama Smitha a przejętej od niego przez Marksa. Jej bezużyteczność najlepiej obrazuje fakt że nie była w stanie wytłumaczyć paradoksu diamentu i wody. Dokonała tego subiektywna teoria wartości Carla Mengera.
W ujęciu szkoły austriackiej cena stanowi wartość wymienną dobra, która nie jest jednak tożsama z wartością użytkową. Zgodnie z prawem malejącej użyteczności krańcowej kolejno konsumowane jednostki dobra przedstawiają coraz mniejszą wartość użytkową dla konsumenta. Zdaniem przedstawicieli szkoły austriackiej w warunkach wolnej konkurencji cena rynkowa (a więc wartość wymienna) dobra zostanie ustalona na poziomie wartości użytkowej ostatniej konsumowanej jednostki dobra. Jednak konsument czerpie użyteczność z każdej (a nie tylko z ostatniej) konsumowanej jednostki dobra, dlatego suma użyteczności jaką czerpie z konsumpcji wszystkich jednostek będzie znacząco większa od użyteczności ostatniej konsumowanej jednostki.
W warunkach obfitości wody łatwo zrozumieć, że suma czerpanej użyteczności z konsumpcji wielu jednostek wody jest znacząco wyższa od wartości użytkowej ostatniej konsumowanej jednostki wody. Jednocześnie w warunkach rzadkości diamentów wartość użytkowa pierwszej jednostki tego dobra będzie wyższa od krancowej użyteczności wody, ale jednocześnie niższa od sumy użyteczności czerpanej z konsumpcji wszystkich jednostek wody.
Dalej roztaczasz wizję gdzie: ,, ciągły technologiczny rozwój wraz z automatyzacją może teoretycznie stworzyć ekonomię, w której obfitość materiałów i środków produkcji będzie tak wysoka i wydajna, że większość ludzi nie będzie miała potrzeby czegokolwiek "kupować", nie mówiąc już o "pracy" w tradycyjnym sensie”. Jest to bardzo optymistyczne założenie, zyjemy przeciez w świecie o ograniczonych zasobach które ludzkość musi zużywać. Zaawanowane technologie które są konieczne do stworzenia idealnego świata wymagaja surowców i energii. Majac na uwadze że osiągnelismy już Peak Oil (maksymalne wydobycie ropy naftowej) a alternatywne źródła energii (której produkcja jest nibywale kosztowna, poczytaj sobie o współczynniku EROEI) nie zapewnią pokrycia zapotrzebowania na nawet połowe potrzebnej nam energii (zwłaszcza do celów transportowych), ta wizja staje się wrecz nie realna. Oczywiście masz rację że wprowadzanie nowych technologi niesie ze sobą zmiany. Gdy powstały pierwsze przędzarki rzemieślnicy angielscy próbowali je zniszczyć (kilkakrotnie im się udawało) argumentujac że pozbawiaja ich pracy. Okazało się jednak że maszyny potrzebuja obsługi i konserwacji co spowodowało jedynie potrzebe przekwalifikowania się ludzi, zdobycia nowych umiejetności. Jednocześnie ceny tkanin spadły co było skutkiem większej produkcji. Zyskało całe społeczeństwo. Wprowadznie komputerów stworzyło potrzebę zatrudienia wysoce opłacanych, pracujących w komfortowych warunkach informatyków których jest ciągle za mało w stosunku do potrzeb rynku! Mam na myśli oczywiście fachowców a nie rozkapryszonych dzieciaków którzy 5 lub wiecej lat wałkonili się na studiach żeby przedłużyc sobie beztroskie dzieciństwo.
Cykliczna Konsumpcja
Cykliczna konsumpcja nie może się zatrzymać bowiem każde wyprodukowane dobro musi się zepsuć, taka jest natura rzeczy po prostu! Materiały posiadają swoją zywotność i ulegaja tzw zmeczeniu. Kazdy przedsiebiorca opracowuje własna strategię produkcji. Jedni decyduja się na tanie artykuły o nizszej jakości bowiem na nie własnie zgłaszaja zapotrzebowanie konsumenci inni z kolei wybieraja droższe o lepszej jakości. Jeśli chodzi o odpady to istnieje cała gałąź gospodarki zjmujaca sie recyklingiem. Wielu ludzi zrobiło na przysłowiowych smieciach fortuny! Jezeli lezy Ci to nie wystarcza zacznij działać, pisz listy do producentów, organizuj akcje publiczne mające na celu wywarcie presji itp. Jest też duga strona medalu; objęcie przez państwa wyłączności nad zasobami surowców. Rzekomo jest to robione dla dobra obywateli, w rzeczywistości jak każdy kolektywny zarządca państwo nie potrafi należycie gospodarować zasobami. Co wiecej koncesje na eksploatacje są przyznawane często miedzynarodowym koncernom (zwłaszcza w krajach trzeciego swiata) w zamian za łapówki. Skutkuje to gospodarka rabunkową i brakiem posznowania dla zasobów, co niesie ze soba opłakane skutki dla środowiska w połaczeniu z transferem zysków do korporacji. Można to łatwo zmienić ustalając własność prywatną (zawierają się w niej wszystkie komuny, dobrowolne zrzeszenia, spóldzielnie a nie jedynie firmy).
Obfitość Niedoboru
W świecie jasno zdefiniowanych praw własności zatruwanie środowiska zostało by zredukowane. Firmy obecnie korzystają z uprzywilejowanej pozycji i braku odpowiedzialności jaki zapewnia im kolaboracja z państwem. Wolna konkurecja w połaczeniu z własnoscią prywatną jest najlepsza droga do zmniejsznia niedoborów.
Priorytetem jest Zysk
,,Myślenie o własnym przetrwaniu jest tam prawdziwą motywacją” pełna zgoda. Zyjemy w świecie niepewności, dlatego od zawsze inteligentni przedstawiciele homo sapiens starali się zabezpieczyć. Gromadziliśmy zapasy-najpierw żywności lub innych przedmiotów, potem w miare rozwoju cywilizacji i pojawienia się pieniędzy to one stały się głównym sposobem na oszczędzanie nadwyżek. W ten sposób staramy się zminimalizować niepewność jaką niesie jutro i zapewnić sobie poczucie bezpieczeństwa które jest niezbędne dla rozwoju człowieka. Z natury każdy z nas ma przyrodzone cechy które sprawiaja że nadajemy się lepiej do wykonywania jednych czynności a innych mniej. Do tego dochodzi doswiadczenie związane z wykonywaniem powtarzalnych czynności co powiększa jeszcze nasza przewage nad innymi ludzmi. Proces ten nazywa się specjalizacją. Im więkza specjalizacja w społeczeństwie tym więcej obszarów ludzkiej działalności zostaje efektywniej zagospodarowane. Prowadzi to z kolei do wyodrębnienia dalszych specjalności i tak koło się zamyka. Myslenie o własnym interesie sprawia że doskonalimy swoje umiejetności (wymieniamy je lub owoce naszych zdolności na rynku) co paradoksalnie prowadzi również do wzrostu dobrobytu całego społeczeństwa! Dalej piszesz że ,, Oparta na Zysku Motywacja jest w istocie szkodliwa, gdyż prawdziwą motywacją nie jest by przysłużyć się społeczeństwu w sensowny sposób, ale by wyssać z niego jak się da tyle bogactwa ile się da” widzę tutaj stanowisko odwrotne o 180 stopni. Brak konsekwencji ale także arbitralne ustalanie wartości którymi powinien kierować się człowiek.
Wypaczenie Wartości
Ludzie z pewnymi wyjątkami (np: asceza z pobudek religijnych) pragna dóbr materialnych! Kazdy subiektywnie określa co jest mu potrzebne, sa milionerzy żyjący skromnie jak i biedacy zadłuzający się ponad stan. Jeśli uważasz że ludzie daja się manipulować reklamami to znaczy że traktujesz ich jak małe dzieci które nie maja pojęcia ze skutków swoich działań! Nawet najlepsza kampania nie zapewni sukcesu produktowi lub usłudze których rzeczywista jakość rózni się od tej przedstawionej w reklamie! Obwinanie ekonomi rynkowej jest niedożeczne-to tak jakbyś oskarżała producenta noży kuchennych o to że Kowalski uzył ich do zabicia swojej żony. Pisałem już że ekonomia jest neutralnym narzędziem. Jeśli zbytni konsumpcjonizm ci przeszkadza zacznij przekonywać ludzi do zmiany zachowań.
Manipulacje Fiskalne
W tym rozdziale jestes najbliżej prawdy. Kilka uwag: złoto ma wewnętrzną wartość-tym się różni waluta towarowa od pieniądza fiducjarnego. Ten ostatni jest jak napisałaś nażucany dekretem rządowym, opiera się na zaufaniu (ewentualnie możesz nim rozpalić w kominku). Waluty towarowe np. złoto czy srebro posiadają wartość pozamonetarna i tak pierwotnie było uzywane, srodkiem wymiany pośredniej (pieniądzem), stały się ze względu na swoje cechy fizyczne. Proces ten nazywa się teorematem regresji a opisał go (nie stworzył!, gdyż był to spontanivzny proces rynkowy) L. Mises. Deflacja i inflacja sa neutralne bowiem każda ilość pieniędzy może równie dobrze pełnić swoje funkcje środka wymiany. Chodzi ,,jedynie” o to że obecnie państwo i system bankowy mogą zwiekszać ilość pieniędzy w obiegu i uzyskiwać zysk ze względu na fakt że nowe pieniądze nie rozchodza się równomiernie do wszystkich podmiotów rykowych. Ten kto pierwszy wydaje nowe pieniadze zyskuje bowiem ceny produktów wzrastaja powoli, tracą osoby do których te pieniądze trafiaja na końcu. Do mechanizmu cyklu koniunkturalnego przedstawionego przez Ciebie dodałbym jedynie że wine za niego ponosi także fakt iż banki nie sa zoobowiązane do utrzymywania pełnego pokrycia zdeponowanych u nich depozytów. Nazywa się to systemem rezerwy cząstkowej i odnosi się zarówno do wkładów terminowych-lokat jak i środków a-vista czyli płatnych na żadanie w kazdej chwili. Aby wyeliminować zjawisko cyklu koniunkturalnego i niewolniczego długu wystarczy zlikwidować banki centralne, wprowadzić pełną rezerwe bankową i mozliwość produkcji prywatnych walut.

Wszystko ok

Wybacz, lecz to nie jest polemika na forum tudzież w komentarzach do artykułu. Sporo treści które napisałeś moim zdaniem nie zgadzają się z rzeczywistością, lecz tutaj już mi się nie chce o tym pisać, jako że jest to zbyt mało produktywne i efektywne. Wolę własny czas przeznaczyć na szerzenie treści do większej ilości osób. Więc wybacz... ; )

Wow, jest co poczytać. W

Wow, jest co poczytać. W sporej części zagadnień masz rację, w innych będę polemizował ale dopiero jutro :) Dodam jeszcze że wpływ technologii na gospodarkę to jedno z 2 największych wyzwań dla współczesnej ekonomi.

Libertarianizm, o czym autor

Libertarianizm, o czym autor nie napisał, pozwala na spontaniczne organizowanie się społeczeństwa. Jest swoistą platformą startową. W myśl tej koncepcji mogą pokojowo istnieć obok siebie zarówno społeczności komunistyczne, socjalistyczne, kapitalistyczne ect. To czy będą utrzymywać ze sobą kontakt bądź pozostawać w izolacji zależy tylko od ich członków. Wszystkie interakcje międzyludzkie w libertarianizmie są dobrowolne. Czy anarchiści siłą chcieli by nawracać libertarian na jedynie słuszny anarchizm? Jeśli tak to co z zasadą samorządności o której autor wspominał tyle razy?

Jeśli autor twierdzi że własność prywatna jest kradzieżą to czy w związku z tym posiadanie czegokolwiek np: ubrań osobistych, narzędzi pracy itp będzie możliwe? Jeśli odpowiedź jest twierdząca to w jaki sposób będzie można wejść w ich posiadanie? Czy wymiana handlowa będzie w społeczeństwie anarchistycznym dopuszczalna? W jakiejkolwiek postaci, monetarnej lub barterowej.

libertarianizm wcale na to

libertarianizm wcale na to nie pozwala skoro jest formą kapitalizmu. Kapitalizm o czym autor napisał, to przede wszystkim władza posiadaczy kapitału na tymi którzy go nie mają, a po drugie wyzysk możliwy dzięki tej władzy. Nie ma tu żadnej dobrowolności o czym autor również napisał. Pisanie że te "umowy o wyzysk" są dobrowolne jak nad pracownikami wisi w najlepszym razie groźba bezrobocia i bezdomności (i odebrania dzieci jeśli je mają) a w najgorszym śmierci z głodu razem z całą rodziną to tak samo jak pisanie że w obozach koncentracyjnych królowała wolność bo każdy mógł w każdej chwili popełnić samobójstwo więc miał "wolny wybór". To nie jest żaden wolny wybór i w kapitalizmie nigdy nie bedzie wolności.

W odpowiedzi na drugie pytanie - są różne pomysły na anarchistyczną gospodarkę od rynkowej wymiany handlowej (proudhoniści/anarchoindywidualiści) przez anarchokolektywizm po anarchokomunizm. Podstawowa rzecz to zniesienie pracy najemnej a nie kwestia własności jako takiej, a tam gdzie chodzi o własnośc to jest to własność środków produkcji a nie własność osobista (jak ubrania itp)

Wymiana w sensie ogólnym oczywiscie musi istnieć we wszystkich dzisiejszych gospodarkach, natomiast handel barterowy byłby moim zdaniem chyba dopuszczalny we wszystkich wersjach anarchizmu poza anarchokomunizmem (bo w założeniu jest to system bezpieniężny i bez handlu jako takiego, podobnie jak ten projekt Wenus o którym są powyzsze komentarze :) W systemie mieszanym tzn tam gdzie byłby anarchokolektywizm, anarchokomuznim i anarchoindywidualizm prawdopodobnie wymiana handlowa przy pomocy pieniędzy albo barterowa tak czy inaczej musiałaby istnieć

Wydaje mi się ze kompletnie

Wydaje mi się ze kompletnie nie wiesz czym jest anarchokapitalizm, świadczy o tym chociażby porównanie do obozu koncentracyjnego. Przede wszystkim zakłada on że każdy ma prawo do dobrowolnego zrzeszania się na warunkach które zaakceptuje. Po upadku państw jedni ludzie zdecydują się oprzeć swoją społeczność o wolny rynek, inni z kolei o wspólna własność narzędzi produkcji ect. Akces jak i secesja do określonej społeczności musi być dobrowolny. Jeśli ktoś nie będzie zadowolony z życia w społeczności kapitalistycznej przenosi się dajmy na to do komunistów (aby uniknąć rzekomego wyzysku lub bezdomności). Zgodnie z aksjomatem o nieagresji libertarianie nie uznają inicjowania przemocy, jedynie obronę swojej osoby lub własności.

O ile więc ze strony libertarian nikomu nie grozi widmo przemocy w jakiejkolwiek postaci to czy libertarianie mogą oczekiwać tego samego ze strony anarchistów? Czy pokojowe współistnienie obok siebie społeczności anarchistów i libertarian jest możliwe czy też możemy oczekiwać z waszej strony akcji zaczepnych mających na celu np wyzwolenie dobrowolnie zatrudnionych pracowników najemnych z sideł wyzysku?

Wydaje mi się że wiem :) -

Wydaje mi się że wiem :) - jest formą kapitalizmu, zgadza się? A wiec dotyczy go wszystko co napisałem podobnie jak każdej innej formy kapitalizmu.

Analogii z obozem w ogóle nie zrozumialeś, więc powtórzę. Chodzi o to, że w kapitalizmie praca nie odbywa się wcale na drodze "wolnej umowy" tylko przymusu. Pracownicy znajdują się w przymusowej sytuacji i dlatego zgadzają się na wyzysk (bo inaczej w najgorszym przypadku umrą). System w ktorym takiego przymusu by nie było, nie byłby kapitalizmem bo nikt normalny by nie pracował na zysk kapitalistów gdyby nie był do tego zmuszony sytuacją.

Możesz to zobaczyć jak popatrzysz na historię, tak było w Anglii (gdzie przemocą zmuszano ludzi do pracy najemnej kiedy jeszcze nie byli przymuszeni samą sytuacją) i tak powstawały Stany Zjednoczone, imigranci przyjeżdzali na wschodnie wybrzeże tam krótko pracowali, praca najemna oczywiście im się nie podobała a nie musieli pracować, bo mogli dostać ziemię za grosze więc kończyli pracować dla kapitalistów i jechali na zachód żeby tam zostawać farmerami - tak kolonizowano Am. Północną. Kiedy tania ziemia się skończyła pracownicy byli już zmuszeni do pracy najemnej, nie mieli wyboru ( i dopiero od tego momentu można tam mówić o kapitalizmie)

Jeśli chodzi o "upadek państw", to ty z kolei w ogóle nie rozumiesz tego co mówią anarchiści. Punktem wyjścia nie jest żaden upadek państw, tylko zniesienie kapitalizmu, jako niesprawiedliwego systemu który obecnie panuje i chodzi o to, co ma powstać zamiast niego (my mówimy że nie moze to być system oparty na państwie).

Twoje pytanie ze społecznościami w kontekście tego co napisałem wygląda już inaczej bo o czym my tu rozmawiamy? Ty tak naprawdę pytasz się, czy w systemie anarchistycznym należy pozwolić na to, żeby po pierwsze istniała grupa ludzi uprzywilejowanych (tzn mających kapitał) i CELOWO wytworzyć taką sytuację w tych "społecznościach libertariańskich" żeby ludzie byli zmuszeni pracować dla zysku innych, żeby nie mieli wyboru. To jest niemożliwe bo anarchizm ma być wolnościowym systemem, bez podziału na uprzywilejowanych i nieuprzywilejowanych, rządzących i rządzonych

System o jakim piszesz jest

System o jakim piszesz jest bardziej represyjny niż obecne demokracje! to zamordyzm w czystej postaci. Stosowanie siły w celu narzucenia swoich jedynie słusznych poglądów. Tekst ,,nikt normalny by nie pracował na zysk kapitalistów" jest tak absurdalny że aż śmieszny. Zapytaj pierwszego z brzegu pracownika najemnego, dlaczego woli pewna wypłatę każdego 15 miesiąca niż pracę na własny rachunek :)

nie muszę się pytać, w takiej

nie muszę się pytać, w takiej sytuacji jak obecnie, w kapitalizmie też wolę, tak ten system jest skonstruowany :) Chociaż wypłaty nie są pewne ale skąd ty masz o tym wiedzieć, jak nie pracowałeś nigdy to mozesz sobie poczytać jakie sa dane dotyczące spóźniania się z wypłatami
Wiekszość ludzi w ogóle nie uświadamia sobie że można wszystko zorganizowac inaczej, ale możesz się popytać pracowników czy woleliby pracować dla kogoś czy pracować w samorządnym systemie gdyby był możliwy (z powodu propagandy pewnie powiedzą że nie wierzą że to jest możliwe) zapytaj się czy woleliby pewne wynagrodzenie w samorządnym zakładzie pracy w którym maja cos do powiedzania czy pewną wypłatę w pracy dla szefa w której nie mają nic do powiedzenia :)

A co do reszty szkoda komentować bo to zwyczajowe bzdury zwolenników kapitalizmu dla ktorych ograniczanie możliwości wyzysku dla kilkunastu procent ludzi (kapitalistów) jest bardziej represyjne niż totalitaryzm wobec 80% (pracowników). Nie interesują mnie takie 'argumenty" możesz je sobie spokojnie darować

Co do demokracji jest ona pewnym ograniczeniem kapitalizmu, a w walczeniu o o nią anarchiści też brali udział, musiałbyś znać historię anarchizmu i hostorię powszechną :) (chociaż elity rządzące przystosowują sie zawsze do sytuacji dlatego ta demokracja jest połowiczna i państwowa prawdziwej w kapitalizmie z definicji nigdy nie będzie) natomiast libertarianizm to byłaby czysta dyktatura kapitalistów bez nawet namiastki demokracji jaka jest obecnie. Stąd wynika ten straszny "zamordyzm" anarchistów polegający na tym, że nie chcemy pozwolić na dyktaturę :D

W mojej 5 letniej historii

W mojej 5 letniej historii zawodowej ani razu nie zdarzyło się aby pracodawca nie wypłacił wynagrodzenia na czas. Cóż, miejsce pracy trzeba wybierać rozważnie. Twierdzenie że pracownicy nie maja nic do powiedzenia, świadczy o tym że nigdy nie miałeś okazji pracować w firmie gdzie jej funkcjonowanie oparte jest o nowoczesne metody zarządzania. Obecnie trend idzie w tym kierunku że stawia się na coraz większe zaangażowanie pracowników. Inicjatywa, pomysły ect. są nie tylko realizowane ale i nagradzane!

Te jak je nazywasz ,,zwyczajowe bzdury zwolenników kapitalizmu" to prawo do wolnego wyboru ustroju społecznego! Przecież w libertarianizmie nikt nie zmuszałby nikogo do pracy najemnej, w każdej chwili ludzie mogli by się przenieść do komunistów. Ale z tego co piszesz wynika jasno, że tych którzy dobrowolnie (wiem że dla Ciebie to nie realne ale załóżmy że tacy ,,cudem" by się znaleźli) zdecydowali by się pozostać w społeczności kapitalistycznej spacyfikowalibyście i siłą nawrócili na komunizm!

Swoja droga popadacie w sprzeczność akceptując osobistą własność prywatna czy nawet małe warsztaty rzemieślnicze a nie uznając prawa do środków produkcji.

Czy ty w ogóle sam wierzysz w

Czy ty w ogóle sam wierzysz w to co piszesz??
bardzo wielu ludzi nie dostaje wypłaty na czas (co faktycznie jest kradzieżą nawet według kapitalistycznych standardów i tak powinno być traktowane, ale nie jest i to hipokryzja), nikt tak naprawdę nie wie czy dostanie wypłatę, albo czy nie zostanie zwolniony - tak wygląda to twoje "pewne wynagrodzenie". W kapitalizmie jest to bardzo niepewne, a jak masz nakarmić dzieci to nie zastanawiasz sie "rozważnie nad miejscem pracy" tylko bierzesz co jest, tak samo z jakimiś nowoczesnymi metodami zarządzania. Już nie wypisuj tych głupot, bo to czyta się jakbyś wkleił tu jakąś ulotkę reklamową a nie opisywał rzeczywistość. Nawet prawa do informacji odmawia się pracownikom, żeby ludzie mogli jakoś planować na przyszłość, o takich rzeczach jak wpływ na decyzje już nie mówiąc. Pracownicy mają nic nie wiedzieć wtedy łatwiej się nimi rządzi - to są "nowoczesne metody zarządzania". a jak jeszcze słyszy się o inwiligacji to można powiedzieć że są to metody totalitarne, a nie tylko autorytarne jak wcześniej.

Jeśli chodzi o wybór systemu społecznego - nie jest to żadne prawo do wyboru systemu społecznego tylko domagasz się prawa do narzucania jakiejs mniejszości prawa do wyzysku innych ludzi. Co jest oczywiste, rozmawiamy tu o sytuacji kiedy większość ludzi chce anarchizmu i nie chce pracy najemnej (no bo inaczej żadnego anarchizmu nie bedzie wiec dyskusja robi się bezprzedmiotowa). I w takiej sytuacji jakaś mała grupa ludzi ma zachowac przywileje i władzę nad innymi żeby mogli czerpać zyski z ich pracy. Anarchisci są przeciwnikami władzy tak samo jak wyzysku - nie słyszaleś o tym? Jesteśmy wolnościowcami dlatego nie zgadzamy się na władzę.

Mozna to porównać do obecnego systemu, gdzie niewolnictwo jest zakazane. Czy zakaz niewolnictwa to wolnościowe rozwiązanie czy "zamordyzm" bo przemocą powstrzymujeś kogos przed czymś? Ale oczywiście to jest wolnościowe rozwiązanie i bez sensu jest się zastanawiać "a co jak ktoś chce dobrowolnie zostać niewolnikiem i dołączyć do społeczności posiadaczy niewolników jako niewolnik" tak samo jak uważam że zastanawianie się nad hipotetycznymi enklawami libertarian jest praktycznie bez sensu ;) nawet ty prawdopodobnie wybrał byś pracę bez szefa niż z szefem nad głową, gdybyś mógł, skoro jestes pracownikiem. Naprawde wolisz jak ktoś wydaje ci rozkazy niż ustalać razem z innymi co macie robic w pracy? Jeśli tak, to jest coś z tobą nie w porządku. Oczywiście są ludzie którzy czuja się niepewnie jak musza podejmowac wspólnie decyzje (np boją się wypowiadać swoje zdanie), ale tego można się nauczyć jak pokazują zakłady przejmowane pzrez pracowników (np niedawno w Argentynie) to tylko kwestia czasu

Kiedys ludzie naprawdę wierzyli że niewolnictwo jest uzasadnione, tak jak dziś wierzą że uzasadniona jest praca najemna. mam nadzieję ze to się zmieni pomimo wszechobecnej propagandy. W starożytności nawet argumenty były podobne i widziano związek miedzy niewolnictwem a pracą najemną

My uznajemy prawo do środków produkcji - dla tych którzy je stworzyli i którzy się nimi posługują czyli pracowników (czasami nawet może istnieć indywidualne posiadanie tak jak w przypadku rzemieslników, rolnictwa, czy dzisiaj może branży IT, bo programiści są w stanie jednoosobowo pracować i innej tego typu pracy, nie jest to może idealne ale jest dopuszczalne w anarchizmie, nie ma tu żadnej sprzeczności, byle nie było wyzysku i władzy) Natomiast zwolennicy kapitalizmu tak naprawdę odmawiają tego prawa. I to jest sprzeczność - przeciez to nie kapitaliści tworzą kapitał tylko pracownicy, ale kapitaliści go sobie przywłaszczają i to przemocą. (także Eh już o tym napisał) Obecnie służy do tego cały aparat państwowy.

W sumie libertarianizm oznaczałby odbudowę państwa i chcesz żeby anarchiści w anarchizmie gdyby już zaistniał pozwalali na odbudowywanie państwa, do tego cała ta rozmowa się sprowadza.

Ps ja nie powiedziałbym że jestem anarchokomunistą

Oczywiście że wierzę! :) do

Oczywiście że wierzę! :) do tego stopnia ze otwieram własną firmę. Nie mogłem oprzeć się pokusie posiadania własnych niewolników (a zwłaszcza niewolnic!) i ich ciągłego wykorzystywania! Ale do rzeczy, to że trafiają się nie uczciwi przedsiębiorcy nie oznacza że wszyscy zachowują się w taki sposób. Wśród pracowników najemnych także są złodzieje, oszuści itp, zaryzykowałbym nawet tezę że w tej grupie jest ich nawet więcej niż wśród biznesmenów. Oszustwo w każdej formie zasługuje na napiętnowanie. Co do wypowiedzi ,,jak masz nakarmić dzieci to nie zastanawiasz się rozważnie nad miejscem pracy tylko bierzesz co jest" to może by tak najpierw zadbać o odpowiedni poziom materialny a potem myśleć o dzieciach a nie odwrotnie? Co do metod zarządzania to zapewne nie słyszeliście o np: Total Quality Management? krótka informacja za wiki: Total Quality Management-podejście do zarządzania organizacją, w którym każdy aspekt działalności jest realizowany z uwzględnieniem spojrzenia projakościowego. Uczestniczą w nim wszyscy pracownicy poprzez pracę zespołową, zaangażowanie, samokontrolę i stałe podnoszenie kwalifikacji. Celem jest osiągnięcie długotrwałego sukcesu, którego źródłem są zadowolenie klienta oraz korzyści dla organizacji i jej członków oraz dla społeczeństwa. Fakt, niewiele firm je stosuje, może kilka procent ale te które się na nie decydują odnoszą spektakularny sukces!

Piszesz ,,bez sensu jest się zastanawiać a co jak ktoś chce dobrowolnie zostać niewolnikiem i dołączyć do społeczności posiadaczy niewolników jako niewolnik" żeby było jasne każdy człowiek może dobrowolnie oddać się w niewolę! Posiadamy przecież wolna wolę, nie widzę przeszkód żeby podpisać kontrakt roczny na bycie niewolnikiem, na zasadach które akceptują obie strony. Oczywiście wolna wola pozwala na zerwanie tej zależności w każdej chwili, za odpowiednim odszkodowaniem. Oczywiście z punktu widzenia ekonomi niewolnictwo jest mniej efektywne niz wolny rynek więc nie cieszyłoby się to moim zdaniem zbyt wielkim powodzeniem.

Dalej ,,uważam że zastanawianie się nad hipotetycznymi enklawami libertarian jest praktycznie bez sensu" ale właśnie o to chodzi żeby zastanowić się jak mogłyby się ułożyć stosunki pomiędzy wspólnotami! Chodziło mi o odpowiedź czy anarchiści byliby w stanie zaakceptować taką społeczność gdyby wszyscy jej uczestnicy dobrowolnie się zgodzili na przynależność do niej. Poza tym do tej pory nie otrzymałem odpowiedzi na pytanie jak kolektyw podejmowałby decyzje na temat tego jak zagospodarować zasoby? Jeśli komunistyczni anarchiści twierdzą że wszystkie zasoby są własnością całej ludzkości jak uzyskiwalibyście jednomyślność co do ich przeznaczenia? Konkretny przypadek, grupa anarchistów chce uprawiać ziemię aby hodować warzywa a inna na tej samej działce chce budować domy. Która opcja zwycięży i dlaczego?

,,W sumie libertarianizm oznaczałby odbudowę państwa" a to ciekawe! wiesz coś o czym niewiedza nawet libertarianie! :) Musze o tym porozmawiać z kolegami, to straszne! Libertarianizm zapewne został stworzony przez wielki biznes w porozumieniu z państwem aby dokonać pozornej rewolucji i w nowym świecie funkcjonować po staremu pod nowym szyldem! :)

Teraz to już tym bardziej nie

Teraz to już tym bardziej nie wiem czy w to wierzysz czy nie i nie mam więcej pytań, bo wyszło szydło z worka skoro się przyznajesz że zostajesz kapitalistą - to leży to w twoim interesie, żadne racjonalne argumenty raczej nie mają szans trafić do ciebie, nawet jesli się pominie ten twój bełkot rodem z folderów reklamowych :) Trzeba było się przyznać od razu Tak jak mówiłem dyskusja jest bezcelowa tak samo jak dyskusja z zawodowymi politykami o tym czy państwo powinno istnieć, zaden tego nigdy nie przyzna nawet jeśli wie o tym, że nie musi i zawsze bedzie kłamał. Mogę sobie rozmawiać z innymi pracownikami o tym a nie z tobą (nawet jak któryś jest libertarianinem) Nic co anarchiści mówią i piszą nie jest skierowane do takich jak ty, tak jak nie nie jest skierowane do polityków ;)

ps 1 jasne, że wiem o wielu rzeczach o jakich nie wiedzą libertarianie, mógłbym wymienić mnóstwo takich rzeczy:) libertarianizm to jedna z najbardziej ignoranckich ideologii jakie istnieją
ps2 libertarianizm rzeczywiscie został stworzony przez biznes, chociaz niekoniecznie wielki, raczej kapitalistów-nieudaczników. Wielki biznes dobrze wie, że gdyby ktoś wprowadził siła libertarianizm to ludzie zbuntowaliby się natychmiast i byłaby rewolucja, jedyne dzięki czemu mogą się utrzymać przy władzy to ustępstwa wobec pracowników,

Wstawka o tym że zostaje

Wstawka o tym że zostaje krwiożerczym kapitalistą była celowa (abstrahując od tego że to prawda), chciałem przekonać się czy w swojej wypowiedzi skupisz się na ataku ad personam czy merytorycznej odpowiedzi na zadane pytania. Okazuje się (czego zresztą się spodziewałem) że wybrałeś to pierwsze. Potwierdza to moje przypuszczenia że anarchiści nie mają opracowanej, spójnej ideologi. Wierzycie sobie w coś tam-Nowy Wspaniały Świat-nie opierając go na logicznym systemie filozoficznym, co jest konieczne do budowy jakiejkolwiek koncepcji społecznej. Z jednym się zgadzam, dalsza rozmowa nie ma sensu do czasu kiedy tego nie skorygujecie. Czołem Towarzysze i Towarzyszki (zaraz, czy taki podział jest dopuszczalny dla komunistów, chyba nie to przecież seksizm!!! :)

merytorczne odpowiedzi

merytorczne odpowiedzi dostałeś zanim jeszcze przyznałeś sie kim jesteś bo rozmowa z tobą mnie nie interesuje po tym jak to zrobiłeś, jedyne o czym mam ochotę rozmawiać z szefami to pogoda albo podwyżka :) a za troskę o spójnośc anarchizmu wielkie dzięki, myśle że nic mu pod tym względem nie brakuje :)))

Dostałeś przecież link do

Dostałeś przecież link do konkretnego projektu, a ty nadal kłamiesz! Bardzo nieładnie, ale ja wiem, kapitaliści już tak mają, że lubią sobie pokłamać.

Otrzymałem link do projektu

Otrzymałem link do projektu którego założenia wywołały u mnie jeszcze więcej wątpliwości. W odpowiedzi na moje pytania z nim związane otrzymałem wymijające odpowiedzi. Czekam więc na odpowiedzi zawarte w mojej wcześniejszej wypowiedzi.
Ps: kapitaliści nie kłamią bo to niekorzystnie wpływa na interesy!!!! :)

Po prostu nie zagłębiałeś się

Po prostu nie zagłębiałeś się w ten projekt. Najpierw zapoznaj się ze wszelakimi materiałami dotyczącymi tego projektu, a następnie zacznij prowadzić polemikę, póki co odpowiedzi na twoje pytania zastały już podane.
Właśnie interesy między kapitalistami są esencją fałszu i obłudy. Robiąc interesy sami siebie nawzajem oszukujecie, próbując wykraść od drugiego jak najwięcej pieniędzy - przez mnogość manipulacji i niedomówień. Następnie podpisujecie między sobą dokumenty, kontrakty etc. bo nie ufacie sobie nawzajem. To jest właśnie czysta patologia. Niestety bardzo prawdopodobne jest to, że dopiero przekonacie się jaką to całkowitą destrukcję czynicie, gdy (pisząc w pewnym rodzaju emfatycznie) zostaniecie ugodzeniu "nożem w plecy" przez człowieka który walczy o przetrwanie. Wałczy o przetrwanie w wyniku patologi w systemie który wykreowaliście. Wyjdź z domu, przejdź się po ulicy i zobacz jaka wokół panuje nędza. Tego nie ujrzysz w telewizji(która również da was należy - czyli grupy bogatych złodziei). Przejdź się do urzędu pracy i zobacz masy dobrze wykwalifikowanych ludzi, którzy nie mają pracy. Tak, to jest właśnie wasza wina - ludzi bezwzględnie chciwych i obłudnych.
Mało jeszcze zniszczyliście?!

Ujmując to bardzo szczerze, a

Ujmując to bardzo szczerze, a zarazem patetycznie: DNI WASZEGO BOGACTWA SĄ POLICZONE! Mam nadzieję, że te słowa będą chodziły ci po głowie, za każdym razem, gdy będziesz trzymał "sporą sumkę" pieniędzy w dłoni. Całe szczęście, że aktywistów jest coraz więcej, którzy to bardzo prawdopodobnie kiedyś przyjdą po to co nakradłeś... ; )

Dzięki Tobie utrwali mi się w

Dzięki Tobie utrwali mi się w pamięci coś innego-wizerunek anarchisty jako osobnika który z zakrwawionym nożem i pochodnią w dłoniach, stojąc nad zwłokami bestialsko zabitych ludzi na tle płonących budynków wygłasza brednie o wolności dla wszystkich. Nie wspomina jedynie że większość z nich osiągnie ja dopiero po śmierci. Będziemy przygotowani na wasza wizytę, i podejmiemy was godnie-bynajmniej nie chlebem i solą :)

mi po tym komentarzu utrwali

mi po tym komentarzu utrwali się obraz libertarianizmu jako nie ideologii tylko zaburzenia psychicznego :)

taa... we wróżki zapewne też

taa... we wróżki zapewne też wierzysz.... Ja nie pisałem nic o używaniu przemocy, to ty sam wykreowałeś ją w swojej wyobraźnie kolego ; )

A jak chcesz zagrabić cudzą

A jak chcesz zagrabić cudzą własność bez użycia przemocy?
Mnie byś nie przekonał, żeby się z wami podzielić owocami swojej pracy i dobrowolnej wymiany.

No nie...

Czemu każesz tak ludzi, by czytali twoje jawne kłamstwa i manipulacje, jest to wręcz chamskie. Proszę cię, każda osoba która w firmie odgrywa rolę "szefa" zarabiając tym samym więcej, jest po prostu jawnym złodziejem i wyzyskiwaczem. ...jako że jego rola polega na kradzeniu surowców w postaci rozmaitych dóbr, przez medium zwane pieniądzem, przy użyciu systemu prawnego - który powstał jedynie po to, by w teorii hamować konsekwencje takiego systemu i dać ludziom złudne poczucie bezpieczeństwa. Piszesz tak pięknie, że każdy ma takie same możliwości w wolnym rynku - otóż nie! Obecnie wielkie korporacje przejęły dosłownie już prawie wszystkie rynki... Obecnie, takie sławne koncerny jak:adidas, aldi, bayer, bp, c&a, chicco, chiquita, coca cola, mercedes, deichmann, nestle, h&m, nike, mitsubishi, monsanto i mnóstwo innych ma udowodnione jawne przestępstwa. W kapitalizmie nie ma czegoś takiego jak etyka, tam panuje krwawa konkurencja!

Polecam ten projekt

Polecam ten projekt http://www.anarchista.org/node/421 oraz stronę http://tzmpolska.org Tam masz opisany konkretny i konstruktywny przykład społeczeństwa żyjącego w stanie anarchii. Wymiana na zasadzie barteru czy tym bardziej monetarna, traci sens.

Dla równowagi link do tekstu

bardzo ciekawe

No tak, w pewnym sensie bardzo ciekawy artykuł polecasz. Ciekawy, ponieważ w pełni pokazuje podejście prokapitalistycznych propagandystów do treści im nie przychylnych. Nie wiem czy oni naprawdę nie sa w stanie patrzeć na społeczeństwo, ekonomie etc. całościowo, czy po prostu nie obchodzi ich to, co może przeczyć ich teoriom. Faktem jest, że wyjątkowo tendencyjnie i wybiórczo odnoszą się do krytykowanych przez siebie treści. W każdym razie, dopóki nie nabędą tej umiejętności, wszelka merytoryczna dyskusja z osobami uprawiającymi taki dyskurs jest niemożliwą, bo sprowadzi się do czepiania za słówka, bez próby całościowego zrozumienia stanowiska drugiej strony.
Z kolei najbardziej mnie śmieszyła próba uzasadnienia słuszności swoich założeń na zasadzie: kapitalizm jest panaceum na bolączki tego świata, bo kapitalizm jest panaceum na bolączki tego świata :D

Reasumując, to przykre, że ludzie traktują takie treści na poważnie i kształtują na ich podstawie swój światopogląd.

Brak słów Stalkerze (swoją

Brak słów Stalkerze (swoją drogą kocham grę pod tym tytułem!) na temat zajadłych odpowiedzi Twoich adwersarzy. Wiedza, którą tu przedstawiłeś, a także fakty dotyczące podstaw normalnej, zgodnej z ludzkimi potrzebami ekonomii przerasta ich pełne sprzeczności, sofizmatów i niespójnych teorii głowy. Zdroworozsądkową, techniczną wręcz merytoryczność atakują w doskonale znany komunistom sposób: zdławić, zakrzyczeć, że o dalszym ciągu nie wspominam (patrz: towarzysze Mao i Dżugaszwili, co Stalinem się zwał). Pozdrowienia dla prawdziwych Wolnościowców (nie: kolektywnych i równych - to już uniformizacja i totalitaryzm).